Anabella – Rozdział XXVIII (cz. 9)

Kiedy zadzwonił budzik w telefonie, Iza wyłączyła go odruchowo i zabrała się za rutynowe przygotowania do wyjścia do pracy, w szczególności za szybkie przygotowanie śniadania dla całej trójki. Kacper również już wstał i ziewając szeroko, usadowił się przy stole w oczekiwaniu na jedzenie.

– Julitka w weekend nie może – oznajmił, zabierając się ze smakiem za dymiącą apetycznie jajecznicę, którą postawiła przed nim Iza. – Dzięki, młoda… trochę mało tego, nie?

– Wrzuciłam ci osiem jajek – zauważyła Iza, podsuwając mu koszyk z chlebem. – Nie przesadzaj, Kacper, wystarczy ci, dopchniesz sobie pieczywem.

– Ma spust ten szczyl, prawda, pani Izo? – zaśmiał się pan Stanisław, spoglądając na bratanka tym razem z aprobatą i sympatią. – Ale przynajmniej raz się do czegoś przyda, pomoże pani… Zaczynam wierzyć, że jeszcze będą z niego ludzie. Jakby jeszcze z tymi kobitkami trochę się uspokoił…

– E tam, stryj gitary nie zawraca! – prychnął Kacper, pochłaniając swoją jajecznicę w tempie błyskawicy. – Właśnie, o czym ja mówiłem? Że Julitka w weekend nie może, a ja już trzeci dzień bez kobiety… ale robię to świadomie i dla dobra sprawy! – zaznaczył, spoglądając na Izę. – Nie martw się, mała, odbiję sobie wszystko i nie będę stratny, na niedzielę umówiłem się już wstępnie z Renią. Jedna nie może, to zawsze druga się znajdzie, to są właśnie zalety tego systemu… Nie masz jeszcze trochę tej jajecznicy, Iza? – dodał przymilnie. – Ciągle jakiś głodny jestem…

– Okej, dosmażę ci jeszcze cztery jajka – zgodziła się rozbawiona Iza, podnosząc się od stołu i podpalając dopiero co wyłączony pod patelnią gaz. – Patelnia jeszcze gorąca, zaraz będziesz miał dokładkę. Tylko musisz zjeść piorunem, bo nie ma już czasu!

Dopiero po śniadaniu, kiedy przed wyjściem pakowała do plecaka klucze i telefon, przypomniała sobie o smsie, który przyszedł w nocy. Otworzyła skrzynkę i serce zabiło jej tak mocno, że aż odruchowo usiadła na skraju łóżka. Sms był od Michała.

Cześć, Iza, sorry za ciszę, miałem mega problemy rodzinne, ale już jestem na prostej. Odezwę się w przyszłym tygodniu, mam do ciebie sprawę. Michał.

Te dwa krótkie zdania wystarczyły, by wynieść pod niebiosa odrętwiałą ze szczęścia duszę Izy… Nagle szary, zwyczajny świat rozbłysnął przed jej oczami feerią kolorów i świateł, jakby otworzyły się przed nią wrota raju, za którymi nie było już łez ani cierpienia, a tylko nieziemska radość bez granic. Nowa nadzieja spłynęła na nią szerokim strumieniem niczym lawa jasnego światła, rozjaśniając promiennym blaskiem jej oczy…

W porządku, Misiu, w takim razie czekam na telefon. Iza. Drżące z wrażenia palce ledwo zdołały wystukać na klawiaturze te słowa. Wysłała smsa i znów zanurzyła się w różowym obłoku szczęścia, które aż rozpierało jej piersi.

A więc wcale się nie wycofał! Nie chciał zerwać z nią kontaktu! Miał kłopoty, choroba ojca, pomoc matce, praca w firmie, studia, ciągłe rozjazdy między Lublinem i Korytkowem… Jakże to wszystko musiało go przytłoczyć! Nic dziwnego, że spotkanie z nią odłożył na spokojniejsze i odpowiedniejsze po temu czasy. Jak widać, była to jego świadoma decyzja, celowe działanie, wiedział, co robi, bo teraz wreszcie będzie mógł odświeżyć kontakt i spotkać się z nią bez przeszkód! Może jego zachowanie na uczelnianym holu, a potem pod hotelem w Korytkowie, kiedy tak wyraźnie unikał konfrontacji, było nieco dziwne, ale… po co w to wnikać? Widocznie była w tym jakaś metoda. Czy to ważne? W swoim czasie zapyta go o to, a on wszystko jej wytłumaczy, lecz teraz to nie miało znaczenia… Liczyło się tylko jedno – odezwał się! Odezwał się i obiecał dalszy kontakt! Wkrótce usłyszy jego głos w telefonie… a potem może go zobaczy…

– Iza, idziesz? – dobiegający z przedpokoju głos Kacpra wyrwał ją z błogiego uniesienia. – Już za piętnaście ósma.

– Idę, Kacperku, idę! – odparła radośnie, zrywając się z łóżka i chwytając porzucony na krześle plecak. – Jesteś już gotowy? Tylko założę buty…

Kacper przyglądał się z zaintrygowaniem dziewczynie, która wbiegła do przedpokoju jak na skrzydłach, niemal tanecznym krokiem. Jej twarz promieniała jak słońce o poranku, a oczy lśniły niczym odbijające się w wodzie gwiazdy… Pełnymi niezwykłej energii ruchami w kilka sekund założyła buty i zarzuciwszy sobie plecak na ramię, zerknęła na niego figlarnie spod oka.

– I co się tak gapisz? – zagadnęła rozbawiona jego niezbyt przytomną miną.

– Ale ty jednak jesteś zawaliście ładna, Iza – stwierdził Kacper, kręcąc z zafascynowaniem głową. – Jak tak dzisiaj patrzę, to kurde… najlepsze laski przy tobie wysiadają!

Iza roześmiała się, po czym w spontanicznym odruchu podbiegła do niego, wspięła się na palce i ucałowała go w policzek.

– Nie podlizuj się, łobuzie! – zawołała wesoło, zaśmiewając się jeszcze bardziej na widok jego rozanielonej miny. – Ale dziękuję ci za komplement! Jak to było w tej instrukcji dla Toma? Przynajmniej jeden na pół godziny, bo one to uwielbiają, tak? Ech, ty łajdaczyno kochany… No, lecimy, szybko, szkoda czasu!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XXVIII (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz