Anabella – Rozdział XXXII (cz. 10)

Daniel zawahał się, spojrzał na nią, na Izę, na swój motocykl, a potem znowu na nią.

– Nie no… możemy się kajtnąć – rzucił wreszcie bez przekonania. – Małe kółko po miasteczku akademickim to jakieś dziesięć minut, dałoby się zrobić.

– Serio?! – Marta z wrażenia aż zachłysnęła się powietrzem. – Kajtnąłbyś się ze mną?

– Nie ma sprawy – odparł uprzejmie Daniel, ściągając motocykl ze stojaka i ustawiając go przy wyjeździe na ulicę.

– Ja tu na was poczekam – odezwała się Iza, która teraz z rosnącym rozbawieniem przyglądała się rozpromienionej wizją przejażdżki koleżance.

– Poczekasz? – ucieszył się Daniel.

– Jasne! – zapewniła go żywo Iza. – Sama jestem ciekawa, jak wam pójdzie rundka i jak Martusia oceni twój bolid. Tylko uważaj, bo trafiłeś na prawdziwą pasjonatkę!

– Właśnie widzę – uśmiechnął się Daniel.

Zajął miejsce na siodełku i dał Marcie znak, żeby usiadła za nim. Dziewczyna aż podskoczyła z radości i z zachwytem w oczach wykonała polecenie.

– Trzymaj się! – rzucił Daniel, odpalając silnik, który zahuczał rasowym dźwiękiem i ruszył z miejsca przy wtórze euforycznego pisku Marty.

Iza roześmiała się na widok jej skrajnie podnieconej miny i cofnąwszy się pod ścianę, obserwowała, jak wyjeżdżają na ulicę i ruszają w stronę skrzyżowania. Akurat zapaliło się zielone światło, więc Daniel dodał gazu i motocykl odjechał w głąb ulicy, wyprzedzając zwinnie ruszające dopiero samochody.

„Wariatka!” – pomyślała z rozbawieniem Iza. – „To się nazywa mieć prawdziwego fioła… Duszę diabłu by zapisała, i to bez wahania, żeby tylko móc się kajtnąć na motorze!”

– Iza? – usłyszała obok zdziwiony głos.

Odwróciła się szybko. Chodnikiem, wśród większej grupy studentów, szedł Radek z niewielkim plecakiem zarzuconym na ramię. Dał znak swoim kolegom, żeby szli dalej, sam zaś skręcił w jej stronę.

– Cześć – zagadnął, podchodząc bliżej. – Widzę, że skończyliście… Marta już poszła?

– Nie do końca – pokręciła głową Iza, tłumiąc śmiech na myśl o tym, jak zareaguje Radek na widok Marty wracającej z szalonej przejażdżki motocyklowej. – Chwilowo jej nie ma, ale zaraz tu wróci. I to w wielkim stylu!

– Aha – odparł, choć jego mina wskazywała na to, że nie bardzo rozumie to mętne wyjaśnienie. – No to fajnie… poczekam tu z tobą na nią, okej?

– Okej – zgodziła się Iza, zastanawiając się, o czym w takim razie mogłaby z nim porozmawiać przez tych kilka minut, żeby uniknąć krępującej ciszy. – Słyszałam, że wieczorem wybieracie się na grilla?

– A tak – przyznał wesoło. – Będą tłumy, nie może nas tam zabraknąć. A propos, nie chciałabyś wybrać się z nami? Marta mówiła, że ci to zaproponuje, a mamy w aucie miejsce, więc…

– Nie, niestety nie mogę – odparła przepraszającym tonem Iza. – Martusia już mnie zapraszała, to miło z waszej strony, ale wieczorem muszę być w pracy.

– A, okej, rozumiem – skinął głową. – Dalej pracujesz w tej knajpie w centrum?

– Tak, w Anabelli. Ale nie widuję was tam wcale – zauważyła z lekkim wyrzutem. – Chyba tylko raz byliście… no, może dwa.

– Fakt, nie zaglądamy tam ostatnio – odparł Radek. – Jeden z moich bliskich kumpli ma jakiś zatarg z właścicielem… A właśnie! – klepnął się lekko dłonią w czoło. – Ty chyba znasz Michała Krzemińskiego, nie? Coś mi się kojarzy, że kiedyś wspominał, że jesteście z tej samej wiochy… dobrze mówię?

– Tak – szepnęła Iza, momentalnie blednąc jak ściana. – Chodziliśmy razem do podstawówki.

– O właśnie! – ucieszył się Radek. – Czyli dobrze mi się kojarzyło… No to właśnie Michu nie lubi tego typa z Anabelli, kiedyś się z nim poprztykał o coś tam, nie wiem nawet o co… w każdym razie nie chce tam chodzić, więc i my nie zaglądamy za często. W końcu jest full innych knajp na mieście, nie?

– To prawda – przyznała Iza, starając się jak najszybciej ochłonąć. – Od tej strony na Lublin nie można narzekać.

– Ale to fajnie, że znacie się z Michem – podjął z zadowoleniem Radek. – Można by kiedyś wybrać się na imprezę w jakimś większym gronie… On nawet dzisiaj wieczorem miał być na tym grillu, ale rano napisał mi smsa, że chyba jednak go nie będzie. Szkoda, bo zapowiada się balanga na sto dwa! – zaśmiał się. – Pewnie do rana stamtąd nie zjedziemy!

„Misio miał być dzisiaj na grillu pod Nałęczowem?” – zdziwiła się Iza, czując, jak jej serce pomimo upału ogarnia lodowy chłód. – „Napisał mu smsa… czyli nie ma żadnego problemu z telefonem. Boże drogi… Muszę go jakoś wybadać, dowiedzieć się czegoś więcej!”

– On pewnie ma teraz mało czasu – zauważyła, siląc się na obojętny ton. – Zdaje się, że jest w domu… wiesz, tam u nas, pod Radzyniem… to jest jednak sto kilometrów stąd.

– To Michu znowu pojechał do siebie? – zdumiał się Radek. – Przecież wczoraj widziałem się z nim w Lublinie… no, ale może i tak. Ostatnio miał jakąś jazdę w chacie, stary mu się sypie… Zresztą pewnie o tym słyszałaś, bo widzę, że macie stały kontakt – dodał, zerkając na nią z lekko zdezorientowaną miną. – Dziwne, nic mi nie mówił, a przecież wie, że znacie się z Martą…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXII (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz