Anabella – Rozdział XXX (cz. 7)

Po kolacji, która po powrocie wygłodzonego acz zadowolonego z upojnej randki Kacpra przedłużyła się prawie do dwudziestej trzeciej, Iza wróciła do swojego pokoju z głową pełną skotłowanych, męczących myśli. Silne wrażenia, które stały się jej udziałem w ostatnich dniach, a które metodycznie wypychała ze świadomości, by móc skupić się na bieżących zadaniach, teraz stłoczyły się naraz w jej mózgu i tłukły się po nim jak chmara spłoszonych ptaków. Remont w łazience w Anabelli i spotkanie z dziwną cyganką na parkingu marketu budowlanego… Propozycja Victora i wizja tygodniowego wyjazdu do Bressoux… Zachowanie Krawczyka na koktajlu… Rozmowa z panem Szczepanem o pierścionku Hani, a teraz z panem Stanisławem o duchu Ziuty w kaflowym piecu… I nade wszystko sms od Michała… ten krótki sms, który po dwóch ciężkich miesiącach przywrócił sens jej życiu!

„Zadzwoni, niedługo zadzwoni” – myślała, usiadłszy na łóżku i przymknąwszy oczy. – „Napisał, że w przyszłym tygodniu, więc może nawet jutro? Oby tak było, bo chyba zwariuję… Tak się boję, żeby znowu nie skończyło się na pustym gadaniu…”

To była prawda. Wystarczyły zaledwie trzy dni ciszy – w dodatku ciszy w pełni uzasadnionej, bo Michał wszak wyraźnie zaznaczył, że zadzwoni dopiero po weekendzie – a znajomy strach o utratę kontaktu z nim znów ściskał ją za gardło niczym nocna zmora. Znowu wracał ten sam niepokój, który od lat szargał jej sercem i nerwami, a który tak ściśle kojarzył jej się z Michałem, że prawie nie wyobrażała sobie, by mogła dożyć czasów, kiedy to napięcie całkowicie ustąpi. Czy przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy w duszy będzie mogła poczuć pełny spokój i niezmącone szczęście? Od samego początku, od wczesnej podstawówki znała tę gulę w gardle, gdy przechodził obok z obojętną miną, ten potworny ścisk w sercu, gdy uśmiechał się do innych dziewcząt, to ukłucie zazdrości, kiedy słyszała o jego kolejnej dziewczynie albo, co gorsza, musiała patrzeć, jak obejmuje i całuje inną… Czy kiedyś nadejdzie chwila, kiedy będzie mogła odetchnąć pełną piersią i naprawdę poczuć, że Michał należy tylko do niej? Kiedy nie będzie musiała bać się o to, że zafascynuje go inna kobieta, lecz będzie miała pewność, że on też czuje do niej to, co ona do niego – nieusuwalną z serca miłość, wierną do grobowej deski?

„Jeszcze nigdy tak nie było” – myślała ze smutkiem. – „Nawet wtedy, kiedy byłam jego oficjalną dziewczyną. Ciągle gdzieś w głębi duszy tkwił we mnie ten strach, że zaraz mogę go stracić, że odejdzie nagle i bez uprzedzenia, że pofrunie sobie gdzie indziej… I przecież właśnie tak się stało! Jaką mogę mieć nadzieję, że on się kiedyś zmieni? I że zmieni się właśnie dla mnie? Ech… dlaczego to życie musi być takie beznadziejne?…”

Urwała myśl, bowiem w tym momencie, jakby w odpowiedzi na jej dzisiejszą rozmowę z panem Stanisławem, stojący od dwóch miesięcy cicho i spokojnie piec kaflowy wydał nagle z siebie serię ponurych, przejmujących dźwięków łączących w sobie głuche stukanie i świszczący jęk podobny do wycia wiatru. Iza, której natychmiast po plecach przebiegł zimny prąd, odruchowo cofnęła się w głąb łóżka i podkuliła nogi.

– Spokojnie, pani Ziuto – wyszeptała, wpatrując się odważnie w ciemny kąt, z którego dobiegały raz narastające, raz cichnące dźwięki. – Znowu pani rozrabia? A dopiero co panią pochwaliłam, że przez całe dwa miesiące był spokój… Pewnie nie spodobało się pani to, o czym dzisiaj rozmawialiśmy z pani mężem, tak? No cóż, sama pani sobie winna… Ale już wszystko będzie dobrze, pomożemy pani. Już niedługo, pani Ziutko, już niedługo…

Hałas w kącie przycichł nagle, jakby piec kaflowy naprawdę uspokoił się na jej słowa.

– A jak już pani odnajdzie spokój – ciągnęła szeptem Iza – to niech pani też nie zapomni o mnie, dobrze? Niech pani wstawi się za mną w sprawie Michała… To pewnie głupie, że tak gadam, nie powinnam mówić takich rzeczy, ale… niech pani o mnie pamięta. On ma na imię Michał… Michał – dodała głośniej, jakby z obawy, że może wkraść się nieporozumienie. – Zapamięta pani?

Natychmiast odpowiedział jej gwałtowny, potworny huk, jakby w piecu rozszalała się banda demonów.

– Okej – skinęła głową Iza. – Już więcej nie będę pani o nim wspominała, obiecuję. Tylko dzisiaj. Bo tak mi jakoś smutno, pani Ziutko… No, niechże pani już się tak nie tłucze! – dodała surowiej, na co hałas w piecu umilkł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. – Przecież chcę odmówić za panią modlitwę, a pani w ogóle nie daje mi się skupić!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXX (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz