Anabella – Rozdział XXXII (cz. 1)

Kolejne dni upływały Izie na rozpamiętywaniu szczęścia, jakie znów stało się jej udziałem po czterech długich latach. Po czterech latach, podczas których tyle wycierpiała! Po czterech latach, podczas których zdążyła już zapomnieć smak jego pocałunków, dotyk jego dłoni, uścisk jego ramion… I oto nagle to wszystko wróciło, w jeden wieczór, ba, w jedną godzinę! Wróciło i znów wyniosło ją pod obłoki, nadało nowy sens jej życiu! Jakże inaczej wyglądał świat, gdy znowu rozjaśniała ją noszona w sercu nadzieja!

Bez względu na to, co robiła, czy gotowała obiad dla pana Stanisława i Kacpra, czy pilnie notowała wykład na uczelni, czy szorowała przypalony garnek u pana Szczepana, czy też roznosiła zamówienia po sali w Anabelli i żartowała z koleżankami na temat postępów Toma na drodze do serca pięknej Darii, każda jej najmniejsza czynność miała teraz nowe znaczenie, była bowiem krokiem w stronę przyszłego szczęścia z tym, którego już w dzieciństwie pokochała na wyłączność… krokiem na drodze do jej przyszłego życia z Michałem.

„Teraz już będzie dobrze” – rozmyślała, wracając do domu po zajęciach jednego z upalnych, czerwcowych dni. – „Wyszłam wreszcie z tłumu i w jego oczach przestałam być jedną z wielu, taką jak wszystkie. Ależ się zdziwił, kiedy dowiedział się, że od naszego rozstania nie spotykałam się z nikim innym! Tak na mnie patrzył… i tak mnie pocałował… jak kiedyś…”

Słodycz tego wspomnienia rozpalała jej serce podobnie jak jego smsy, które teraz rzeczywiście, zgodnie z obietnicą, przysyłał codziennie. Nie było w nich nic niezwykłego, ot, krótka wymiana informacji na temat tego, co robił, i pytanie, co u niej nowego… lecz czyż nie na tym właśnie polega czar codzienności we dwoje? Najważniejsze było to, że pamiętał o niej, że korespondował z nią, że po tak długim czasie odzyskała to, co odebrał jej zły los – i czego już nigdy więcej nie pozwoli sobie odebrać!

Z smsów Michała wynikało, że od końca maja przebywał w Korytkowie i nie zapowiadało się, by szybko miał wrócić do Lublina. Szpitalne badania jego ojca przedłużyły się, w ich firmie coraz bardziej piętrzyła się robota, a ponieważ promotor jego pracy dyplomowej zgodził się przełożyć obronę na wrzesień, dawało mu to spory oddech, gdyż w czerwcu miał do zaliczenia na studiach tylko dwa ostatnie egzaminy. Iza pogodziła się z perspektywą, że prędzej ona zakończy sesję i pojedzie na wakacje do Korytkowa, niż on przyjedzie do Lublina, i nie martwiło jej to wcale. Bo czy to ważne, gdzie i kiedy się spotkają? Ważne, że był taki plan i że trzymali ze sobą kontakt, reszta to były nieistotne drobiazgi.

Jedyną ciemną chmurą, jaka nie dawała jej spać po nocach, była sprawa działki Andrzejczakowej, owa prosta informacja, której nie podała Michałowi, choć wyraźnie dał jej do zrozumienia, jak bardzo mu na niej zależało. Była to w jej odczuciu skryta nielojalność względem niego i choć tłumaczyła sobie, że musiała przecież zachować ostrożność ze względu na wchodzące w grę inne osoby, w tym jej jedyną, najukochańszą siostrę, myśl o tym, że go okłamała, nie przestawała dręczyć jej sumienia. Michał już dwa razy dyskretnie nawiązał do tego w smsie, ona zaś codziennie obiecywała sobie, że nazajutrz zajmie się to sprawą, zadzwoni do Amelii i wybada ją delikatnie, czy nie byliby z Robertem skłonni odsprzedać Krzemińskim spornej działki. Jednak za każdym razem jakiś niewytłumaczalny tchórz ogarniał ją na tyle, że odkładała tę rozmowę na kolejny dzień.

Tego popołudnia akurat nie myślała o tym za dużo. Po powrocie do domu i wstawieniu obiadu, w oczekiwaniu na powrót Kacpra, z którym mieli zjeść wspólny posiłek, usiadła do powtarzania materiału na zbliżający się wielkimi krokami egzamin z historii Francji. Kiedy zadzwonił leżący obok niej telefon, a na wyświetlaczu pojawiło się imię Amelii, poczuła co prawda zaskoczenie i lekki stres, jednak przede wszystkim ucieszyła się. Nie tylko z faktu, że usłyszy głos siostry, ale również z tego, że okoliczności same zmuszają ją do rozmowy, której podświadomie unikała.

– Bardzo się cieszę, Izunia, że wszystko dobrze ci się układa – mówiła z radością Amelia po kilkunastu minutach rozmowy o bieżących sprawach. – Domyślałam się, że zaraz pewnie będziesz mieć egzaminy, więc przyszło mi do głowy, że muszę zadzwonić i zapytać, jak tam nastrój przed sesją… no i czy czegoś przypadkiem nie potrzebujesz. Ale widzę, że jesteś już samowystarczalna! – zaśmiała się. – Czyli, jak rozumiem, zdecydowałaś, że nadal będziesz pracować w tej restauracji?

– Tak, Melciu – potwierdziła Iza. – Szef w tym tygodniu przedłużył mi umowę, mam ją już na stałe, a od września wchodzę na pełny etat.

– Ach! – zdziwiła się Amelia. – Aż tak? Myślisz, że dasz sobie radę?

– Myślę, że dam – uśmiechnęła się Iza. – Skoro na trzech czwartych jakoś wyrabiam, to powinnam i na całym, chociaż łatwo nie będzie, wiadomo… Ale szef bardzo mnie na to namawiał, bo jednak warunki finansowe na pełnym etacie są o wiele lepsze, a jemu też zależy na zaufanych pracownikach. Jedna z koleżanek, moja przełożona, pod koniec lipca wychodzi za mąż i przez cały sierpień będzie na urlopie, a od września i października w knajpie robi się gęsto, ludzie wracają z wakacji, przyjeżdżają studenci…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XXXII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz