Anabella – Rozdział XXXIV (cz. 11)

Nagle na ramieniu poczuła dotyk przyjemnie chłodnej dłoni. Odwróciła się zaskoczona, gdyż dałaby głowę, że za nią na peronie nie było już nikogo… i wtedy nogi ugięły się pod nią, świat zawirował przed oczami, a w uszach jej zaszumiało. Przed nią, na pustym peronie stacji Radzyń Podlaski, w pełnym słońcu lipcowego południa, stała kobieta o urodzie cyganki i czarnych jak węgiel oczach, z kolorową chustą z frędzlami zarzuconą na ramiona. Ta sama, którą od grudnia spotkała już kilka razy… ta, której zdjęcie widziała w rodzinnym albumie pana Stanisława…

„Pani Ziuta!” – błysnęło jej w głowie, a krew w jednej chwili odpłynęła jej z twarzy tak, że usta stały się równie blade jak policzki.

– Nie bój się, dziecko – powiedziała łagodnie kobieta swym dźwięcznym, aksamitnie niskim głosem z lekko śpiewnym akcentem. – Nic się nie bój… Przyszłam ci tylko podziękować.

– Ach! – wyszeptała Iza, cofając się o krok.

– Tak… bardzo podziękować – ciągnęła kobieta, uśmiechając się do niej uspokajająco. – Wierzyłam, że mi pomożesz, i nie zawiodłam się. Wiesz dobrze, o czym mówię. Jesteś dobrą, bardzo dobrą dziewczyną… czystą i wierną… gotową do poświęceń… Dziękuję ci.

„Pomogło jej…” – pomyślała na wpół przytomnie Iza, a serce wezbrało jej mimowolną radością. – „Pomogło, Bogu dzięki…”

– Nie ma za co, pani Ziuto – szepnęła.

Kobieta uśmiechnęła się porozumiewawczo.

– Pamiętam, o co prosiłaś mnie w zamian – podjęła, ściszając głos. – Nie martw się, będziesz miała to swoje wymarzone szczęście. Ono cię nie ominie, tylko trochę zmieni twarz… Noś dalej w sercu jego imię i miej otwarte oczy, a będziesz bardzo szczęśliwa… To tylko kwestia czasu, bo jesteś stworzona po to, żeby dać mu szczęście. Ty, właśnie ty, żadna inna – podkreśliła znacząco. – A kiedy on to zrozumie, oboje będziecie tak szczęśliwi, jak tylko można być na tej ziemi. Szczęście ziemskie jest tylko słabym odbiciem prawdziwego szczęścia… ale wy poznacie jego najpełniejszy smak…

– Niech pani nie mówi mi takich rzeczy – przerwała jej z niepokojem Iza, odzyskawszy odrobinę zimnej krwi. – Ja nie chcę tego słuchać. To wszystko jest zbyt… dziwne. Nawet to, że teraz rozmawiamy – wzdrygnęła się lekko, cofając się o kolejny krok. – Może to mi się tylko śni? Nie wiem… W każdym razie mam nadzieję, że… że u pani już wszystko dobrze. A co do tamtego… Nie powinnam była wtedy wspominać o nim, prosić pani o takie przysługi… Jak już, to raczej powinnam była prosić o wsparcie dla Kacpra – dodała ciszej. – O to, żeby się opamiętał i zaczął żyć jak człowiek…

– Tak będzie – zapewniła ją kobieta, niemal świdrując ją na wylot wzrokiem swoich pięknych czarnych oczu. – Wróci na dobrą drogę i jego też czeka wielkie szczęście. Podziękuj mu ode mnie, bo on też mi bardzo pomógł. A wracając do ciebie…

– Nie, proszę! – przerwała jej znowu Iza, wyciągając przed siebie obie ręce, jakby chciała się przed nią zasłonić. – Ja nie chcę nic wiedzieć, pani Ziuto. Niech pani zachowa to dla siebie, niech pani nie miesza mi w głowie… ja już i tak zaraz chyba zwariuję…

Podniosła drżącą dłoń i przejechała nią po czole.

– No dobrze – zgodziła się pogodnie kobieta. – Tak czy inaczej bardzo ci dziękuję, drogie dziecko. Nie zapomnę ci tego nigdy.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXXIV (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz