Anabella – Rozdział XXXIX (cz. 7)

Wpatrując się z daleka w profil Majka, w jego elegancko prezentującą się sylwetkę i bujną ciemnoblond czuprynę, która opadała mu na czoło, Iza zastanowiła się przez chwilę, co o tym wszystkim mogła myśleć Ania. Jak ona odnajdywała się w tej sytuacji? Co prawda Majk nigdy nie wyznał jej swoich uczuć, był jednak pewien, że ona i tak doskonale o nich wiedziała. Teraz zapewne była przekonana, że on już dawno się z tego wyleczył… ale może wcale nie? Może nawet teraz instynktownie wyczuwała ten ogrom miłości, jaką nadal darzył ją w głębinach serca? Czy umiał aż tak dobrze ukrywać przed nią to, co do niej czuł, by nie domyśliła się, że wcale mu nie przeszło?

Dusza Izy przeniosła się teraz na miejsce, gdzie stała Ania, i na chwilę stała się nią – kobietą, którą kochał Majk. Była teraz tam, przy nim, u jego boku… Była tą, dla której biło jego serce… tą, która była dla niego całym światem… Lecz on był jej obojętny. Nie kochała go… Zaraz, a gdyby było inaczej? Gdyby ta, której na zawsze oddał swą duszę, odwzajemniła mu to uczucie? Iza znów wczuła się w postać Ani stojącej u boku Majka, jednak teraz wyglądało to inaczej. Nie było już Jean-Pierre’a, w ogóle nie istniał albo ona po prostu nigdy go nie spotkała. Był tylko on, Majk. Ten dobry, wierny Majk, który od zawsze kochał tylko ją, który należał do niej całym sobą… Wystarczy, że odwróci głowę w jego stronę i natychmiast napotka spojrzenie jego stalowoszarych oczu… Pod jej wzrokiem w tych oczach momentalnie rozbłyśnie uśmiech i owo wewnętrzne światło, które zawsze pojawia się w nich, gdy tylko o niej pomyśli…

Serce Izy zabiło mocniej… jej duszę ogarnęło oszałamiające uczucie szczęścia. Jak cudownie byłoby być Anią odwzajemniającą miłość Majka! Patrzeć w te jego szare uśmiechnięte oczy i widzieć w nich taki sam blask, jaki w oczach Pabla zapalał się w obecności Lodzi… Gładzić go pieszczotliwie po policzkach, dziś gładko ogolonych, lecz czasami pokrytych kilkudniowym zarostem, w którym też było mu do twarzy… Dziwne swoją drogą, że nigdy dotąd nie pomyślała o tym, jak bardzo ten zarost pasował do jego luźnego stylu bycia, do tej czarnej skórzanej kurtki i wytartych dżinsów, w których tak uwielbiał chodzić… Wtulić się w jego ramiona, wsunąć palce w jego włosy, przesiać je przez palce, rozkoszując się ich miękką, przyjemną w dotyku fakturą… A potem… potem… poczuć uścisk jego ramion, a na ustach jego płomienny pocałunek… i usłyszeć te słowa, które od lat nosił w sercu, a które teraz mógłby wreszcie wypowiedzieć wprost. Kocham cię

Na tle dźwięku organów, których uroczyste brzmienie docierało do niej jak przez mgłę, usłyszała czuły szept Majka. Kocham cię, Aniu… moja Anabello… Tak, na pewno właśnie tak by do niej mówił. Iza nie musi się nawet nad tym zastanawiać, bo słyszy przecież jego szept przy swoim uchu, tak wyraźny jak wczorajszy miękki dźwięk francuskich słów Victora. Moja Anabello… Anabello Izabello… elfiku

Izie zakręciło się w głowie tak mocno, że musiała kurczowo przytrzymać się ławki. Na szczęście wszyscy akurat siadali, więc umknęło to uwadze jej towarzyszy. I wtedy, właśnie wtedy, siadając, Majk odgarnął sobie ręką włosy do tyłu… odgarnął je tym jedynym na świecie gestem, który tak kochała! Gwałtowna strzała bólu przeszyła jej serce. Ach, dlaczego ona nie mogła być jego Anią, a on jej Michałem! Gdyby tam, na jego miejscu stał Michał… gdyby to on patrzył na nią rozświetlonymi blaskiem miłości oczami… tymi najdroższymi błękitnymi oczami okolonymi czarną rzęsą… Gdyby to on kochał ją tak mocno i tak wiernie jak Majk kochał Anię! I gdyby Ania mogła kochać Majka tak, jak ona, Iza, kochała jego! Misia… Dlaczego nie mogło tak być? Dlaczego to wszystko musiało być takie poplątane?…

Stop! Dość, wystarczy tego. Musi natychmiast przestać o tym myśleć, bo zaraz znowu zakręci jej się w głowie! To przecież msza chrzcielna małego Edzia, niedługo zacznie się sakramentalny obrzęd, trzeba przy tym być, uczestniczyć w modlitwie, zachować przytomność umysłu… Tylko jak odsunąć tę wizję, jak uwolnić się od niej, skoro ciągle widzi przed sobą blask błękitnych oczu, a w uszach słyszy odbijający się echem szept, który unosi jej duszę do gwiazd?… Izulkamój elfiku… elfiku

Ça va, Isabelle?* – szepnął zaniepokojony Victor, pochylając się w jej stronę.

Iza natychmiast otrzeźwiała. Wyświetlony w jej wyobraźni obraz błękitnych oczu Michała zgasł jak zdmuchnięta świeca, szept Majka ucichł, wszystko wróciło do normy. Uśmiechnęła się uspokajająco do Victora, wdzięczna mu za to, że zainterweniował w odpowiednim momencie i wyrwał ją z tego męczącego transu.

Oui, oui, tout va bien – odszepnęła, kiwając głową. – Merci, Victor**

Kolejne minuty pozwoliły jej całkowicie wrócić do rzeczywistości. Kątem oka widziała postać siedzącego po jej lewej stronie Jean-Pierre’a, do którego, nie wiedzieć czemu, poczuła teraz jeszcze większą sympatię niż wcześniej. Tak jakby ujrzała w nim właściwego człowieka na właściwym miejscu, a nawet więcej… przyjazną duszę i cichego sprzymierzeńca. A tymczasem obrzęd chrztu już trwał i napełniał radością serca zebranych w kościele.

– Edwardzie Stanisławie, ja ciebie chrzczę… w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego…

Iza była już w pełni uśmiechnięta i spokojna.

„Niech ci Bóg błogosławi, Edziulku” – pomyślała z czułością pod adresem chłopca, który po polaniu główki wodą rozpłakał się, lecz za chwilę uspokoił się utulony w ramionach swojej mamy. – „Tobie i twojej cudownej rodzinie… Obyś zawsze był szczęśliwy, maluszku.”


* Ça va, Isabelle?(fr.) – Wszystko w porządku, Isabelle?

** Oui, oui, tout va bien. Merci, Victor (fr.) – Tak, tak, wszystko dobrze. Dziękuję, Victor.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXXIX (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz