Anabella – Rozdział XXVII (cz. 4)

– A może by jeszcze raz zadzwonić do tamtego, co może przyjść od czwartku? – poddał ostrożnie Antek, przerywając złowrogą ciszę panującą w gabinecie. – W sumie na jedno wychodzi, bo ten pierwszy też miał być w czwartek, ale co zrobić… Niechby przyszedł i zrobił cokolwiek. Jak szef myśli? Całości ogarnąć nie zdąży, to wiadomo, ale jakby chociaż podłogę wykaflował…

– Właśnie! – podchwyciła w natchnieniu Klaudia. – Jakby zdążył z podłogą, to na ścianach można by od biedy coś powiesić, żeby zasłonić ten łysy beton. Wymyśliłoby się jakąś dekorację, nie, dziewczyny?

Basia, Wiktoria, Ola, Alicja oraz Karolina, na którą co kilka minut dyskretnie zerkał Antek, przytaknęły jej skwapliwie, zapewniając zdruzgotanego szefa, że zorganizują na cito profesjonalną dekorację łączącą odpowiednio dobraną tkaninę i sztuczne lub nawet żywe kwiaty.

– Antek z Chudym zamocowaliby nam kilka półek i będzie wyglądało, jakby tak miało być – kontynuowała Klaudia, przyglądając się ze współczuciem szefowi, który oparł się w pozycji półsiedzącej na rogu biurka i z ponurą miną wpatrywał się w podłogę. – Byle ta terakota była w całości, bo tam to już nic nie da się ukryć, wiadomo.

– Szef zadzwoni jeszcze raz do tamtego – podpowiedział mu łagodnie Antek. – Co nam szkodzi, a nuż się uda?

– W sumie chyba nie mamy innego wyjścia – zauważyła z westchnieniem Basia.

– Mamy – odezwała się nagle stanowczo milcząca dotąd Iza.

Choć w pracy miała być dopiero wieczorem, z racji alarmującego wezwania na posiedzenie sztabu kryzysowego zerwała się z zajęć na uczelni i od kilkunastu minut przysłuchiwała się rozmowie, podobnie jak cała reszta zastanawiając się jak nad rozwiązaniem problemu. Wszyscy zebrani spojrzeli na nią z ciekawością, jedynie Majk nie poruszył się, nadal z posępną miną kontemplując podłogę gabinetu.

– No mów! – podchwycił Antek. – Jakie?

– Sami wykaflujemy ten kibel – oznajmiła spokojnie.

Zebrani parsknęli śmiechem i natychmiast umilkli, przypomniawszy sobie, że sytuacja wcale nie była śmieszna. Majk podniósł głowę i popatrzył uważnie na dziewczynę.

– Sami? – powtórzyła z przekąsem Wiktoria. – Znaczy, że… my? Nie żartuj, Iza!

– Odpada – machnął lekceważąco ręką Antek. – Myślisz, że ja też na to nie wpadłem? Od razu na początku miałem taki pomysł, ale to niestety nie wchodzi w grę. Absurd. Nie mamy ani narzędzi, ani umiejętności, nie mówiąc już o doświadczeniu… Ja na przykład nigdy nie kładłem płytek, nie mam pojęcia, jak to się robi.

– Ja też nie – pokręcił głową Chudy.

– Ja kładłam – podjęła tym samym spokojnym tonem Iza. – Kładłam i terakotę, i glazurę, i fugowałam… wszystko od początku do końca, nawet z wyrównywaniem ścian. Parę lat temu miałam z siostrą i obecnym szwagrem remont generalny w sklepie. Wszystko, łącznie z instalacją elektryczną i hydrauliczną, robiliśmy sami, więc mam trochę doświadczenia.

Towarzystwo zamilkło, patrząc na nią z niedowierzaniem. Majk powolnym ruchem oderwał się od biurka i wyprostował się, nie spuszczając z niej wzroku. Milczał, lecz spięte rysy jego twarzy po raz pierwszy od wczoraj nieco się rozluźniły, a w jego oczach pojawił się wyraz zastanowienia zaprawionego nutką uznania.

– Od piętnastu minut próbuję obliczyć, czy zdążymy z procesem technologicznym, tylko gadacie mi bez przerwy i nie mogę się skupić – ciągnęła rzeczowo Iza. – Ale tak na gorąco mogę powiedzieć, że dalibyśmy radę, pod warunkiem, że staniemy do tego natychmiast. Szef ma rację, klej pod terakotą musi schnąć minimum dwa dni, zanim da się chodzić po podłodze, a ściana pod lustro też musi dobrze się ustabilizować. Zresztą trzeba by od razu kupić parę porządnych, równych desek i zrobić stelaż, żeby płytki znad lustra nie zjechały pod własnym ciężarem, dopóki masa nie wyschnie.

Wszyscy patrzyli na nią w milczeniu, zaskoczeni tym dyskursem, jednoznacznie świadczącym o posiadaniu ukrytych kompetencji glazurniczych, o które nikt nigdy by jej nie podejrzewał.

– To ty znasz się na takich rzeczach, Iza? – pokręciła głową Ola, patrząc na nią z mieszaniną zdumienia i uznania. – Nigdy nic nie mówiłaś…

Iza uśmiechnęła się tylko.

– Ale czekaj, Iza… ty naprawdę chcesz stanąć do takiej ciężkiej roboty? – zapytał niepewnie Antek. – Przecież to nie jest zadanie dla kobiety…

– Oczywiście, że nie! – podchwycił energicznym tonem Majk. – Chyba na łeb upadłeś, patałachu, żeby wyjeżdżać z takimi pomysłami! Iza będzie tylko rządzić i nadzorować, a zasuwać będą faceci. Ona ma rację – dodał, pochodząc do dziewczyny i kładąc jej przyjaznym gestem dłoń na ramieniu. – Wzięcie sprawy we własne ręce to w tym momencie jedyny sposób, żeby wybrnąć z tego pata. A skoro ona zna się na tym choć trochę… Ja też nigdy nie kładłem terakoty, ale pod okiem doświadczonej instruktorki szybko się nauczę – uśmiechnął się do niej, po czym spojrzał stanowczo na Antka. – Ty też, Antonio. I wy – przeniósł wzrok na Chudego i Toma, którzy natychmiast pokiwali posłusznie głowami. – Iza poinstruuje nas, co mamy robić, i we czterech damy radę. A dziewczyny na ten czas przejmą pełne sterowanie na sali i zapleczu – zwrócił się do Basi. – Sto procent damskiej obsługi.

– Tak jest, szefie – skinęła głową. – Staniemy na wysokości zadania.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXVII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz