Anabella – Rozdział XXVII (cz. 9)

Cyganka zatrzymała się, zastanowiła się chwilę, po czym przeniosła wzrok na Majka, który przyglądał się scenie w milczeniu acz z rosnącym rozbawieniem. Przysunęła się teraz do niego i kocim gestem położyła dłoń na jego ramieniu.

– A to może panu złociutkiemu bym powróżyła? – zagadnęła, mrużąc oczy. – No? Za dziesięć złotych całą przyszłość przepowiem… calutką! Nic nie okłamię, powiem, co wyczytam. Co, kochaniutki? Dziewczyna nie chce, ale wszystkiego i tak się dowie… a pan da mi dziesiątkę, hmm? Tylko jedną, o więcej prosić nie będę.

Zajęta przerzucaniem z wózka do samochodu zakupionych rajberek i szpachelek Iza spojrzała wymownie na Majka, dając mu dyskretnie znak, żeby nie wdawał się w bezsensowną rozmowę z cyganką, bo czas nagli i trzeba wracać z zakupami do Anabelli. On jednak, z wyrazem twarzy świadczącym o tym, że zaczyna świetnie się bawić, odgarnął sobie swobodnym gestem ręki włosy do tyłu, strącając przy tym dłoń cyganki ze swojego ramienia, oparł się o ramę bagażnika vana i spojrzał na nią zadziornie.

– I co ty nie powiesz, czarownico? – podchwycił z żartobliwym przekąsem. – Za dychę przyszłość mi przepowiesz? A jaką mam gwarancję, że mnie nie oszwabisz? Ja też mogę wziąć kogoś za rękę, powymyślać jakieś banialuki, nagadać, co mi ślina na język przyniesie, i zainkasować dychę. Za debila mnie bierzesz?

– Aaaa… jak pan złociutki nie wierzy, że przyszłość przepowiem, to może spróbujemy najpierw coś z przeszłości? – zaproponowała podstępnie kobieta. – Racja, kota w worku kupować nie warto… Ale obieca mi, że dziesięć złotych da, jak dobrze powiem? – zastrzegła, wyciągając w jego stronę palec wskazujący.

– Okej, dam! – roześmiał się Majk, zerkając przy tym na Izę, która wzruszyła tylko lekko ramionami. – Cholera, niech mnie… dam! Za taką rozrywkę, jeśli będzie trafiona, dam dychę bez gadania. No, strzelaj, czarownico – dodał z rozbawieniem. – Tylko nie próbuj wciskać mi jakichś kitów, które pasują do każdego, bo z góry uprzedzam, że na to się nie nabiorę!

– Oj, nie wierzy mi pan kochaniutki, nie wierzy! – uśmiechnęła się przebiegle cyganka, przysuwając się do niego i zaglądając mu w oczy. – Ale jak powiem, co mu w duszy gra… No, złociutki! Z pana mocny i obrotny mężczyzna, imperium może postawić… ha! już i teraz wiele osiągnął! Ludzi ma pod sobą, słuchają go i robią, co każe, bo twardą ręką ich trzyma… ale przy tym uczciwy i dobre serce, skrzywdzić nikogo nie da. Prędzej sam pocierpi, niżby miał komuś krzywdę zrobić…

„Prawda” – pomyślała mimowolnie Iza, przerywając układanie zakupów w vanie i zerkając na nią badawczo spod oka. – „On taki właśnie jest… cały szef!”

Jednak Majk uśmiechnął się tylko lekko i pokręcił z pobłażaniem głową, dając cygance do zrozumienia, że nie kupuje takich ogólników.

– Nie wierzy mi, dalej nie wierzy – ściszyła głos cyganka, jeszcze bardziej przysuwając się do niego i zbliżając twarz do jego twarzy, tym samym poufałym gestem, z jakim wcześniej zaczepiała Izę. – A ja przecie wiem, co w środku nosi… Ej, złociutki, kochaniutki! Uśmiechasz ty się do wszystkich, wesołka udajesz, a w sercu wielka dziura…

Majk drgnął i pobladł lekko, po czym oderwał się od słupka vana i odsunął się jak oparzony od zaglądającej mu nachalnie w oczy kobiety.

– Tak, tak – pokiwała głową z satysfakcją, nie spuszczając czujnego wzroku z jego twarzy. – Na zewnątrz wielki pan, a w środku nieszczęśliwa dusza. Dobre serce, wierne, a złamane, aż żal patrzeć. Ale to się zmieni, kochaniutki, to się jeszcze zmieni…

– Dobra, wystarczy – przerwał jej zimno Majk, energicznym gestem wyciągając z kieszeni portfel, a z niego banknot dziesięciozłotowy i wręczając go cygance. – Masz tu swoją dychę, jędzo z piekła rodem, i zjeżdżaj mi stąd w podskokach. Słyszałaś chyba, że nie mamy czasu!

Poirytowanym gestem schylił się po worek z klejem do glazury, podniósł go tak lekko, jakby nic nie ważył, i z impetem wrzucił go do bagażnika, aż podniosła się chmura pyłu. Cyganka obejrzała z satysfakcją otrzymany banknot, skwapliwie schowała go do kieszeni ukrytej w fałdach długiej spódnicy i znów odwróciła się do Majka, który wrzucił do samochodu ostatni worek, dał Izie znak, żeby odsunęła się od bagażnika, i z hukiem zatrzasnął drzwi. Następnie odsunął pusty wózek w stronę znajdującego się tuż obok zadaszenia służącego do przechowywania jeżdżących koszyków sklepowych i zostawiwszy go tam, pośpiesznie zawrócił, otrzepując ręce z pyłu.

– Jedziemy! – rzucił stanowczo.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XXVII (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz