Anabella – Rozdział XXXII (cz. 5)

– I co dalej, panie Stasiu? – zagadnęła łagodnie Iza.

– No i dalej… właśnie! – podchwycił pan Stanisław. – O tym chciałem z panią pomówić.

– Ze mną? – zdziwiła się Iza.

– Tak, z panią – potwierdził stanowczo. – Ksiądz uznał, że trzeba by ten pani pokój dobrze wodą święconą pokropić, specjalną modlitwę z egzorcyzmem zmówić… Bo tak jak pani sama powiedziała, w tym piecu to może nie wiadomo co być i żeby to nie było co złego. Przyszedłby po niedzieli i zrobiłby to dla mnie, tylko że ja muszę mieć pani zgodę, pani tam przecież mieszka…

– Ach, jeśli chodzi o to, panie Stasiu, to nie ma problemu – zapewniła go Iza. – Przecież to oczywiste! Niech ksiądz przyjdzie, kiedy chce, może pan z nim wejść do mnie o każdej porze, bez względu na to, czy będę w domu czy nie. Nie będę zamykać drzwi, zresztą nie mam tam nic takiego… a modlitwa nawet jak nie pomoże, to przecież nie zaszkodzi.

– No właśnie – zgodził się pan Stanisław. – Dziękuję, pani Izo. To by była jedna rzecz. Bo druga to ta msza gregoriańska, ksiądz potwierdził, że dla duszy Ziutki to by było najlepsze. A ja za nią nigdy nic nie zamawiałem – westchnął. – Po prawdzie to obraziłem się na Pana Boga i nawet o tym nie myślałem. A ona biedna… No, w każdym razie mam na dniach przyjść do nich do kancelarii i zamówić taką mszę. Tylko muszę skądś pieniędzy wytrzasnąć…

– Pieniędzy? – podchwycił Kacper. – To za takie coś się płaci?

– A co ty myślisz, gówniarzu? – obruszył się pan Stanisław. – Jedną mszę w jej intencji to ksiądz może by i za darmo odprawił, sam mi to powiedział, ale gregorianka to trzydzieści mszy. Trzydzieści specjalnie za duszę Ziutki, codziennie jedna przez cały miesiąc.

– Tak – potwierdziła Iza. – Za moją mamę też taką miałyśmy.

– I co, pani Izo? – zainteresował się pan Stanisław. – Ile to kosztowało?

– Nie wiem – pokręciła głową. – Gregoriankę u nas ksiądz standardowo odprawia za pieniądze zebrane na tacę na pogrzebie. Taką mamy tradycję u nas na wiosce, ksiądz nigdy się nie targuje, nie mówi o stawkach. Ile się zbierze od ludzi, tyle jest.

– Aha – mruknął z rozczarowaniem. – Bo ja bym za Ziutkę chciał dać uczciwie… rozsądnie, ale uczciwie. Nawet jakbym miał gdzieś pożyczyć. Hmm… Podpytam trochę panią Kazię, może mi co doradzi?

– Czekaj, stryj – odezwał się znowu Kacper, który słuchał ich z zastanowieniem. – Ja tam nie wiem, czy modły jakiegoś klechy cokolwiek stryjence pomogą, ale spróbować, kurde, nie zaszkodzi, nie? I ja ci powiem, stary capie, że… ty się o kasę nie martw.

Pan Stanisław spojrzał na niego zdziwiony.

– Znaczy, że?… – zaczął ostrożnie.

– Znaczy, że dam ci na to, ile trzeba – oznajmił mu spokojnie Kacper. – Może ja jestem łajdak i świnia, ale lubię cię, stary zgredzie, i super mi się u ciebie mieszka, więc… no. Na stryjenkę nie pożałuję. Dowiedz się tam, ile klecha bierze za takie czary-mary, a ja ci to fundnę, kurde bele. Żeby nie było, że Kacper zły…

Iza uśmiechnęła się ze wzruszeniem, patrząc, jak przez twarz gospodarza przebiega fala emocji, a oczy znów podejrzanie mu wilgotnieją. Na chwilę zapadła cisza, po czym pan Stanisław wstał od stołu i podszedł do Kacpra, który również odruchowo podniósł się z krzesła.

– A toś mi zadał szyku, gówniarzu – powiedział do niego cicho, kręcąc z niedowierzaniem głową. – Nie spodziewałem się… No i co ja mam powiedzieć, Kacper? Że świntuch i hulaka jesteś, to fakt niezbity, ale serce to ty masz. A niech mnie… dobry z ciebie chłopak! Nie zapomnę ci tego – dodał uroczyście, otwierając ramiona i ściskając go serdecznie. – Na pamięć Ziutki przysięgam, że nie zapomnę!

– Dobra, stryju, luz – machnął ręką nieco zażenowany Kacper, odsuwając go od siebie. – Nie rób mi tu scen, to przecież nic takiego. Ja tam średnio wierzę, że to ma jakiś sens, ale kto wie… może to wcale nie będzie najgłupiej wydana kasa w moim życiu. Zresztą bardziej to robię dla ciebie niż dla stryjenki, bo jej to prawie nie pamiętam… Tyle tylko, że to była taka ładna czarnulka – uśmiechnął się lekko.

– A tak, piękna dziewczyna – westchnął pan Stanisław. – Nie pamiętasz jej dobrze, bo przecież wtedy mały jeszcze byłeś. Ile to ty miałeś lat, jak umarła? Trzynaście? Czternaście?

– Coś w ten deseń – zgodził się Kacper, siadając z powrotem na krześle. – A Przemek miał siedemnaście. Ale w ten rok przed śmiercią stryjenki to on był na wakacjach u mnie, a nie ja u niego… więc stryjenkę ostatni raz mogłem widzieć, jak miałem jakieś dwanaście. Jak przez mgłę ją pamiętam…

– Czekaj, przypomnę ci ją, przecież mam zdjęcia! – zreflektował się gospodarz, podchodząc do meblościanki w głębi pokoju i wyjmując z szuflady nad telewizorem oprawiony w brązową skórę album. – Tu mam wszystkie moje ulubione, kiedyś specjalnie wybierałem do tego albumu. Zaraz i pani Izie moją Ziutkę pokażemy… Te z młodości są najładniejsze, ale zaczniemy od ostatnich – zadecydował, kładąc album na stole między Kacprem i Izą i otwierając go z namaszczeniem. – Były robione na krótko przed tym jej pobiciem… o, zobaczcie. To jest właśnie moja Ziutka.

Iza z zaciekawieniem pochyliła się nad albumem i w ułamku sekundy zbladła jak płótno, a przed oczami zawirowały jej cienie. Z kolorowej, słabej jakości fotografii spoglądała na nią znajoma twarz „cyganki” o lśniących, czarnych jak węgiel oczach i ramionach okrytych kolorową chustą z frędzlami…

„Boże drogi” – przebiegło jej przez głowę. – „To ona! Nie… litości, tego już za wiele!”

– O, a tu są wcześniejsze – ciągnął pan Stanisław, przewracając karty albumu od tyłu do przodu. – Tu jak Przemuś jeszcze był w przedszkolu… Pamiętasz już teraz, Kacper? Zobacz, jaka śliczna była.

– No, mega laska, nie powiem – przyznał ze znawstwem Kacper. – Taka czarna, ognista… widać, że miała ostry temperamencik, he he! Zwłaszcza na tych z młodości to widać, bo na ostatnich to już trochę mniej…

„Więc to była ona!” – myślała tymczasem gorączkowo Iza, wpatrując się w kolejne ujęcia coraz młodszej, jakże znajomej twarzy. – „Ona, ewidentnie ona! Pani Ziuta…”

Odkrycie to tak nią wstrząsnęło, że na cały wieczór przysłoniło w jej świadomości wszystko, nawet myśli o Michale. Zdoławszy w miarę szybko ochłonąć i ukryć przed panem Stanisławem oraz Kacprem wrażenie, jakie zrobiły na niej zdjęcia zmarłej kobiety, dziewczyna zamknęła się w pokoju i nie zdejmując ubrania, aż do rana przeleżała na łóżku z szeroko otwartymi oczami i mętlikiem w głowie. Dopiero o świcie zmorzył ją mocny sen, z którego nie zdołał jej wyrwać nawet nastawiony na godzinę siódmą budzik.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XXXII (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz