Anabella – Rozdział XXXI (cz. 6)

Majk słuchał jej w skupieniu, nie odrywając od niej oczu, a jego twarz coraz bardziej poważniała. Kiedy Iza skończyła mówić, milczał jeszcze przez moment, po czym pokiwał lekko głową.

– Jak ty mnie cholernie dobrze znasz, elfiku – powiedział cicho. – A właściwie to znasz nie tyle mnie, co samą siebie… ale przez to i mnie, więc na jedno wychodzi. To jeszcze jeden dowód na to, że w środku jesteśmy tacy sami. Dwoje frajerów z poszarpaną duszą. Ty i tak jesteś dużo silniejsza ode mnie, bo masz w sobie nadzieję, której ja już nie mam. Ja chyba rzeczywiście potrzebuję już tylko spokoju… A niech to, Iza! – pokręcił głową. – To najtrafniejsze życzenia urodzinowe, jakie kiedykolwiek dostałem. Doceniam i rozumiem ich głębię. I dziękuję ci… moja terapeutko.

W spontanicznym geście postąpił krok w jej stronę, ogarnął ją ramionami i przytulił. Kluczyki od opla ze świeżo przypiętym breloczkiem w kształcie litery M wysunęły mu się przypadkowo z dłoni i z metalicznym hałasem upadły na podłogę. Nie zareagował jednak na to zupełnie, jakby tego nie zauważył.

Delikatny zapach wody kolońskiej owionął Izę jak ulotna mgiełka i w jakiś niewytłumaczalny sposób sprawił, że ona sama przez chwilę poczuła w sercu ów spokój, którego przed chwilą życzyła jemu… Zatracając się w tym przyjemnym, a tak rzadko przeżywanym uczuciu, przymknęła oczy i na kilka sekund ufnie oparła głowę na jego piersi.

– Wiesz? W sumie cieszę się, że nie możesz jutro być na moich urodzinach – szepnął Majk. – Jutro pewnie nie dostałbym od ciebie takich życzeń…

– Szefie? – rozległ się niepewny głos Antka, który swoim zwyczajem wsunął głowę przez drzwi i skamieniał na widok sceny rozgrywającej się przy półce z klaserami.

Iza natychmiast odsunęła się od Majka, on zaś, wypuściwszy ją z ramion, najspokojniej w świecie schylił się i podniósł z podłogi kluczyki od opla.

– Jak tam, Antonio? – zapytał żartobliwie, wyprostowując się. – Pocieszyłeś już koleżankę?

– No właśnie chciałem powiedzieć, że przyprowadziłem szefowi Karolinę – odparł mocno zmieszany Antek, otwierając szerzej drzwi i dając ręką znak stojącej obok Karolinie, żeby się pokazała. – Basia mówiła, że szef chciał z nią rozmawiać…

– Znakomicie – skinął głową Majk, chowając kluczyki do kieszeni. – Wejdź, Karolina, mam do ciebie dwa słowa. Dzięki, Antek.

Antek wycofał się, zapraszając gestem Karolinę, a kiedy ta weszła nieśmiało do środka, przymknął za nią bezszelestnie drzwi. Na delikatnej, białej jak alabaster twarzy dziewczyny widniały ślady wylanych łez, oczy miała zaczerwienione, ale już wydawała się spokojna. Majk wskazał jej krzesło przy swoim biurku i sam usiadł w swoim fotelu.

– To co, mieliśmy małą wpadkę? – zagadnął pogodnie do dziewczyny, gdy ta cichutko zajęła wskazane miejsce.

– Tak, szefie – odpowiedziała pokornie. – Bardzo za to przepraszam. I postaram się, żeby to się już nigdy więcej nie powtórzyło. Oczywiście jeśli szef w ogóle zechce po czymś takim przedłużyć mi umowę – dodała drżącym głosem. – Bo ta obecna za tydzień już się kończy…

– Umowę? – powtórzył Majk, zerkając na Izę, która w międzyczasie wyjęła z klasera polisę ubezpieczeniową, usiadła na kozetce z laptopem, otworzyła go i czekając, aż się uruchomi, studiowała w skupieniu dokument. – Mówiłem ci już przy przyjmowaniu do pracy, że o przedłużeniu umowy będziesz rozmawiać nie ze mną, tylko z tą panią. W twojej sprawie to ona podejmuje decyzje.

Ruchem podbródka wskazał na Izę, która natychmiast podniosła głowę, popatrzyła na nich i uśmiechnęła się lekko.

– Nie słuchaj tego, Karolciu – powiedziała z pobłażaniem do dziewczyny. – Szef tylko tak sobie gada. To on i tylko on decyduje, kogo chce zatrudnić albo komu przedłużyć umowę w Anabelli.

– Ale to również szef decyduje o tym, komu chce powierzyć przywilej wyręczania go w takich procedurach – zauważył spokojnie Majk. – A ja powiedziałem wtedy to, co powiedziałem, i nadal to podtrzymuję. Wezwałem cię tutaj – zwrócił się znów do Karoliny – żeby poinformować cię, że sprawa z klientką, którą oblałaś kawą, została pozytywnie załatwiona. Firma jest ubezpieczona na takie okoliczności, klientka zgodziła się na pokrycie kosztu zniszczonego ubrania, Iza właśnie przygotowuje zgłoszenie do ubezpieczyciela, dopełnimy formalności i po krzyku. Rozumiesz jednak, że nie możemy pozwalać sobie na takie numery zbyt często.

– Oczywiście, szefie – pokiwała skwapliwie głową Karolina.

– Dlatego ważne jest to, co przed chwilą zadeklarowałaś – ciągnął Majk, rozsiadając się głębiej w fotelu. – Chciałem to od ciebie usłyszeć. W każdym przypadku wychodzę z założenia, że początkujący pracownik ma prawo do błędu i musi dostać szansę na zdobycie doświadczenia. Jednak musimy dbać też o wizerunek firmy i profesjonalizm w obsłudze klienta.

– Tak jest – szepnęła Karolina.

– Słyszałem, że popłakałaś się z tego powodu? – dodał łagodnie Majk. – Zupełnie niepotrzebnie. Zdarzyło się, to trudno. Po prostu na drugi raz staraj się tego unikać i wszystko będzie dobrze.

– Będę się starała, szefie – zapewniła go Karolina. – Dziękuję.

– A kolejną umowę przygotuje ci w przyszłym tygodniu Iza – dodał Majk, uśmiechając się szelmowsko do Izy, która znów podniosła głowę znad laptopa i popatrzyła na niego z wyrzutem. – Oczywiście jeśli zadecyduje, że ją przedłużamy. Ja nie będę się w to wtrącał, podpiszę wszystko, co dostanę w tej sprawie na biurko. No dobrze, a teraz wybaczcie, drogie panie, muszę wykonać kilka ważnych telefonów… Cholera, gdzie ja posiałem tę komórę? – dodał zdezorientowany, klepiąc się po kieszeniach.

– Na półce z klaserami – podpowiedziała mu uprzejmie Iza.

– Jasne – westchnął, podnosząc się z fotela. – Skleroza już mnie łapie… Ale co zrobić, trzydzieści trzy na karku, starość nie radość. Prawda, dziewczyny?

– Prawda, szefie – odpowiedziały odruchowo Iza i Karolina, po czym wszyscy troje popatrzyli po sobie i zgodnie parsknęli śmiechem.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz