Anabella – Rozdział XXXIII (cz. 10)

– Czekałeś? – szepnęła z niedowierzaniem Iza.

– Mhm – pokiwał głową w ciemnościach. – Miałem takie dziwne przeczucie, że przeżywasz jakiś wyjątkowo trudny czas i że mnie potrzebujesz. W takim sensie, że przydałaby ci się rozmowa w trybie terapii. Nie wiem, jak to wyczuwałem, może przez to moje własne doświadczenie… ale wyczuwałem. Kilka razy wręcz zbudziłem się w nocy z takim silnym wrażeniem, że powinienem przy tobie być i pomóc ci odgonić jakieś demony. Sprawdzałem nawet w telefonie, czy nie wysłałaś mi alarmowego smsa. Ale nie…

– Myślałam o tym kilka razy – przyznała z westchnieniem Iza. – Ale nie odważyłam się.

– Dlaczego? – zapytał poważnie.

– Sama nie wiem – pokręciła głową. – Przez tyle lat przyzwyczaiłam się do tego, że zostaję z tym sama, że kiedy przyszło co do czego, to jakoś nie miałam odwagi poprosić o pomoc.

– A przecież obiecaliśmy sobie coś innego – zauważył z wyrzutem. – To miał być nasz priorytet. Już o tym zapomniałaś?

– Nie, nie zapomniałam – odparła smutno. – Pamiętałam o tym, tylko… jakoś nie potrafiłam się przełamać. To zresztą nie jest tak, że zawsze ucinałam temat – sprostowała, podnosząc głowę, choć i tak w ciemnościach nie mogła dostrzec jego twarzy. – Rozmawialiśmy już przecież kilka razy, powiedziałam ci to i owo. Wiem, że to było tylko tak ogólnie i że przez to mogłeś pomyśleć, że nie mam do ciebie takiego zaufania jak ty do mnie. Ale uwierz… dla mnie to i tak jest wielka rewolucja. Z nikim innym niż z tobą nie rozmawiałam o… o nim – zniżyła głos do szeptu. – I kiedy było mi źle, byłeś pierwszą osobą, o której pomyślałam. Pierwszą i jedyną, bo tylko z tobą mogłabym mówić o tym otwarcie. Nie odważyłam się, to fakt… ale dla mnie ważne jest nawet to, że miałam taką możliwość. A dzisiaj dziękuję ci za to, że jesteś tu ze mną. Tutaj, w tej ciemnej norze. Już mi dużo lepiej. Sama nie pozbierałabym się chyba tak szybko…

– No, wreszcie gadasz rozsądniej – pokiwał głową Majk. – Ale ja i tak jestem na ciebie trochę zły, wiesz? Niegrzeczny, niedobry elfik. Potrzebował pomocy, a nie powiedział swojemu terapeucie ani słowa. Ja mówiłem ci wszystko i nadal będę mówił…

– Ja też wszystko ci powiem – obiecała zawstydzona Iza. – Wszystko, Majk. Już nie chcę dłużej dusić tego w sobie, chcę o tym pogadać z kimś, kto mnie zrozumie. Czyli z tobą. To, że do tej pory nie umiałam się otworzyć, to nie był brak zaufania, tylko… sama nie wiem co. Po prostu chyba jeszcze nie byłam na to gotowa. W każdym razie nie gniewaj się na mnie, proszę cię, nie bądź zły…

– W porządku – przerwał jej łagodnie. – Nie będę zły, ale musisz obiecać mi, że taki numer już nigdy więcej się nie powtórzy, dobrze?

– Obiecuję – szepnęła ze skruchą.

– Nie może być tak, że potrzebujesz pomocy i nic mi nie mówisz – ciągnął perswazyjnym tonem Majk. – Ja tego nie akceptuję, Iza. Rozumiesz? Nie zgadzam się na to. Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczyły te nasze kwietniowe rozmowy, jak mnie uspokoiły, jak postawiły na nogi… I bardzo chciałbym móc odpłacić ci dobrem za dobro. Może nie pokazuję tego po sobie, ale przez ten nasz tryb terapii… a trochę też ze względu na naszego dziadka Szczepana… stałaś się dla mnie jedną z niewielu prawdziwie przyjaznych dusz. Dlatego na drugi raz nie chcę, żebyś miała jakiekolwiek opory przed wezwaniem mnie na pomoc i żebyś cierpiała samotnie przez tego… frajera.

Iza zesztywniała lekko w jego objęciach.

– No, spokojnie, ja go nie oceniam – zaznaczył pojednawczo Majk. – Nic do niego nie mam. Widziałem, że przyszedł dzisiaj z inną kobietą. Cóż… atrakcyjna lala, mnie też się podobała, nie powiem, że nie. Wprawdzie wątpię, żeby w środku była choć w połowie tak wartościową osobą jak ty, dlatego nazwałem go frajerem… Ale to można jakoś tam zrozumieć. Wybrał inaczej, tak jak… moja Ania – westchnął. – Ja już dawno nauczyłem się, że prawo wyboru jest święte. I nie potępiam tego u nikogo. Nie możemy nikogo zmusić, żeby wybrał nas tylko dlatego, że my go kochamy. To tak nie działa.

– Oczywiście, że nie – zgodziła się natychmiast Iza. – Ja przecież wcale tak nie myślę. Nigdy tak nie myślałam… i nawet nie śmiałabym wymagać od nikogo takich rzeczy. Tylko że w moim przypadku to wygląda trochę inaczej niż w twoim. I w ogóle wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane…

– No dobrze, Iza – podchwycił Majk, wyprostowując się i zluźniając uścisk ramion. – Jest, jak jest, zaliczyłaś dzisiaj nokaut, ale nie będziemy przez to godzinami tkwić w tej dziurze. Idziemy do mnie, usiądziemy sobie wygodnie, napijemy się czegoś dobrego i pogadamy jak ludzie. Zgoda?

– Zgoda, szefie – szepnęła.

Wyszli z magazynku, który Majk spokojnie zamknął na klamkę, po czym, obrzuciwszy stoickim wzrokiem swój przemoczony łzami t-shirt, objął Izę ramieniem i poprowadził ją do swojego gabinetu. Na korytarzu zaplecza chwilowo nie było nikogo, dlatego gdy kilka minut później przechodzący tamtędy kontrolnie Antek zauważył, że drzwi od magazynku są już zamknięte, w zaalarmowanym zespole Anabelli ponownie zapanowała konsternacja.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz