Anabella – Rozdział XXX (cz. 11)

Dziewczyna niechętnie odkleiła się od niego i odeszła kilka kroków w stronę baru, nie spuszczając jednak z niego oczu. Majk znów pochylił się do Izy.

– Posłuchaj, Izulka – podjął cichym, ciepłym tonem, patrząc jej prosto w oczy. – Bez owijania w bawełnę, bo nie mam czasu. Chciałbym zaprosić cię w sobotę na moje urodziny… to znaczy na małą imprezę, którą urządzam z tej okazji u mnie w domu. Takie proste piwko z przekąskami i kawałkiem tortu w gronie przyjaciół, nic wielkiego, bo na noc będę musiał zajrzeć jeszcze do pracy. Ma być Pablo, Lodzia, jeszcze parę osób ze starej paczki… I zależy mi, żebyś była też ty.

– Ja? – zdumiała się Iza. – Z twoimi przyjaciółmi? U ciebie w domu?

Potrząsnęła z wrażenia głową, aż długi kosmyk włosów opadł jej na twarz i zahaczył o rozchylone w zdziwieniu usta.

– Tak, elfiku – uśmiechnął się delikatnie Majk, wpatrując się z nagłą fascynacją w ów kosmyk. – Jesteś na mojej liście bardzo ważnych gości.

– Ach… – szepnęła, szczerze zaskoczona.

Majk nadal patrzył w zafascynowaniu na jej zdumioną twarz oświetloną w półmroku rozproszonym światłem padającym z baru. Powoli podniósł rękę, jakby chciał odgarnąć jej z twarzy ten niesforny kosmyk włosów, jednak w następnej chwili zawahał się i rzuciwszy okiem w stronę, gdzie czekała na niego Kinia, a zza blatu przyglądała im się również Wiktoria, opuścił ramię i pokiwał głową.

– Tak – potwierdził cicho. – Masz zmianę do dwudziestej, ale gdybyś pogadała z Basią, mogłaby cię zwolnić już o osiemnastej. Osobiście jej to powiem, dobrze? I poproszę Pabla, żeby koło osiemnastej trzydzieści podjechali po ciebie z Lodzią na Narutowicza, zabierzecie się razem. Może tak być, mój mały nocny elfie?

W jego głosie zabrzmiała znowu ciepła, jakby tkliwa nuta.

– Chyba tak – zgodziła się ostrożnie Iza i ochłonąwszy nieco ze zdziwienia, odgarnęła sobie z twarzy ów kosmyk włosów, który dopiero teraz zaczął jej przeszkadzać. – To bardzo miłe z twojej strony. Naprawdę, nie spodziewałam się takiego zaproszenia…

– Nie? – uśmiechnął się Majk, podnosząc w górę brwi. – No pomyśl sama… jak na urodzinowej imprezie mogłoby zabraknąć mojej osobistej terapeutki?

Iza pokiwała głową, jakby ostatecznie przekonana tym argumentem.

– No dobrze – odparła, odwzajemniając mu uśmiech. – Skoro tak, to chyba nie mogę odmówić. Dziękuję ci, Majk… Pogadam zaraz z Basią i poproszę ją o wolne pasmo w sobotę od osiemnastej. Oczywiście nie będę podawać powodów – zastrzegła.

– Jak chcesz – odpowiedział spokojnie. – Zostawiam to tobie. Chyba żeby był jakiś problem z grafikiem, to wtedy mów, załatwię to osobiście.

– Tak jest – skinęła znowu głową.

– Majk, skończyłeś już? – zagadnęła z daleka Kinia lekko zniecierpliwionym tonem.

Iza natychmiast cofnęła się o krok, przypominając sobie o trzymanym rękach sprayu i papierowym ręczniku, po czym, uznawszy, że czas dokończyć sprzątanie stolika, odwróciła się i odeszła w stronę sektora A. Na ten widok Kinia zerwała się z miejsca, podbiegła do stojącego wciąż w tym samym miejscu Majka i czułym gestem przytuliła się do jego ramienia.

– No to co? – zagadnęła słodko, zaglądając mu w oczy. – Idziemy?

Majk ogarnął ją ramieniem i schylił się, by pocałować ją w usta.

– Idziemy, kotku – zgodził się z uśmiechem, podrzucając w dłoni kluczyki od samochodu.

Ruszył w stronę wyjścia z przyklejoną do jego ramienia dziewczyną, pozdrawiając po drodze jakichś znajomych gości, którzy zajmowali jeden ze stolików przy przejściu. Tuż przed opuszczeniem sali odwrócił się raz jeszcze i rzucił okiem w stronę odległego sektora A, przy którym widoczna z profilu Iza pracowicie wycierała do czysta blat obsługiwanego stolika, odgarniając co chwila wdzięcznym gestem opadające jej na twarz włosy. Majk przystanął, jakby nad czymś się zastanawiając, a w jego stalowoszarych oczach zatliło się delikatne światełko. Towarzysząca mu Kinia pociągnęła go niecierpliwie za ramię.

– No, skarbie, oderwij się wreszcie od tej roboty! – powiedziała żartobliwie. – Przecież firma przez jeden wieczór bez ciebie nie upadnie… pracoholiku jeden!

Majk ocknął się, pokiwał powoli głową i uprzejmym gestem otworzył przed nią drzwi.

– Tak… – odparł w zamyśleniu, przepuszczając ją przed sobą. – Masz rację, Kiniu.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz