Anabella – Rozdział XXX (cz. 5)

– Bo wie pan co? – dodała ostrożnie Iza. – Odkąd Kacper powiedział mi o tym wszystkim, to ja już kilka razy modliłam się za duszę pani Ziuty i to tak jakby działało… bo to stukanie w piecu zaraz się uspokajało, a poza tym wraca coraz rzadziej. Teraz to już chyba ze dwa miesiące nic się nie działo.

– Może faktycznie jej pomogło, jak się pani za nią pomodliła? – szepnął gospodarz, przesuwając drżącą dłonią po czole. – Boże drogi, toć jej dusza pewnie tam w zaświatach spokoju nie ma za to, co robiła na ziemi…

– A co robiła? – zapytała cicho Iza, czując, że serce zaczyna jej mocniej bić.

– Niedobre rzeczy – pokręcił głową pan Stanisław. – Ja o zmarłej nie chcę źle mówić, to przecież moja żona była… i już jedenaście lat nie żyje, a ja jej wszystko dawno wybaczyłem. Ale pani powiem, jak było. Od początku powiem, pani musi to wiedzieć… No to tak. Ziutka to była bardzo piękna dziewczyna – zaczął, wpatrując się w przeciwległą ścianę, jakby wyświetliły mu się na niej obrazy z przeszłości. – Ode mnie młodsza o całe osiem lat. Takie cudne oczy miała, takie włosy… czarne jak u Indianki, błyszczące… i taki uśmiech… Chłopaki z połowy dzielnicy się w niej kochały. I ja też – westchnął. – A ona pokochała właśnie mnie. Byłem szczęśliwy jak w niebie, bo wybrała mnie spośród tylu innych i zgodziła się wyjść za mnie. I wiem, że naprawdę mnie kochała…

– Na pewno – uśmiechnęła się Iza.

– Tak… Tylko problem w tym, że to była straszna kokietka – ciągnął smutno pan Stanisław. – Nie umiała usiedzieć w domu, nie mogła oprzeć się pokusie, jak jej się ten czy inny spodobał… krótko mówiąc, rogi miałem jak stąd do Nowego Jorku… No, rozumie pani – spojrzał na nią ponuro.

– Rozumiem – szepnęła ze współczuciem Iza.

– Nawet jak dziecko było małe, to ona też… Szczęście, że chłopak bardzo do mnie podobny, bo chyba bym zwariował… Co ja się napłakałem, nabłagałem, żeby chociaż synowi w głowie nie mieszała, ale to jak grochem o ścianę. Czasami to się zastanawiam, czy ten szczyl… Kacper znaczy… czegoś podobnego co ona nie ma w głowie, chociaż na pewno nie genetycznie, bo on z nią w żaden sposób nie jest spokrewniony. Ale to wygląda jak jakieś przekleństwo nad rodziną… no nic, trudno. Wracając do Ziuty… Po każdym takim wyskoku na kolanach przepraszała, całowała, obiecywała poprawę… ale potem znowu. Ech… Co jakiś czas nawet odchodziła ode mnie z walizkami, do gacha szła… ale ja zawsze czekałem, bo wiedziałem, że i tak wróci. I wracała – westchnął. – Zawsze wracała i mówiła, że tylko mnie kocha… mnie i Przemusia… I tak chyba było, pani Izo. Dziwnie to brzmi, ale ja myślę, że ona naprawdę mnie kochała, chociaż co mi dała w kość, to moje…

Iza słuchała jak odrętwiała, z boleśnie ściśniętym sercem.

– Tylko ten ostatni raz jak wróciła – kontynuował drżącym głosem pan Stanisław – to wróciła pobita i z ciężkim zapaleniem płuc. No i z tego to się już nie wyciągnęła.

– O Boże… – szepnęła Iza.

– Tak, pani Izo – pokiwał głową gospodarz. – Nie lubię do tego wracać, ale pani musi wiedzieć, jak było. Dopiero pięć lat temu skończyło się śledztwo, tamten drań, co pobił ją do nieprzytomności i zostawił na mrozie, dostał dwadzieścia lat, bo jeszcze inne rzeczy miał na sumieniu. Tyle mam z tego satysfakcji, że sprawiedliwości stało się zadość, chociaż takiej krzywdy to i tak nigdy się nie naprawi…

– Bardzo mi przykro, panie Stasiu – powiedziała cicho Iza, przechylając się przez stół, by pogładzić go po dłoni. – Nie wiedziałam, że to był aż taki koszmar… ależ pan musiał się nacierpieć!

– Ano tak, ciężko było – przyznał pan Stanisław, jednak w jego głosie zabrzmiała teraz ulga, jakby cieszył się z faktu, że najgorsze wyznanie ma już za sobą. – Najpierw długo leżała w szpitalu, ale potem, jak jej po tym pobiciu zrobili badania, to okazało się, że od dawna miała chorobę krwi… białaczkę znaczy, już mocno zaawansowaną. Leczyli ją, ale wszystko po kolei jej w organizmie siadało, a do tego koszty… Skończyła się refundacja, doktor orzekł, że stan beznadziejny, więc oddali mi ją do domu, żeby tutaj sobie spokojnie umarła. No i umarła… jeszcze tylko dwa tygodnie poleżała i skończyło się…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XXX (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz