Anabella – Rozdział XXXII (cz. 7)

– No i sama widziałaś – powiedziała Iza, kiedy, pożegnawszy się z Krawczykiem na parkingu pod blokiem Lodzi, obie zmierzały alejką do klatki schodowej. – To jest kompletny świr!

– Bezczelny typ – przyznała Lodzia, ściągając z ramienia swój niewielki plecak, żeby wyjąć z niego klucze. – Rozkapryszony, pewny siebie cwaniak z wielką kasą! Teraz już się nie dziwię, dlaczego Majk tak go nie lubi. Przecież on się nawet nie kryje z tymi obleśnymi aluzjami! A do ciebie to już w ogóle uderzał bez żenady, to było aż niesmaczne… Powiedz, Iza, o co tam tak naprawdę chodziło? – zapytała, zniżając głos, gdyż właśnie weszły na klatkę schodową. – On już wcześniej składał ci jakieś niemoralne propozycje?

– Nie! – parsknęła śmiechem Iza. – Aż tak to nie, na szczęście… Chodziło o to, że jeszcze przed świętami zaproponował mi pracę u siebie w domu – wyjaśniła. – Tylko nie wspominaj nic o tym Majkowi, okej? Byłoby mi głupio… Chciał zapłacić mi dwa razy więcej niż to, co zarabiam w Anabelli… ale odmówiłam mu, bo nie interesuje mnie zmiana pracy. Poza tym ja u psychola pracować nie będę – oznajmiła stanowczo. – Więc powiedziałam mu, że nie, a on chyba nie może się z tym pogodzić i truje na ten temat przy każdym spotkaniu.

– Bardzo dobrze zrobiłaś – pochwaliła ją Lodzia, otwierając drzwi do swojego mieszkania. – Praca u niego w domu… jasne! Ciekawe, jakie obowiązki przydzieliłby ci w ramach tej podwójnej pensji… ha!

– Nie wiem – pokręciła głową Iza. – I nawet nie chcę wiedzieć. On jest jakiś dziwny… Pomyśl zresztą, skąd on się dzisiaj wziął na tym chodniku? Taki milioner, VIP z najwyższej półki, a włóczy się samotnie po ulicach na miasteczku akademickim?

– Otóż to – przytaknęła Lodzia. – I akurat wpadł na nas… co za zbieg okoliczności! Dobrze, że mu odmówiłaś Iza – dodała poważnie. – Z takimi trzeba bardzo uważać. Przystojniaczek palce lizać, wpływowy milioner… czyli w skrócie niebezpieczny koleś. Moja babcia zawsze powtarza, że mężczyźni to dranie i świntuchy, przesadza z tym oczywiście, ale w jego przypadku to jest jak wypisane na czole drukowanymi literami! Dobra, wchodźmy, ja muszę sobie usiąść, bo aż się zdenerwowałam…

Iza spojrzała na nią z niepokojem. Zdjąwszy buty, obie przeszły do salonu, gdzie Lodzia usiadła głęboko w fotelu, odchylając głowę na jego oparcie.

– Uff… nareszcie! – odetchnęła z ulgą.

– Przyniosę ci trochę wody – zaproponowała troskliwie Iza. – Sama widzisz, jaki to jest palant… Zawsze musi kogoś wkurzyć, nawet kobiety w ciąży nie oszczędzi! Poczekaj, Lodziu, siedź sobie spokojnie, a ja skoczę do kuchni po szklankę…

Pośpiesznie udała się do błękitnej kuchni i oniemiała, zatrzymując się w progu jak wryta… Kuchnia tonęła w kwiatach białego i fioletowego bzu, które, porozkładane na blacie i wiszących półkach, roztaczały wokół delikatny i przyjemny zapach. Na środku stołu leżała biała, złożona na dwoje kartka.

„To pewnie jakaś niespodzianka od Pabla” – pomyślała Iza, cofając się z uśmiechem.

– Lodziu, jednak musisz przyjść tu sama – oznajmiła jej wesoło.

– A co, nie możesz znaleźć szklanek? – zdziwiła się Lodzia, niechętnie podnosząc się z fotela i idąc za nią do kuchni. – Są w szafce nad blatem, po prawej stro… – urwała zaskoczona na widok kwiatowej niespodzianki. – O Boże drogi! – wyszeptała, a jej oczy w ułamku sekundy rozbłysły blaskiem szczęścia i czułości. – Wariat jeden…

Wzięła do ręki leżącą na blacie kartkę, przeczytała ją i z uśmiechem podała Izie.

– Czytaj! – nakazała jej z rozbawieniem. – Chyba nici z naszej przekąski do herbaty!

Na kartce widniała nakreślona odręcznym pismem wiadomość: Gwiazdeczko, nie powstrzymałem się i wtranżoliłem resztę twoich przepysznych ciasteczek z orzechami (wyszpiegowałem, gdzie je schowałaś). Należność oddaję w kwiatach. Kocham Cię. P.

Iza roześmiała się, oddając jej kartkę.

– Widzisz? Masz szpiega we własnym domu! – zauważyła wesoło. – Podstępem wyżera ciastka i płaci za nie kwiatami! Sprytny haker, nie ma co… A niedługo będzie ich dwóch!

– Ech… mój kochany żarłok – uśmiechnęła się ze wzruszeniem Lodzia, przyciskając na chwilę usta do liściku Pabla. – Dzisiaj wyjątkowo wyszedł do pracy później ode mnie i zaraz jakaś dywersja! No to cóż, Iza, herbata będzie bez ciastek… Na razie pomóż mi wstawić do wody te kwiaty, dobrze? Ależ ślicznie pachną… A potem siadamy do naszej lekcji, bo przez tamtego osła straciłyśmy już co najmniej kwadrans, a ja muszę koniecznie wiedzieć, czy dobrze napisałam to wypracowanie!

„Jak oni się kochają!” – myślała w zadziwieniu Iza, nalewając wodę do dzbanków, w których Lodzia ustawiała swoje kwiaty. – „Taka miłość przetrwa wszystko, każdą próbę, jestem tego pewna. Odnaleźli siebie nawzajem jak dwie połówki jednego orzecha… i teraz już nic ich nie złamie…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXXII (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz