Anabella – Rozdział XXXV (cz. 2)

W przeciwieństwie do niego Marta wydawała jej się odleglejsza i bardziej obca niż wcześniej. Odkąd pożegnały się po sesji egzaminacyjnej, przez dwa tygodnie jeszcze ani razu nie nawiązały kontaktu, bowiem o ile cierpienie Marty swego czasu zbliżyło je do siebie, o tyle odkąd w jej związku z Radkiem znów zaczęło się układać, owa przelotna bliskość ustąpiła miejsca standardowej, koleżeńskiej relacji.

„Cóż, syty głodnego nie zrozumie” – myślała smutno Iza. – „Przez chwilę wyobrażałam sobie, że Martusia mogłaby zostać moją przyjaciółką od serca, że za jakiś czas może nawet zastąpiłaby Agę. Ale to chyba nie był dobry plan. Zresztą ja sama też nie byłam z nią do końca szczera, nie powiedziałam jej o tym, co łączyło mnie i nadal łączy z Misiem, a to zamknęło przed nami tę drogę, zanim zdążyłyśmy na dobre na nią wejść.”

Kolejnym wątkiem, który regularnie powracał w jej myślach, zwłaszcza kiedy odwiedzała grób rodziców na korytkowskim cmentarzu, była sprawa pani Ziuty i to, co powiedziała przy okazji ich ostatniej rozmowy na peronie. Kiedy po tamtym wydarzeniu Iza ochłonęła z pierwszego wrażenia i mogła rozważyć wszystko na spokojnie, strach i niepokój powoli ustąpiły miejsca satysfakcji, a nawet radości. Albowiem nawet jeśli rozmowa ze zmarłą jedenaście lat temu kobietą była tylko jakimś niewytłumaczalnym wytworem jej wyobraźni, czyż nie mógł to być metafizyczny sposób na komunikację, jaką dusza Ziuty nawiązała z nią ponad materią? Dlaczego akurat z nią? Nie wiadomo… Jednak w obliczu tego, co wydarzyło się wcześniej, rozmowa na peronie byłaby sygnałem, że modlitewna pomoc, jaką wraz z panem Stanisławem i Kacprem zorganizowali w jej intencji, okazała się skuteczna. Myśl o tym podnosiła Izę na duchu, choć o swych dziwnych spotkaniach z tajemniczą „cyganką” nie mogła powiedzieć nikomu, by nie ryzykować bycia uznaną za wariatkę.

Któregoś z wczesnych wieczorów, mniej więcej w połowie urlopu, kiedy ozdabiała świeżymi kwiatami grób rodziców, rozmawiając z nimi w duchu i zwierzając im się ze swoich problemów, przez głowę przebiegła jej myśl, którą miewała już wcześniej, lecz której nigdy nie było możliwości wprowadzić w czyn. Chodziło o nowy nagrobek z białego marmuru, który zawsze chciała postawić w miejsce tego prostego, skruszonego już w wielu miejscach grobu z cementu. O ile wcześniej nie mogła nawet o tym marzyć, o tyle teraz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż jeszcze rok czy nawet pół roku temu.

Odkąd zaczęła pracę w Anabelli, nie tylko finansowo odbiła się od dna, ale wręcz zarabiała całkiem przyzwoicie, zwłaszcza odkąd wymiar jej zatrudnienia zwiększył się do trzech czwartych etatu. Od września miała przejść na pełny etat, a wpływające regularnie na jej konto dodatkowe premie, o które już nawet nie próbowała sprzeczać się z szefem, znacząco podwyższały ogólną sumę jej zarobków. Do tego, dzięki umowie z panem Stanisławem i Kacprem, którym gotowała posiłki z produktów zakupionych przez nich dla całej trójki, jej koszty utrzymania w Lublinie były śmiesznie niskie, to zaś pozwoliło jej na zebranie już dość sporej kwoty oszczędności. Może nie była to jeszcze kwota na tyle wysoka, żeby w bezpieczny sposób przeznaczyć ją w całości na ufundowanie rodzicom nowego pomnika, ale przecież Amelii i Robertowi też wiodło się coraz lepiej, więc gdyby zabrali się za to wspólnymi siłami…

– Myślałam o tym, Izunia – podchwyciła Amelia. – Ja też cierpię, kiedy widzę ten łysy beton, który trzeba przykrywać kwiatami, żeby chociaż trochę go ozdobić. Jesteśmy to winne pamięci mamy i taty, ale nie chciałabym zamawiać byle czego… Lepiej poczekać pół roku czy rok dłużej, zebrać na ten cel trochę więcej i od razu postawić im porządny pomnik, zamiast teraz wydać pieniądze na coś, co nie będzie nas satysfakcjonowało.

Iza przyznała jej rację i po krótkiej dyskusji stanęło na tym, że pomnikiem zajmą się w kolejnym roku, po zimie, kiedy będzie można zamówić jego montaż w dobrą i ciepłą pogodę, a kwestia finansowa nie będzie już przeszkodą, bo obydwie odłożą na ten cel odpowiednie kwoty. Dziewczyna po cichu planowała nawet sfinansować ten projekt w całości, by nie obciążać rodzinnego budżetu państwa Staweckich. Ci bowiem, jak zakładała, prędzej czy później zechcą powiększyć rodzinę, co będzie się wiązało ze zwiększeniem kosztów codziennego życia, podczas gdy jej samej nie będzie potrzeba aż tak dużo pieniędzy, by utrzymać się na przyzwoitym poziomie.

Marzenie o tym, by w niedalekiej przyszłości zostać rodzoną ciocią jakiegoś słodkiego maleństwa, nasiliło się w tych dniach w jej sercu z wielką mocą. Jakże miło będzie przyjeżdżać w odwiedziny do Korytkowa, gdy ich stary rodzinny dom będzie ożywiać dziecięcy szczebiot siostrzeńca lub siostrzenicy! Niewątpliwie to stanie się już niebawem… Co prawda nie chciała pytać o to Amelii, uznając, że jest to delikatna sprawa i nikt, nawet ona, nie ma prawa wpływać w tej materii na ich decyzje, jednak nie mogła o tym nie myśleć, zważywszy, że od ich ślubu minął już prawie pełny rok. Wszak Lodzia, która wyszła za mąż dwa tygodnie później od Amelii, niebawem miała urodzić swoje pierwsze dziecko…

„Mieli z Robciem bardzo intensywny rok” – myślała, wracając z cmentarza. – „Tak ciężko pracowali! I dzięki temu udało im się całkiem przyzwoicie odkuć, kupili nawet tę nieszczęsną działkę… Są młodzi, mają czas. Spokojnie, jeszcze zdążę nacieszyć się rolą dobrej cioci Izy…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1)

Dalsze części:

Rozdział XXXV (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz