Anabella – Rozdział XXX (cz. 6)

– To i ona się namęczyła… – westchnęła Iza.

– Tak, cierpiała bardzo na sam koniec – przyznał smutno gospodarz. – Ale przynajmniej dzień wcześniej trochę jej się polepszyło, a w nocy umarła we śnie. Rano znalazłem ją już zimną… taką piękną… Ech! – otarł dłonią łzę, która zakręciła mu się w oku. – Ja to już jakoś się pozbierałem, tyle lat minęło… Fakt, że przez dziesięć lat jej pokój stał pusty, wszyscy z niego uciekali, dopiero pani pierwsza tam zamieszkała… Myślałem, że to się już skończy, ale z tego, co pani mówi, to widzę, że jednak się nie skończyło. I teraz, po tym, co mi pani powiedziała… to ja się zastanawiam, czy w tym nie ma racji. Bo wie pani – dodał, znów ściszając głos prawie do szeptu – ona bez spowiedzi i bez księdza umarła.

Iza pokiwała głową, czując przebiegający jej po plecach zimny dreszcz.

– Nie chciała? – zapytała cicho.

– Chciała – skinął głową pan Stanisław. – Właśnie w ostatni wieczór powiedziała mi, że już chyba będzie umierać i żebym przyprowadził jej księdza, bo chciała się wyspowiadać i wiatyk przyjąć. Obiecałem, że rano to załatwię, nie myślałem, że już nie zdążę, bo ona wcale nie wyglądała, jakby miała umierać… Taka spokojna była, nic jej nie bolało… a rano już było po wszystkim. Z początku to nawet o tym nie myślałem… znaczy o tym, że nie zdążyłem z tym księdzem… ale potem trochę mi to zaczęło po głowie chodzić, jak ten piec się rozszalał. Wypychałem to z myśli, ale przez cały czas coś mi w sumieniu szeptało, czy ona aby nie przez to nie może zaznać spokoju… A teraz, jak mi pani tak opowiedziała o tych duszach czyśćcowych… – pokręcił głową z posępną miną, zagryzając wargi. – Tak sobie myślę, że to może, cholera, być to.

– Może być – przyznała Iza. – To są tajemnice, których my nigdy do końca nie przenikniemy, ale tym przypadku ewidentnie coś jest na rzeczy. Nawet ja, obca osoba przecież, czuję się w to wplątana przez sam fakt, że mieszkam w jej pokoju… I wie pan co? Trzeba by się zastanowić… ale nie nad tym, jak uniknąć straszenia w piecu, bo zamykanie pokoju na klucz to zresztą od początku nie był dobry pomysł, panie Stasiu – zauważyła z lekkim wyrzutem. – Raczej trzeba pomyśleć, jak pomóc tej biednej duszy… A niech mi pan powie jeszcze jedno – dodała ciszej. – Czy istnieje jakiś związek… jakikolwiek… między osobą pani Ziuty i kościołem Nawrócenia Świętego Pawła? Wie pan, o którym mówię?

– Wiem – zbladł znowu pan Stanisław. – A dlaczego pani o to pyta? Przecież… to właśnie tam była jej msza pogrzebowa!

– Ach! – szepnęła Iza. – To może dlatego… Panie Stasiu – dodała z namysłem. – Ja bym panu radziła pójść w tej sprawie do jakiegoś księdza, a najlepiej do kogoś z tego kościoła. Może nie ma sensu mówić mu o wszystkim, o czym przed chwilą sobie opowiedzieliśmy, bo to brzmi zbyt… niewiarygodnie… ale trzeba by koniecznie zamówić mszę za duszę pani Ziuty. Babcia mówiła mi, że to im bardzo pomaga… A może nawet pogadalibyśmy z Kacprem i zrzucilibyśmy się we troje na gregoriankę? Pana syn też mógłby się dołożyć, gdyby chciał… Tak czy inaczej to nie są żarty i coś z tym trzeba zrobić.

– Tak pani mówi? – szepnął niepewnie gospodarz. – Może i racja… ja bym wszystko dał, żeby ona zaznała spokoju w zaświatach. No co zrobić… była, jaka była, taką gorącą naturę miała… ale to przecież moja żona i matka mojego syna.

– Właśnie – pokiwała głową Iza. – Niech pan to przemyśli, panie Stasiu. Tak na spokojnie, nie pali się przecież… ale tak czy siak przemyśleć trzeba. Tak jak powiedziałam, od dwóch miesięcy piec stoi spokojnie, ani razu nie słyszałam, żeby coś się działo. Ale skoro pana syn ma przyjechać w wakacje i spać z żoną w moim pokoju, to lepiej, żeby to się nie odzywało… że tak powiem – wzdrygnęła się lekko. – Ja z zaświatami mam dobre relacje i już się przyzwyczaiłam, ale oni mogliby się wystraszyć. No i dusza pani Ziuty… ona jest w tym najważniejsza, bo sama nie może sobie pomóc. To my musimy zareagować.

W przedpokoju rozległo się potężne trzaśnięcie drzwiami ogłaszające domownikom powrót Kacpra, a następnie łomot wkopywanych do kąta butów.

– Pani Izo, niech mu pani na razie nic nie mówi, dobrze? – poprosił szeptem pan Stanisław. – Ja muszę nad tym wpierw pomyśleć sam. Pójdę do tego księdza, tak jak pani radzi, i jak coś ustalę, to powiem wam obojgu. Ale na razie…

– Jasne, panie Stasiu – odszepnęła Iza. – Niech się pan nie martwi, będę milczeć jak grób. Wszystko zostaje między nami aż do odwołania.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XXX (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz