Anabella – Rozdział XXXI (cz. 10)

Michał milczał przez dłuższą chwilę, jakby go zatkało albo jakby analizował w głowie otrzymane informacje.

– No to powiem ci, że niebanalnie mnie zażyłaś, Iza – powiedział w końcu, a w jego głosie obok zdziwienia zabrzmiał dyskretny ton satysfakcji. – Taka ekstra dziewczyna… i żeby tak… hmm… No, ale dobra – ocknął się i uśmiechnął się do niej. – Będziemy w stałym kontakcie, tak jak powiedziałem. Smsy codziennie, dzwonić też będę, obiecuję. A jak wrócę z Korytkowa, to… nadrobimy sobie stracony czas. Nawet w Biblii piszą, że głodnego trzeba nakarmić, nie? – mrugnął do niej znacząco. – W każdym razie nie spodziewałem się, że tak mnie dzisiaj zaskoczysz, i to podwójnie… Serio, nawet bym nie pomyślał – pokręcił głową w szczerym zadziwieniu, przyglądając jej się z zafascynowaniem. – No, no…

Do ich stolika podszedł kelner i położył przed Michałem rachunek. Ów zatrzymał go ruchem ręki, wyjął z kieszeni portfel i podał mu dwudziestozłotowy banknot.

– Spoko, reszty nie trzeba – machnął ręką. – Dzięki.

Po odejściu kelnera zerknął na wyświetlacz telefonu, a następnie sięgnął po nietkniętą dotąd butelkę Izy, nalał trochę wody do szklanki i podał jej z uśmiechem.

– Pij, Izulka – powiedział ciepło, na co Iza posłusznie wzięła szklankę i zamoczyła usta w wodzie. – Zaraz będę musiał zmykać, już mnie katują smsami… Ale mam do ciebie jeszcze jedno pytanie – dodał poważnym tonem. – Takie z zupełnie innej beczki, w związku z Korytkowem.

– Z Korytkowem? – zdziwiła się Iza.

– Taaak – podjął ostrożnie. – Jest taka jedna sprawa, która mocno mnie interesuje, a której za cholerę nie mogę rozwikłać… Pomyślałem, że ty możesz coś wiedzieć na ten temat. Chodzi o działkę… wiesz, o tę łąkę od Andrzejczaków obok was, tę naprzeciwko naszej inwestycji… Kojarzysz, o której mówię?

– Kojarzę – szepnęła Iza, blednąc.

– No właśnie – podjął Michał, wpatrując się w swoją szklankę. – Doszły do nas informacje, że Andrzejczakowa… cholerna wiedźma, udusiłbym ją gołymi rękami, mój stary też… że sprzedała komuś tę działkę za naszymi plecami. Oczywiście zrobiła nam tym na złość, bo doskonale wie, że ojciec chciał ją kupić. Nawet się z nim drażniła, wyobraź sobie! Zaśpiewała taką cenę, że mógł ją tylko wyśmiać. Za kawałek ugoru chciała od nas sto kawałków! Czaisz, jaka bezczelna?… Ale to tak między nami – zastrzegł, spoglądając kontrolnie na bladą jak ściana Izę. – I w ogóle wszystko to, o czym teraz rozmawiamy, ma zostać między nami, okej, Izka?

– Okej, Misiu – pokiwała głową Iza, gorączkowo zastanawiając się, co powinna zrobić i jak się zachować, domyślała się już bowiem z góry, jakie pytanie chce jej zadać.

– Dobrze – skinął głową Michał. – W każdym razie takiej ceny z kosmosu nikt nigdy by Andrzejczakowej nie dał, ta ziemia jest warta może jedną czwartą tego… co najwyżej. Więc czekaliśmy cierpliwie, aż jej rura zmięknie i opuści cenę do normalnego poziomu. Ojciec by jej dał nawet dziesięć patyków więcej ponad wartość, bo nie powiem, zależy nam na tej ziemi… Ale, kurde, nie siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt! Bez jaj… Więc czekaliśmy. No a teraz dowiadujemy się, że ona już to komuś opchnęła. Nie wierzę, że wzięła więcej niż cenę rynkową, czyli jakieś dwadzieścia, no, może dwadzieścia pięć… Czyli jaki z tego wniosek? – zawiesił głos. – Oczywiście taki, że zrobiła to specjalnie, żeby tylko nie sprzedać tej działki ojcu! A co najciekawsze, nikt nie wie, komu ją sprzedała. Jakąś tajemnicę z tego zrobiła normalnie, zmowę milczenia, ja pierniczę… No i tak pomyślałem, że może ty coś wiesz na ten temat. A jak nie ty, to może twoja siostra albo jej mąż? No wiesz… mieszkacie po sąsiedzku, siora mogła przypadkowo widzieć, komu ta stara wariatka pokazywała ziemię. Przecież na pewno pokazała ją kupcowi, kota w worku nikt by nie brał… No i mam prośbę. Zapytałabyś ją o to, Iza?

Iza upiła łyka wody i przymknęła oczy, starając się opanować i zebrać myśli. Temat działki Andrzejczakowej w ustach Michała był dla niej niczym uderzenie obuchem. Gorączkowo próbowała złożyć w jedną całość wszystkie fakty i możliwie jak najtrafniej ocenić, jakie konsekwencje mogła mieć dla jej relacji z Michałem informacja o tym, że to Amelia z Robertem byli owymi tajemniczymi nabywcami spornej ziemi. Jak przez mgłę przypomniała sobie słowa Roberta. Andrzejczakowa prosiła o dyskrecję, nie życzy sobie, żeby Krzemińscy cokolwiek wiedzieli o tym, że ona sprzedaje tę działkę… A zatem tak się sprawy miały! Wyglądało na to, że niefortunnym zbiegiem okoliczności trafiła w sam środek jakiejś niezrozumiałej intrygi… intrygi, w której sama nie brała udziału, lecz która mogła ją kosztować więcej niż życie!

Co zatem miała odpowiedzieć Michałowi? Skłamać, mówiąc, że nie ma pojęcia, kto kupił działkę? Okłamać człowieka, którego kochała całym swoim istnieniem? Czy też powiedzieć mu prawdę, nadużywając w ten sposób zaufania Amelii i Roberta, którzy wyraźnie zaznaczyli, że Andrzejczakowa prosiła ich o dyskrecję i że oni o to samo proszą Izę? Sytuacja była patowa, a ona musiała natychmiast podjąć jakąś salomonową decyzję. Decyzję, która niczego nie zniszczy ani nikogo nie zrani… decyzję, która nie spali bezpowrotnie żadnego z ważnych mostów… Czy takie rozwiązanie w ogóle istniało?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz