Anabella – Rozdział XXVII (cz. 8)

Sprawna współpraca przyniosła efekty w postaci pełnego wózka i dwóch dodatkowych reklamówek zakupów, które po przetaszczeniu przez zatłoczony parking należało załadować do vana.

– Te lekkie rzeczy włożymy na wierzch – zarządził Majk, otwierając dwuskrzydłowe drzwi bagażnika i schylając się, by podnieść paczkę z maszyną do cięcia glazury. – Ciężkie idą pod spód… nie dotykaj, Iza, ja się tym zajmę. Kobiety nie są od dźwigania ciężarów.

– Nie przesadzaj – pokręciła głową Iza. – Nie takie rzeczy dźwigałam… Pomogę ci trochę, zwłaszcza z tymi workami, dwadzieścia pięć kilo na kręgosłup to nawet dla silnego faceta nie jest nic fajnego. Weźmiemy je każdy z jednej strony i wrzucimy na pakę we dwoje…

– Nie ma mowy – zaprotestował stanowczo Majk, ustawiając pudło z maszyną w głębi vana i schylając się po pierwszy worek z klejem. – Nie dotykaj tego, mała! Słyszysz, co mówię? Jeśli koniecznie chcesz pomóc, to ładuj te drobiazgi, ale ciężkich rzeczy mi nie ruszaj, to moje zadanie.

– Jesteś okropny – westchnęła Iza, posłusznie sięgając po lżejsze przedmioty. – Wykończysz się przy samym ładowaniu, a przed nami jeszcze cały dzień roboty. Co by ci szkodziło, jakbym ci pomogła? Nie jestem delikatną królewną z koroną na głowie, gdybyś wiedział, jakie prace w życiu wykonywałam, to nie robiłbyś ze mnie takiej beznadziejnej primadonny!

– To, że wykonywałaś ciężkie prace przeznaczone dla facetów, nie znaczy, że nadal masz je wykonywać – sapnął Majk, wrzucając do bagażnika kolejny ciężki worek z klejem szybkoschnącym. – I jeszcze babrać się w tym pyle, zobacz, jak to się kurzy… Primadonny, pfi! Ty chyba primadonny nigdy na oczy nie widziałaś…

– Może powróżyć panience? – rozległ się za nimi niski, damski głos z przeciągłym akcentem.

Iza odwróciła się gwałtownie. Przed nią stała kolorowo ubrana, obwieszona rozmaitymi koralikami, łańcuszkami i bransoletkami cyganka w trudnym do określenia wieku, na oko między pięćdziesiąt a sześćdziesiąt lat, z długim, siwawym warkoczem wychylającym się spod ozdobionej złotą nitką chusty zawiązanej na głowie, z mocno śniadą, nieco pomarszczoną twarzą i lśniącymi, złoto-piwnymi oczami. Iza, choć w pierwszej chwili zadrżała na wspomnienie podobnie ubranej kobiety, którą spotkała już raz na ulicy, a drugi raz na cmentarzu w Korytkowie, z ulgą stwierdziła, że ta nie była do niej ani trochę podobna. Majk również podniósł głowę, spojrzał zdziwiony i wyprostował się, rezygnując z podniesienia z wózka trzeciego worka z klejem.

– Za dziesięć złotych z ręki panience powróżę – zapewniła poufale cyganka, z życzliwym uśmiechem postępując krok w stronę Izy, która odruchowo cofnęła się o ten sam dystans. – No niechże się panieneczka nie boi… przecie nic złego nie zrobię. Powróżę tylko, przyszłość przepowiem… za dziesięć złotych, to przecie żadna cena… Da mi panienka rączkę, a ja zaraz z niej wyczytam, co dobrego ją w życiu czeka. No?

Zachęcającym gestem wyciągnęła do Izy rękę, podzwaniając zawieszonymi na niej srebrnymi i złotymi bransoletkami. Iza pokręciła głową odmownie.

– Nie, dziękuję pani – odpowiedziała chłodno.

– Ale, kochaneczko, przecie to tylko dziesięć złotych – nalegała cyganka, podchodząc do niej bliżej i przysuwając twarz bliżej jej twarzy. – A wszystko powiem, uczciwie powróżę…

– Nie, naprawdę dziękuję – powtórzyła stanowczym tonem Iza. – Nie wierzę we wróżby i wcale nie muszę wiedzieć, co mnie czeka… ani nawet nie chcę. Zresztą moja mama zawsze mówiła, że to grzech chcieć poznać przyszłość.

– E, jaki tam grzech, co też panienka wygaduje! – obruszyła się cyganka. – Toć uczciwie powiem, a złego nie sprowadzę! Ja uroków nie rzucam, tylko wróżę z ręki. Za dziesięć złotych…

– Nie – pokręciła znów głową Iza, wracając do pakowania zakupów. – Pani wybaczy, ale nie mam teraz czasu, śpieszymy się.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXVII (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz