Anabella – Rozdział XXXI (cz. 8)

– Słuchaj, Iza, mam dzisiaj diabelnie mało czasu – powiedział przepraszającym tonem Michał, przyglądając jej się jednocześnie z ognikiem zafascynowania w oczach. – Spadło mi na głowę milion spraw i muszę pozałatwiać je przed wyjazdem, bo nie wiem, kiedy uda mi się znowu przyjechać do Lublina. Może dopiero na sesję i obronę…

– Rozumiem – pokiwała głową Iza, choć wiadomość, że nie będą mieli dziś za dużo czasu na rozmowę, wywołała w jej sercu nieprzyjemny ścisk. – Posiedzimy tyle, ile będziesz mógł… Bronisz się już w czerwcu?

– Raczej w pierwszych dniach lipca – odparł nonszalancko Michał, nie odrywając od niej oczu. – Pracę mam już prawie gotową, ale wiesz… jeszcze trzeba cos tam wkuć do egzaminu, u nas na dyplomie potrafią ostro piłować. Ale to dopiero, jak wrócę z Korytkowa.

– Na pewno masz tam dużo obowiązków – poddała ostrożnie Iza.

– Od groma – westchnął, odgarniając sobie znajomym gestem włosy z czoła. – Firma musi działać, a teraz, jak stary się wyłożył, muszę trzymać rękę na pulsie, bo matka średnio ogarnia temat. I w dodatku nie ma prawa jazdy – skrzywił się. – A tyle razy mówiłem ojcu, żeby zobowiązał ją do zrobienia prawka, to nie i nie, bo ona nie chce, bo się boi… No to teraz ma. Ojciec za kierownicę jeszcze długo nie wsiądzie, więc jak trzeba gdzieś podjechać i pozałatwiać różne sprawy, to zgadnij, kto musi się tym zająć? Ech! – machnął ręką. – Sama widzisz, jakie szambo ufundowali mi staruszkowie… ale co zrobić?

– Takie jest życie, Misiu – zauważyła łagodnie Iza. – Każdemu może wysiąść zdrowie, a twój tata przecież całe życie ciężko pracuje, postawił dobrze działającą firmę…

– No wiem, wiem – przerwał jej ze zniecierpliwieniem. – Postawił firmę, którą ja przejmę jako schedę, więc powinienem być mu wdzięczny i zasuwać bez gadania. Bla, bla, bla. Bez przerwy słyszę tę śpiewkę. Nieważny mój dyplom, moje życie, ważne, żeby… ale dobra, dajmy już temu spokój! – przerwał sam sobie z poirytowaniem, sięgnął po swoją szklankę i upił z niej łyka wody. – Nie przyszedłem tu po to, żeby się denerwować. W każdym razie przed dziewiętnastą będę musiał lecieć, Iza – dodał cieplej. – A żałuję, bo chętnie bym z tobą posiedział dłużej, nawet do północy. Zaskoczyłaś mnie dzisiaj, serio. Wyglądasz po prostu mega… aż w pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć, że to ty.

W jego głosie zabrzmiało szczere uznanie. Iza, którą szarpały tysiące skrajnych emocji, od niepokoju, przez radość aż po ekstazę, uśmiechnęła się tylko leciutko na ten komplement i spuściła oczy. Michał przyglądał się w zafascynowanym milczeniu jej oświetlonej słabym światłem twarzy, na którą padał cień spuszczonych długich rzęs. Kiedy pochyliła jeszcze nieco mocniej głowę, jeden z kosmyków jej ciemnych włosów opadł jej na policzek, ona zaś odruchowo sięgnęła dłonią i odgarnęła go wdzięcznym gestem.

– Żałuję, że nie mogliśmy się spotkać wcześniej – podjął miękkim tonem Michał, przechylając się przez stolik i ujmując jej dłoń, która zadrżała jak spłoszony ptak. – Ech, głupi jestem! Gdybym dobrze się sprężył, mogłem jakoś się zorganizować, ale odpuściłem. I dopiero teraz widzę, ile straciłem… No, popatrz na mnie, mała.

Oszołomiona szczęściem Iza posłusznie podniosła wzrok i z miejsca zatonęła w błękitnej głębi jego oczu. Lśniło w nich wszystko to, co widziała w nich kiedyś, już dawno, całe cztery lata temu. Ten sam blask zainteresowania… ten sam płomień, który sprawiał, że czuła się stuprocentową kobietą… a mogła być nią tylko przy nim, przy nim jednym! Jakże dawno już nie zaznała tego uczucia! I jakże go potrzebowała! Była jak spragniony wędrowiec na pustyni, który dziś wreszcie zamoczył spierzchłe wargi w orzeźwiającej, czystej wodzie…

– Ale nadrobimy to – ciągnął aksamitnym półgłosem Michał, zamykając jej leżącą na stoliku dłoń w obu swoich i wpatrując się w jej oczy. – Koniecznie musimy odświeżyć nasz kontakt… koniecznie, Iza. Jak tylko wrócę z Korytkowa, odezwę się do ciebie i umówimy się na dłużej, co ty na to? Nie chcę nawet słyszeć słowa nie – zastrzegł, nim zdołała zebrać się na odpowiedź. – Obiecaj mi to już teraz, z góry, i powiedz tak. No, powiedz to, Izulka…

Zdrobnienie jej imienia, tak znamienne i tak drogie jej sercu, dopełniło czary szczęścia, jaką dziś dane jej było pić aż do dna.

– Tak, Misiu – szepnęła, czując, że zaczyna jej się kręcić w głowie. – Tak…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXXI (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz