Anabella – Rozdział XXXIV (cz. 10)

Pociąg mknął przez buzujący letnią zielenią las. Siedząca w jasno oświetlonym słońcem wagonie Iza wiozła w sercu spokój i radość z czekającego ją niebawem spotkania z Amelią i Robertem. Nie widziała ich już ponad dwa miesiące! Oboje mieli wyjechać po nią samochodem na dworzec kolejowy pod Radzyniem, zostawiając sklep pod pieczą nowo zatrudnionej ekspedientki. Do stacji Radzyń Podlaski zostało już tylko kilkanaście minut podróży. Niedługo się zobaczą. Zobaczą się i będą mogli nacieszyć się sobą, tym razem przecież wracała na dłużej, na prawie trzy tygodnie!

Nie chciała teraz myśleć o Michale. Wczoraj i w ogóle w ostatnich tygodniach już wystarczająco się przez niego nacierpiała! Zresztą Majk miał rację. Powinna w końcu stanąć w prawdzie i powiedzieć sobie wprost, że żyje złudną nadzieją. Wyleczyć się z niej podobnie jak on, który ten etap miał już za sobą. Wziąć z niego przykład i wyleczyć się przynajmniej z nadziei, skoro nie umiała wyleczyć się z miłości.

„Powinnam już od dziś zacząć nad sobą pracować” – myślała stanowczo. – „Szef ma słuszność, co mi da, że dniami i nocami będę myśleć o Misiu, marzyć o nim i ryczeć w poduszkę? Obiektywnie to nie ma znaczenia, bo i tak finał będzie taki, jaki ma być, bez względu na to, czy będę się tym zagryzać czy nie. Mogę latami skręcać się z bólu, cierpieć i chodzić jak zombie, ale mogę też normalnie żyć, pomagać ludziom, cieszyć się z ich przyjaźni… Przecież moje życie wcale nie jest takie beznadziejne! Skończyłam pierwszy rok studiów, poznałam tylu wspaniałych ludzi, znalazłam swoje miejsce na ziemi… Powinnam to docenić. Po co na darmo męczyć się bezpodstawną nadzieją? Jeśli Misio ma mnie kiedyś pokochać tak jak ja jego, to i tak pokocha. A jeśli nie, to cóż… przynajmniej oszczędzę sobie kolejnych rozczarowań.”

Postanowienie było podjęte. Po przespaniu cięgiem sześciu bitych godzin Iza zbudziła się o poranku dziwnie spokojna, po raz pierwszy od wielu dni bez tego bolesnego ścisku serca, który nie pozwalał jej oddychać. Ulga, jaką przyniosła jej nocna rozmowa z Majkiem, była wręcz zaskakująca, zważywszy na to, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru i jak dalece zmiażdżyło ją to w pierwszej chwili. Tymczasem wystarczyło wyrzucić z siebie ból i rozpacz przed kimś, kto ją rozumiał, by w przeciągu kilku godzin odzyskać równowagę i wewnętrzny spokój, którego tak jej brakowało. Niewątpliwie nie bez znaczenia była też bezpośrednia bliskość drugiego człowieka, której wczoraj mocno doświadczyła, gdy Majk w odruchu współczucia i solidarności przytulał ją do siebie, gdy czuła jego ciepło i tak dobrze jej znany zapach wody kolońskiej, który poprzez skojarzenie z kochającym ojcem skutecznie koił jej nerwy. Tak czy inaczej doraźna terapia zadziałała i dzięki temu skapany w blasku lipcowego słońca świat znów nabrał barw, których jeszcze wczoraj w nim nie dostrzegała.

Rozpędzony pociąg zaczął zwalniać, niewyraźny głos w pokładowym interkomie zapowiedział rychły wjazd na stację Radzyń Podlaski. Iza podniosła się, zebrała swoje rzeczy i przygotowana do wyjścia ze wzruszeniem w sercu patrzyła na migające za szybą znajome okolice… pola i łąki z jej rodzinnych stron.

„Nie będę nieszczęśliwa!” – pomyślała z mocą. – „Czy szczęście można odnaleźć tylko w miłości? Przecież są tacy, którzy świadomie z niej rezygnują, wybierają pasję, samorozwój, pomoc innym albo służbę Bogu. Czy oni nie są szczęśliwi? Na pewno są! Więc i ja mogę być! Przecież mogłabym stracić Misia w inny sposób… Taki pan Szczepcio pół wieku przeżył jako wdowiec, a moja sprawa nadal jest otwarta, jeszcze nic nie jest do końca przesądzone! Niemniej lepiej będzie mi się żyło, jeśli pozbędę się tej męczącej nadziei i spróbuję być szczęśliwa z tym, co mam. Zwłaszcza że wcale nie mam tak mało!”

Fala rozgrzanego powietrza uderzyła w nią, gdy tylko wysiadła z klimatyzowanego wagonu na nasłoneczniony betonowy peron. Wraz z nią wysiadło jeszcze dwoje pasażerów, którzy zdecydowanym krokiem poszli w stronę dworca. Iza rozejrzała się i nie widząc nigdzie Amelii ani Roberta, uznała, że pewnie czekają na nią po drugiej stronie budynku, gdzie można było zaparkować auto. Zarzuciwszy na ramię swój duży i ciężki dziś plecak, dziarsko ruszyła w tamtą stronę.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXIV (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz