Anabella – Rozdział XXXI (cz. 1)

Muzyka płynąca z głośnika powoli przycichła, po czym nastawiony na cykliczne odtwarzanie utwór instrumentalny rozpoczął się od nowa.

– Nogę stawiasz trochę bardziej do przodu – instruowała Izę Lodzia, po raz kolejny pokazując jej podstawowe kroki walca. – Musisz to robić odważniej, Iza, nie czaj się tak i nie patrz ciągle na nogi. I nie bój się, że nadepniesz partnera, zobaczysz, że jak tylko wyczujesz rytm, to nie będzie takiej opcji. No, jeszcze raz… Uwaga! Zaczynamy!

Zgodnie z umową zawartą pod koniec kwietnia, po każdej zakończonej lekcji francuskiego dziewczyny zamieniały się rolami i Lodzia uczyła Izę tańczyć, wcielając się w funkcję jej partnera. Ze względu na jej stan, nie chcąc jej męczyć, Iza prosiła, by tylko pokazywała jej kroki, zaś jej zadaniem było zapamiętanie danego układu, przećwiczenie go „na sucho” w domu i na kolejnym spotkaniu zaprezentowanie przed Lodzią poczynionych postępów. Po paru tygodniach nauki efekty zaczynały już być widoczne, co cieszyło zarówno uczennicę, jak i nauczycielkę.

– No, wystarczy na dziś! – zadecydowała Lodzia, wyłączając muzykę. – Jest coraz lepiej, Iza, musisz tylko bardziej się rozluźniać. Póki co nadal jesteś spięta i za bardzo skupiasz się na prawidłowym układzie kroków, a przez to tańczysz sztywno. Ale spokojnie, to powoli samo przyjdzie… A teraz idziemy do kuchni zrobić sobie coś do picia!

Usiadły przy niewielkim stole w przytulnej, urządzonej na błękitno kuchni Lodzi, by napić się aromatycznej herbaty owocowej. Gospodyni znała już upodobania Izy i wiedziała, że jej ulubionym naparem była herbata z suszonych malin, ta sama, która figurowała również w stałym menu Anabelli.

– Takiej herbaty nie da się kupić w zwykłym sklepie – zauważyła Lodzia, stawiając na stole imbryk, z którego unosił się aromatyczny dymek. – Majk specjalnie sprowadza skądś te mieszanki owocowe i rzeczywiście są genialne. Mam też tropikalną, gdybyś kiedyś chciała skosztować…

– Znam je wszystkie – zapewniła ją Iza, podrywając się, by zająć się nalewaniem naparu do filiżanek. – Tropikalna też jest dobra, ale ja jednak wolę malinową. Ty już sobie usiądź, Lodziu, jesteś zmęczona, ja ponalewam…

– Nie jestem zmęczona – zaprotestowała Lodzia. – Wszyscy myślą, że całymi dniami powinnam odpoczywać, a to nieprawda! Przeciwnie, w tym stanie przez cały czas warto być w ruchu, a ja sama z siebie aż buzuję energią… Bandziorek junior zaraża mnie nią na bieżąco! – zaśmiała się, gładząc z czułością swój brzuch. – O, nawet teraz kopie jak szalony, chyba spodobał mu się nasz walc!

Iza odstawiła imbryk na stół i pochyliła się nad nią z zaintrygowaniem.

– Mogłabym sprawdzić, jak się rusza? Ciekawe, czy i ja bym to wyczuła…

– Pewnie, że tak! – uśmiechnęła się Lodzia, ujmując jej dłoń i przykładając ją sobie do boku brzucha. – Połóż rękę o tu… to jego ulubione miejsce na kick-boxing… Teraz spokojnie, musimy chwilę poczekać… o! czujesz?

– Czuję! – zawołała zachwycona Iza, rzeczywiście wyczuwając pod ręką delikatne lecz wyraźne ruchy dziecka. – Naprawdę kopie! A to łobuziak! Boże drogi, Lodziu… ależ to musi być dla ciebie niesamowite uczucie!

– Niesamowite – przyznała ze wzruszeniem Lodzia. – Tego nie da się porównać z niczym innym. Na początku, kiedy Pablo namawiał mnie, żebyśmy od razu postarali się o dziecko, jakoś nie byłam do tego przekonana, uważałam, że to za wcześnie. No bo wiadomo… dopiero co skończyłam liceum, zdałam maturę, zaczęłam studia… mam tylko dwadzieścia lat… Ale teraz, kiedy czuję, jak ten mały się rusza… tego nie da się wypowiedzieć słowami, Iza. On przecież już istnieje, żyje sobie, jest z nami… po prostu miał się pojawić właśnie teraz! A Pablo tak bardzo się cieszy… – dodała ciszej, zaś jej oczy rozbłysły jak dwie gwiazdy. – Już teraz przechwala się na każdym kroku, że będzie miał syna, więc co dopiero, jak młody się urodzi!

Roześmiały się obie.

– Zrobimy z tej okazji wielką imprezę w Anabelli – zapowiedziała wesoło Iza. – Majk ma być przecież jego chrzestnym, więc na pewno tego nie odpuści!

– Byleby to nie był koktajl na stojąco – zauważyła Lodzia, a jej twarz przygasła nagle, jakby wzmianka o Anabelli przywiodła jej na myśl jakieś nieprzyjemne wspomnienie.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz