Anabella – Rozdział XXXII (cz. 4)

– Iza, jesteś zajęta? – zagadnął przez drzwi Kacper.

Iza podniosła głowę znad książki.

– Trochę, a co?

– Możesz przyjść na moment do stryja? Chce z tobą pogadać.

Dziewczyna natychmiast zerwała się z krzesła, zdziwiona zarówno tym nietypowym zaproszeniem, jak i poważnym tonem Kacpra. Zamknęła książkę i zaintrygowana poszła za nim do pokoju pana Stanisława.

– Pani Izo – powiedział poważnie gospodarz, kiedy wszyscy troje usiedli przy stole w pokoju, przy którym zazwyczaj zasiadali tylko do niedzielnego obiadu. – Poprosiłem, żeby pani przyszła… przepraszam, jeśli przeszkodziliśmy pani w czymś ważnym, ale to nie potrwa dłużej niż pół godziny. Po prostu muszę mieć pani zgodę i w ogóle… musi pani o tym wiedzieć.

– Ale o co chodzi, panie Stasiu? – zaniepokoiła się Iza.

– Nie domyślasz się? – uśmiechnął się z przekąsem Kacper. – O takiego jednego przemiłego duszka z twojego pokoju.

– Ach! – szepnęła Iza. – O panią Ziutę…

– A ty się zamknij, szczylu, nie rób sobie z tego jaj! – zrugał surowo Kacpra pan Stanisław. – To są za poważne sprawy, żeby żarty sobie z tego stroić, dotrze to do ciebie w końcu czy nie?! Tak, pani Izo, chodzi o Ziutę… o moją nieżyjącą żonę – dodał spokojniej. – A dokładniej o spokój jej biednej duszy.

Iza pokiwała głową, patrząc na niego wyczekująco.

– Przed chwilą rozmawialiśmy o tym z Kacprem – ciągnął gospodarz, rzucając bratankowi kolejne dyscyplinujące spojrzenie. – Uznałem, że on też musi wszystko wiedzieć, chociaż najchętniej nic bym mu nie mówił, bo głupie to takie jeszcze i nieodpowiedzialne…

– A stryj to się ciągle czepia i czepia! – oburzył się Kacper. – Przecież tak tylko sobie gadam, wiem, że to nie żarty, aż taki tępy nie jestem… Ale stryjenki to też nie ma co tak bronić! Puszczała się lafirynda, to co się dziwić, że ją teraz szatany po piecach ganiają…

– Milcz, gówniarzu! – ryknął pan Stanisław tak głośno, że Iza aż podskoczyła, on zaś zaniósł się kaszlem, chwytając się za gardło.

– No dobra, dobra – rzucił ugodowo zmieszany tą gwałtowną reakcją Kacper. – Sorry, stryj, przegiąłem… nie chciałem tak o stryjence mówić, o zmarłej nie powinno się… Tak mi się wyrwało.

– Bo jeszcze żebyś ty był od niej lepszy – odparł ciszej, choć nadal surowo pan Stanisław, opanowawszy napad kaszlu. – Ale już kto jak kto…

– Ja nikomu rogów nie przyprawiam – zauważył oględnie Kacper. – Nie mam żony i póki co nie zamierzam mieć, bo jak tu, kurde, tylko jedną wybrać?… Ale jakbym wybrał jakąś i ożenił się… raczej tak nie będzie, ale załóżmy taką hipotetyczną hipotezę… to wtedy już bym takich numerów jak stryjenka nie robił. Nieeee… absolutnie! To by było nieuczciwe, bo co przysięga, to przysięga. A ja jestem człowiek honoru! – dodał dumnie.

– Łajdak i świnia jesteś, a nie człowiek honoru – oznajmił mu z urazą pan Stanisław. – Żadna porządna dziewczyna nawet spojrzeć na ciebie nie powinna, bezecniku jeden. A jak na Ziutę jeszcze jedno słowo powiesz…

– Spoko, stryj, nie burz się tak – przerwał mu pojednawczo Kacper. – Już nie będę się odzywał… sorry.

Gospodarz posłał mu jeszcze jedno ostrzegawcze spojrzenie i znów zwrócił się do słuchającej ich w milczeniu Izy.

– Tak jak pani mówiła – podjął – trzeba zadbać o spokój jej duszy. Bo ja rzeczywiście dotąd tylko chowałem głowę w piasek i jak zamknąłem pokój na klucz, to myślałem, że to coś rozwiąże. A przecież nie rozwiąże… Teraz już to rozumiem, ale to dopiero pani mi oczy otworzyła, pani Izo. I jak tak sobie myślę, że ona biedna od jedenastu lat gdzieś tam się tuła i spokoju zaznać nie może… ech! – pokręcił głową. – Płakać się chce…

– Rozmawiał pan z księdzem? – zapytała Iza, widząc, że rzeczywiście wilgotnieją mu oczy.

– Rozmawiałem – skinął głową. – Poszedłem do świętego Pawła, tak jak mi pani poradziła. Na takiego starego księdza trafiłem, jakiś dobry człowiek, mądry… i tak mnie za język pociągnął, że sam nie wiem kiedy wszystko mu wyśpiewałem. Wdzięczny mu jestem, bo naprostował mi myślenie, zresztą mówił tak samo jak pani, że żadnych duchów w piecu nie ma, ale może być tak, że dusza Ziutki naprawdę potrzebuje pomocy. Modlitwy, mszy świętej… Nie uśmiechaj się tak głupio, Kacper! – przerwał sobie, gromiąc wzrokiem bratanka. – Dla ciebie to może zabobony, ale ty jeszcze za durny jesteś, żeby coś z takich rzeczy pojąć!

– Przecież nic nie mówię – wzruszył ramionami Kacper.

– Nie mówisz, ale głupie miny stroisz! – fuknął pan Stanisław. – I jak mnie będzie denerwował, to zaraz stąd wylecisz, bo ja już nie mam do ciebie cierpliwości…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXXII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz