Anabella – Rozdział XXXIII (cz. 8)

Zalana łzami dziewczyna rozejrzała się rozpaczliwym gestem i dostrzegła półotwarte drzwi magazynku, z którego kucharki wynosiły wcześniej jakieś produkty i widocznie zapomniały go zamknąć. Wiedziona instynktem zranionego zwierzęcia wbiegła do wąskiego, ciemnego pomieszczenia, oparła się ramionami o półki z ogórkami, wtuliła w nie głowę i nie mogąc już dłużej zapanować nad rozrywającymi ją od środka emocjami, rozpłakała się jak dziecko. Majk wszedł cicho za nią, nie zapalając światła, przymknął drzwi tak, że przez wąską szparę wpadała tylko wątła smuga rozproszonego światła z korytarza, po czym podszedł do szlochającej rozpaczliwie, obojętnej już na wszystko dziewczyny.

– Izulka? – zagadnął łagodnym tonem, ujmując ją ostrożnie pod łokieć, by oderwać ją od regału, którego kurczowo się trzymała, i odwrócić twarzą do siebie. – Puść to. No… puść, mówię. Chodź do mnie.

Na oślep, nie zastanawiając się nad tym, co robi, a jedynie mechanicznie wykonując jego polecenie, Iza puściła półkę, odwróciła się do niego i wciąż szlochając, oparła bezradnie dłonie i głowę na jego piersi. Ogarnęła ją leciutka mgiełka zapachu wody kolońskiej… Poczuła, jak Majk ogarnia ją troskliwie ramionami i przytula do siebie, jak gładzi delikatnie jej włosy, a potem, sięgnąwszy do kieszeni po chusteczkę, ostrożnie ociera jej policzki i osusza oczy z płynących ciągle łez.

– Biedny elfiku – pokręcił głową. – Myślałem, że jesteś silniejsza ode mnie, ale teraz widzę, że masz tak samo mocno przetrącony kręgosłup jak ja. I kto wie, czy nie jeszcze bardziej… No, płacz sobie spokojnie – dodał, tuląc ją do piersi. – Wypłacz się, wywal to z siebie. Możesz płakać, ile tylko chcesz, mam jeszcze całą paczkę chusteczek… Biedactwo…

Iza łkała rozpaczliwie, zalewając się kolejnymi strumieniami łez. Jego łagodne, kojące słowa rozżaliły ją jeszcze bardziej i dokończyły dzieła rozbrojenia twierdzy, którą zbudowała wokół siebie, by nikt nie domyślił się, co nosiła w sercu… dzieła zerwania sztucznie uśmiechniętej maski, którą nosiła na twarzy od prawie czterech lat… Tu, w tych piwnicznych ciemnościach ciasnego magazynku na zapleczu Anabelli, wtulona we współczujące ramiona człowieka, który rozumiał ją jak nikt inny na świecie, bezsilna i odarta z wszelkiej nadziei, wyrzucała z siebie swój ból pod postacią ulewy łez, tak obfitej, jak chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się wylać w poduszkę. Poduszka bowiem nie była ciepłą piersią drugiego człowieka, piersią, w której biło ludzkie i życzliwe jej serce… a do tego nie pachniała tak przyjemnie wodą kolońską, której zapach kojarzył jej się nieodparcie z poczuciem bezpieczeństwa i spokoju…

Majk po chwili zrezygnował z beznadziejnej misji ocierania jej łez, schował chusteczkę z powrotem do kieszeni spodni i tulił ją już tylko do siebie w milczeniu, pozwalając jej wypłakać się do woli. Gdyby ktoś zapalił teraz światło w magazynku, mógłby dostrzec, że szary, melanżowy t-shirt, który dzisiaj miał na sobie, z przodu był cały zmoczony jej łzami… jednak w ciemnościach nie było tego widać, a on nie zwracał na to najmniejszej uwagi.

Tłocząca się na korytarzu zaplecza grupka pracowników Anabelli spoglądała z niepokojem w stronę leciutko uchylonych drzwi od magazynku, za którymi kilkanaście minut wcześniej zniknęła Iza, a za nią przepadł również szef. Na zewnątrz nie dochodził stamtąd żaden dźwięk ani promień światła…

– Co wy tu wyprawiacie? – zapytała zdziwiona Wiktoria, która, nie mogąc doczekać się przy barze na żadną z koleżanek, gdyż ani jedna od dziesięciu minut nie wyszła z zaplecza, przyszła sprawdzić, co się dzieje. – Ludzie czekają na sali, nowych gości się nalazło, na co wy się tak gapicie…

– Ciiii! – przerwała jej rozkazująco Klaudia, kładąc palec na ustach.

– Ale co jest, o co chodzi? – dopytywała Wiktoria, posłusznie zniżając głos do szeptu.

– O szefa – wyjaśniła jej konspiracyjnie Ola. – I o Izę.

– Ach! – zrozumiała natychmiast Wiktoria. – Czyli… jednak?

– Sami widzicie, mówiłem wam! – przypomniał im triumfującym szeptem Antek. – Ja już kilka razy widziałem ich w takich akcjach, tylko wy mi nigdy nie wierzycie…

– Ale gdzie oni są? – zapytała zdezorientowana Wiktoria.

– Dopadł ją w magazynku – wyjaśnił jej Antek, wskazując wymownym ruchem głowy na uchylone drzwi. – Już z piętnaście minut siedzą tam po ciemku we dwoje i… nie wiadomo, co robią.

– Jakaś drama była – dodała Klaudia. – No wiesz, fochy, łzy… Teraz pewnie ją pociesza.

– Trochę dziwne, nie, Basiu? – zagadnęła Eliza. – To nie w stylu szefa, on nigdy nie brał się za kelnerki…

– Cóż, kiedyś widocznie musiał być ten pierwszy raz – zauważył filozoficznie Antek.

– I tak tam siedzą i siedzą? – pokręciła głową Wiktoria, zerkając na drzwi od magazynku.

– No! I biada śmiałkowi, który ważyłby się tam teraz zajrzeć! – odparła wesołym szeptem Ola, na co wszyscy parsknęli zduszonym śmiechem. – A już nie daj Boże zapalić światło…

– Albo trzasnąć im fotkę – poddał Antek, wyciągając z kieszeni telefon i udając, że chce podejść do szpary w drzwiach, żeby zrobić zdjęcie. – Ale byłby hak na szefa…

Zebrani znów zagotowali się od tłumionego siłą śmiechu.

– Dobra, wystarczy! – przerwała im Basia, sama z trudem zagryzając wargi, żeby się nie roześmiać. – Wika ma rację, trzeba wracać, zaraz jakiś zator nam się zrobi… Antek, miej oko na sprawę, bądź tu gdzieś pod ręką, jakby szef wołał. A my lecimy, dziewczyny, wracamy do roboty! Klaudia, ogarniesz stoliki od B dwa do B osiem za Izę, dobrze? Ona pewnie już dzisiaj wypadnie z gry… Ja wezmę sektor A. No już!

Towarzystwo niechętnie rozeszło się, rzucając raz jeszcze zaintrygowane spojrzenia w stronę nieznacznie uchylonych drzwi od magazynku. Korytarz zaplecza powoli opustoszał.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXXIII (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz