Anabella – Rozdział XXXI (cz. 3)

Rozmowa z Lodzią o Krawczyku w istocie przyniosła Izie ukojenie złych myśli, przynajmniej w jednej sprawie spośród tych, które najcięższym kamieniem leżały jej na sercu. Cieszyła ją przy tym pogłębiająca się relacja z Lodzią, której życiowa postawa i gorące uczucie do ukochanego męża były obrazem życia, jakie Iza sama chciałaby kiedyś wieść. Jasnym punktem na mapie ostatnich dni było również zaproszenie na prywatnie organizowane urodziny Majka, który tym gestem dał jej większy dowód sympatii i zaufania, niż mógłby to uczynić jakimikolwiek słowami, a jeśli dodać do tego uregulowaną sytuację na uczelni i dobre wieści płynące z Korytkowa, gdzie Amelii i Robertowi wiodło się coraz lepiej, Iza właściwie nie miała powodu, by narzekać.

Obecnie najwięcej nerwów kosztowała ją rosnąca z dnia na dzień niepewność co do Michała. Od pamiętnego smsa minął już tydzień, a on nadal nie odezwał się pomimo obietnicy… Z każdym dniem dziewczyna z coraz większą niecierpliwością oczekiwała na chwilę, kiedy rozdzwoni się wreszcie upragniony dzwonek telefonu i popłynie z niego ten jedyny na świecie, najdroższy głos. Jednocześnie z coraz większą rezygnacją utwierdzała się w przekonaniu, że ta chwila nie nastąpi za szybko, a może nawet wcale, i że prawdopodobnie znów niepotrzebnie narobiła sobie nadziei.

W czwartkowy wieczór owo poczucie beznadziei i rezygnacji było tak silne, że kiedy w trakcie powtarzania wiadomości na kolokwium z literatury francuskiego renesansu zadzwonił telefon, sięgnęła po niego z oporem i wręcz niechętnie, w pełni przekonana, że to nie może być on. Lecz oto na wyświetlaczu zobaczyła ukochane imię – Michał. W jednej chwili serce skoczyło jej do gardła, bijąc tak mocno, że niemal zabrakło jej tchu, a w głowie zakręciło jej się jak na karuzeli.

– Misiu? – szepnęła do słuchawki, by ukryć drżenie głosu.

– Cześć, Iza, dzwonię tak, jak mówiłem – oznajmił jego spokojny głos. – Możesz gadać czy przeszkadzam?

– Mogę, jestem w domu – odparła nieco głośniej.

– W domu? – zdziwił się.

– Znaczy… na stancji, w Lublinie – sprostowała. – W Korytkowie będę dopiero na wakacje.

– Aha, kapuję – w jego głosie zabrzmiało rozbawienie. – Widzisz, w naszym przypadku słowo „dom” nie jest jednoznaczne… No, ale okej, dobrze się składa, bo ja też jestem jeszcze w Lublinie. Za to w niedzielę rano wyjeżdżam do starych i pewnie zostanę tam co najmniej tydzień. Muszę być, bo ojcu znowu coś tam się ze zdrowiem pochrzaniło… słyszałaś pewnie, jaką mieliśmy z nim jazdę?

– Tak, słyszałam – przyznała Iza. – Całe Korytkowo o tym mówiło. Przykro mi, że twój tata miał takie kłopoty ze zdrowiem… Mam nadzieję, że teraz już jest lepiej.

– No lepiej, lepiej – zgodził się Michał. – Jakoś powoli się z tego wyciąga, chociaż teraz znowu w nocy jakieś telepawki go wzięły i od poniedziałku musi położyć się do szpitala na badania i obserwację. Wiesz, tak tylko profilaktycznie… ale to nie zmienia faktu, że jego robota spada w dużej części na mnie.

– Jasne – szepnęła Iza, bezgranicznie szczęśliwa, że dzieli się z nią tymi szczegółami.

– Więc w niedzielę jadę do matki i zostaję, żeby ogarniać interes, dopóki staruszka nie wypuszczą ze szpitala – dokończył swobodnie Michał. – Ale do soboty wieczorem jestem w Lublinie. No i chciałbym się z tobą zobaczyć, Iza. Tak chociaż chwilę pogadać, dawno się nie widzieliśmy… Jutro mam mega kołowrót, ale co byś powiedziała na sobotę?

– Sobotę o której? – zapytała z niepokojem Iza.

– Raczej po południu – odparł z namysłem Michał. – Albo wieczorem. Wcześniej mam już poumawianych kilka spotkań, które głupio by mi było przekładać. Może być osiemnasta?

W ciągu ułamka sekundy duszą Izy szarpnęła cała seria silnych emocji. W sobotę, akurat na osiemnastą, była zaproszona na urodziny Majka… Wczoraj załatwiła sobie z Basią wolne pasmo od tej godziny, a Majk obiecał, że pogada z Pablem, żeby podjechali po nią z Lodzią na Zamkową i zabrali ją ze sobą bezpośrednio na imprezę. Cichy żal ścisnął na moment jej serce, gdyż bardzo chciała być na tych urodzinach i cieszyła się na samą myśl o tym… lecz jednocześnie od pierwszej chwili wiedziała, że tam nie pójdzie. Podobnie jak w marcu, kiedy była umówiona z Danielem na ten sam termin, który zaproponował jej Michał, tak i teraz nie mogło być dla niej większego priorytetu niż spotkanie z nim, gdy o to prosił.

Nie, nie mogło być nic ważniejszego… choćby świat walił się i palił, choćby nie wiadomo co się działo… Co prawda wtedy do spotkania nie doszło, ale przecież teraz będzie inaczej! A nawet gdyby znów z jakiegoś powodu miała przeżyć rozczarowanie, nie zniosłaby myśli, że odrzuciła szansę spotkania, o którym tak marzyła od lat! Jeśli nie spotkają się w tę sobotę, kolejna okazja może nieprędko się zdarzyć… nieprędko albo nigdy!

– Znakomicie, Misiu – odparła szybko. – Sobota o osiemnastej. Gdzie się spotkamy?

– Czy ja wiem? – zastanowił się Michał. – Znasz Old Pub na starówce?

– Nie bardzo – odparła niepewnie Iza. – Ale znajdę, nie ma problemu… Czyli tam?

– Tak, Iza – powiedział ciepło. – Chciałbym z tobą porozmawiać, mam kilka pytań związanych z… z Korytkowem – zawahał się lekko. – Ale to już porozmawiamy, jak spotkamy się w cztery oczy. Opowiesz mi, co u ciebie, ja opowiem ci o sobie, o moich planach… No, muszę już kończyć, wiesz? Kolega coś ode mnie chce… To co, sobota o osiemnastej w Old Pubie?

– Tak jest, Misiu – szepnęła czule Iza. – Do zobaczenia.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz