Anabella – Rozdział XXXIII (cz. 2)

– No cóż, pani Izabello – pokręcił głową wykładowca, przyglądając się z zastanowieniem bladej dziś i zestresowanej studentce. – Z literatury to mi pani dzisiaj nie zabłysła. Tak po sprawiedliwości to powinienem postawić pani z tego egzaminu dwa. No, może dwa plus…

– Tak, wiem, panie profesorze – odparła skruszonym tonem Iza. – Proszę wybaczyć, wszystko mi się dzisiaj pomieszało.

– To prawda – przyznał egzaminator. – Aż się dziwię, że akurat pani… ale cóż, każdy może mieć słabszy dzień. No dobrze, pani Izabello. Pójdziemy na układ. Biorąc pod uwagę pani sumienność i aktywność na zajęciach… pani zaangażowanie w opracowanie referatów i inne plusy, jakie pani zebrała przez cały rok… nie będę odsyłał pani na poprawkę we wrześniu, żeby przez negatywną ocenę nie straciła pani prawa do ubiegania się o stypendium. Bo widzę, że z innych przedmiotów oceny ma pani znakomite – dodał, przeglądając dokumenty. – Dlatego postawię pani dzisiaj trzy, tak trochę na kredyt…

– Dziękuję – szepnęła z wdzięcznością Iza.

– … a pani w zamian obieca mi, że na drugim roku literaturę potraktuje pani priorytetowo – dokończył egzaminator. – I że na koniec każdego semestru będzie piątka.

– Obiecuję, że postaram się, panie profesorze – odpowiedziała zachowawczo Iza. – Będę się uczyć systematycznie i czytać wszystkie lektury.

– Dobrze – skinął głową, wpisując ocenę w odpowiednią rubrykę protokołu. – Wierzę pani na słowo. Zdolna z pani studentka, tylko dzisiaj zdarzyła nam się mała wpadka, prawda? Pewnie rano wstała pani lewą nogą? – zażartował.

– Chyba tak – uśmiechnęła się blado Iza. – Następnym razem będę na to zwracać uwagę. Bardzo dziękuję, panie profesorze.

Po wyjściu z sali egzaminacyjnej odetchnęła z ulgą. Był to już jej ostatni egzamin w tej sesji. Choć nie była zadowolona z uzyskanego wyniku, spodziewała się, że dziś nie pójdzie jej za dobrze, w ostatnich dniach bowiem, choć godzinami siedziała nad książką, wiadomości zupełnie nie wchodziły jej do głowy. Trójka, jaką dostała na kredyt za to, że po dwóch semestrach pilnej pracy wykładowca wyrobił sobie o niej jak najlepsze zdanie, oznaczała pomyślne zakończenie pierwszego roku i przerwę od zajęć na uczelni aż do października.

Był już czwarty lipca, nazajutrz oficjalnie kończyła się sesja, a po piątkowej nocnej zmianie w Anabelli Iza miała wyjechać pierwszym sobotnim pociągiem do Radzynia, gdzie Robert miał ją odebrać z dworca i zawieźć do Korytkowa na trzytygodniowe wakacje. Obiektywnie Iza powinna więc czuć się wolna i szczęśliwa… tymczasem w jej duszy panowało lodowate zimno, którego nie mogły pokonać upalne temperatury pięknych, lipcowych dni.

W kwestii Michała nadal nic się nie zmieniło. Nie odzywał się, nie pisał, nie dzwonił, a Iza nie chciała już nikogo o to pytać. Nie wiedziała nawet, czy nadal jest w Lublinie czy może znowu wyjechał do Korytkowa. Wiedziała tylko jedno – nie chciał już mieć z nią kontaktu.

„Chociaż jedna rzecz do przodu” – pomyślała smutno, wychodząc z uczelni samotnie, gdyż Marta zdała swój egzamin już rano i zniknęła z Radkiem, który przyszedł po nią pod salę. – „Można powiedzieć, że jestem studentką drugiego roku… to przecież dobra wiadomość. Mela będzie ze mnie dumna. No to cóż, chyba robi się luźniej? Jeszcze dzisiaj ta ostatnia msza za panią Ziutę, jutro ostatnia zmiana w pracy, a pojutrze już jadę do domu…”

W istocie, tego popołudnia odbyła się ostatnia, trzydziesta msza gregoriańska za duszę pani Ziuty. Dopiero po wyjściu z kościoła, kiedy wraz z panem Stanisławem i Kacprem zmierzali do domu, do Izy w pełni dotarł fakt, że właściwie ma już wakacje.

– Co by nie gadać, stryj, to nie było wcale takie głupie – odezwał się Kacper, kiedy po powrocie z kościoła usiedli przy stole, żeby napić się wspólnie czegoś zimnego. – Ja nie powiem, że lubię te klimaty, kościół jest nudny jak cholera… ale akurat ten klecha wyglądał na sensownego faceta, takiego życiowego… A teraz jestem ciekawy, czy stryjenka dalej będzie straszyć w tym piecu, czy jednak ją stamtąd wykurzył! – dodał z ożywieniem. – Iza mówi, że odkąd zaczęliśmy te modły, to nic się nie odzywała, ale ja uważam, teraz jest za wcześnie, żeby to wiedzieć na pewno. Dopiero jak Przemek przyjedzie z tą swoją… jak jej tam było, stryj?

– Zuzia – podparł spokojnie pan Stanisław.

– O, no właśnie… jak przyjedzie z tą swoją Zuzią – ciągnął Kacper – i będą spać w pokoju Izy, to dopiero się okaże, czy ona się na serio uspokoiła czy jednak nie. Stryjenka, znaczy się. Ale nawet jakby nie, to ja myślę, że to i tak nie była tak do końca kasa w błoto – dodał w zamyśleniu, pociągając ze szklanki lemoniadę z kostkami lodu, którą postawiła przed nim Iza. – Bo powiem wam, że jak chodziliśmy razem na te modły… to ja się jakoś tak fajnie czułem. Na początku nie chciało mi się jak diabli, zmuszałem się, ale na przykład dzisiaj to już prawie żałowałem, że to ostatni raz. Nie wiem, czemu, dziwne to jakieś… Ale podobało mi się. A jakby jeszcze stryjence miało coś pomóc…

– Pomoże, Kacperku, na pewno – zapewniła go Iza. – Ja też dobrze się przy tym czułam. Nie wiem, jak to wyjaśnić, ale przez cały czas miałam takie wrażenie, że robimy coś dobrego i właściwego. Więc trzeba wierzyć, że tak było.

– Ja też to czułem, pani Izo – powiedział cicho pan Stanisław, obracając w rękach swoją szklankę z lemoniadą. – Taki spokój jakiś… wyciszenie…

– No, dokładnie – przyznał Kacper. – Nawet ja to miałem. I serio nie żałuję ani jednego dnia. Teraz tylko trochę mi niefajnie, bo Iza wyjeżdża… – westchnął, zerkając na dziewczynę. – Ale urlop święta rzecz, napracowała się jak cholera. A za to Przemek przyjedzie z tą swoją Rózią…

– Zuzią – sprostował stoicko pan Stanisław.

– No przecież mówię – Kacper spojrzał na niego z urazą. – Przyjedzie z tą swoją Zuzią i z dzieciakami, to sobie wreszcie pogadamy, powspominamy stare czasy… wychylimy coś za zdrowie stryja… i za stryjenkę też, a co! Ale fakt, że z Izą to by było jeszcze fajniej, co nie, stryju? Zaraz by się z Rózią skumplowały! Tylko że już wtedy to naprawdę nie byłoby gdzie spać. Ech… w tym życiu to nigdy nie może być idealnie! – pokręcił z zafrasowaniem głową.

– Nie filozofuj już, Kacperku – uśmiechnęła się Iza. – Jest, jak ma być, i tyle… Dolać ci jeszcze trochę lemoniady?

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1)

Dalsze części:

Rozdział XXXIII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz