Anabella – Rozdział XXXV (cz. 7)

– Wiadomo, że w Korytkowie o robotę bardzo ciężko – ciągnęła Amelia. – Jedyne perspektywy na nowe miejsca pracy będą u Krzemińskich, jak już ruszą z tym hotelem. Ale Agnieszka do Krzemińskich nie chce iść, z wiadomych względów… więc pozostało jej zapytać o pracę u nas. To też jest dla niej niezręczna sytuacja, ale wolała przyjść z tym do mnie… i pośrednio do ciebie… niż do tamtych. Opowiedziała mi wszystko w zaufaniu, widziałam, że trudno jej to z siebie wydusić i aż pali się ze wstydu, ale sama przyznała, że musi połknąć tę żabę i coś przedsięwziąć ze względu na dziecko… no i na swoich rodziców. Nie może od nich wymagać, żeby utrzymywali przez kolejne lata i ją, i nieślubnego wnuka. Praca u nas pozwoliłaby jej jakoś związać koniec z końcem… Co o tym myślisz, Iza? – dodała, zerkając z niepokojem na siostrę.

Iza milczała. Choć żal, który od prawie trzech lat czuła do Agnieszki, nadal był żywy, skrajnie trudna sytuacja, w jakiej znalazła się jej eks-przyjaciółka, stawiała całą sprawę w zupełnie innym świetle. W grę wchodziła przecież już nie tylko Agnieszka, która na własne życzenie zniszczyła sobie życie, ale również jej dziecko, niewinne istnienie, którego własny ojciec nie chciał widzieć na świecie i które będzie na nim miało tylko matkę. Matkę bez perspektyw zawodowych i źródła utrzymania…

Pomijając wszystko, postawa Agnieszki, która, popełniwszy błąd, wykazała się wielką odwagą, by dalej go nie eskalować, lecz z godnością wziąć na siebie jego konsekwencje, wzbudziła w Izie mimowolny szacunek. Agnieszka mogła przecież nikomu nic nie mówić, załatwić swój „problem” po cichu, pozbyć się go w ów ohydny sposób, jaki proponował nieodpowiedzialny ojciec dziecka… Sam fakt, że tego nie zrobiła, obiektywnie świadczył na jej korzyść, udowadniał, że w głębi serca pozostała tym samym dobrym i prawym człowiekiem, jakiego Iza widziała w niej przed laty. A to, że oszukała ją i że odbiła jej Michała? To było podłe, owszem… Lecz czy należało mścić się teraz na niej, odbierając jej upragnioną szansę utrzymania siebie i dziecka w zamian za uczciwą pracę? Zamknąć przed nią drzwi, które Amelia była gotowa jej otworzyć, jeśli tylko ona, Iza, wyrazi na to zgodę? Czy mogła wziąć na siebie taką odpowiedzialność?

„Gdyby Misio naprawdę mnie kochał, nie dałby się odbić nikomu” – pomyślała ze ściśniętym sercem. – „Taka jest prawda i muszę ją wreszcie do siebie dopuścić. Aga jest winna nielojalności względem mnie, to fakt niepodważalny… ale może, jak mówi Mela, powinnam spróbować ją zrozumieć? Nie mogę winić jej za to, że Misio ode mnie odszedł, to była jego własna decyzja. A ją zaślepiło wtedy i odebrało jej rozum, zresztą, jak widać, nie po raz ostatni… Czy jej bezbronne dziecko ma teraz przez to cierpieć podwójnie?”

– Sama nie wiem, Melciu – odpowiedziała cicho po długiej chwili milczenia. – Chyba muszę to przemyśleć, jakoś to ogarnąć i poukładać sobie w głowie. Natomiast co do twojej decyzji w sprawie przyjęcia Agi do pracy, to… nie chcę cię ograniczać. To ty rządzisz w sklepie, ty zatrudniasz, ty podejmujesz decyzje. Ty, nie ja. Ja przez ostatnie pół roku nawet niewiele ci pomogłam, więc jakie miałabym prawo do decydowania o tym, kogo zatrudnisz w firmie?

– Iza, no co ty? – pokręciła głową Amelia. – Przecież wiesz, jak ważne jest dla nas twoje zdanie. Nie chcę robić niczego wbrew tobie. Zwłaszcza że Agnieszka też podkreślała, że twoja zgoda jest…

– Dobrze, Melu – przerwała jej Iza. – Ja naprawdę nie chcę stawiać przeszkód, zostawiam to tobie. Jeśli chcesz zatrudnić Agę, to tak zrób, nie będę się w to wtrącać. Szkoda mi jej mimo wszystko… a zwłaszcza szkoda mi tego dzieciątka, które przecież niczemu nie jest winne. Ja zresztą rzadko bywam w Korytkowie, a jak już jestem, to nie pozwalacie mi pracować w sklepie, więc jej obecność nie będzie mi nawet bardzo przeszkadzała. Dla niej to rzeczywiście może być jedyna szansa na odbicie się od dna, zwłaszcza że potem i tak będzie musiała przerwać pracę… Kiedy ma urodzić? – dodała ciszej.

– W połowie lutego – odparła Amelia. – Ma jeszcze trochę czasu, to dopiero początki. Ale rozumiesz, kochanie… jej chyba teraz, bardziej niż tych pieniędzy, potrzeba nadziei. Jakiejś perspektywy…

– Tak, rozumiem – skinęła głową Iza. – Kiedy masz jej dać odpowiedź?

– Powiedziała, że wróci do mnie po decyzję zaraz po twoim odjeździe do Lublina. Przyszła z tą prośbą teraz, żebym zdążyła z tobą porozmawiać, dopóki jesteś u nas. Ale sama nie chce wchodzić ci w drogę, plątać ci się pod nogami, jak to ujęła… Jesteś kochana, Izunia – dodała, obejmując ją czule ramieniem. – Masz dobre serduszko i zobaczysz, że Bóg ci za to wynagrodzi. Od początku wiedziałam, że tak mi odpowiesz, że nie będziesz stawiać przeszkód, kiedy dowiesz się o wszystkim. A ja mówię ci wprost, że nie miałabym serca odesłać z kwitkiem tej biednej dziewczyny. Nam też w trudnych chwilach pomagali dobrzy ludzie, pamiętasz? Więc nie wolno nam odwrócić się od człowieka w potrzebie…

– A gdzie to się zaszyły te moje dziewczyny? – rozległ się za drzwiami wesoły głos Roberta.

– Tu jesteśmy, Robciu, u Izy! – zawołała szybko Amelia. – Rozmawiamy sobie… Ale rzeczywiście już późno, czas spać. Poczekaj, uściskam tylko Izunię na dobranoc i już idę do ciebie, kochanie!

Po wyjściu Amelii, która jeszcze raz serdecznie przytuliła ją i ucałowała przed snem, Iza długo leżała w ciemnym pokoju z wbitymi w sufit, szeroko otwartymi oczami. Historia Agnieszki wstrząsnęła nią do głębi i napełniła jej serce szczerym współczuciem, przy którym dawny żal wydawał się nieistotny, niemal bezzasadny. Los wszakże sam wyrównał rachunki… Teraz, jak słusznie powiedziała Amelia, ich obowiązkiem było wesprzeć bezradnego człowieka, który w potrzebie zwrócił się o pomoc właśnie do nich. Czyż nie była to ironia losu i zarazem piękna okazja do odpłacenia bliźniemu dobrym za złe?

„To nawet nie tyle dla niej, co dla tego maleństwa” – myślała, powoli zapadając w sen w okolicach trzeciej nad ranem. – „Ono ma przecież prawo do godnego życia, tak samo jak każde inne dziecko. Jak choćby synek Lodzi i Pabla… Oboje oczekują go z takim utęsknieniem i miłością, a tamto już na starcie zostało odrzucone przez podłego ojca. Jakie to niesprawiedliwe! A z drugiej strony… Aga przeżywa teraz ciężki czas, ale przecież kiedyś z tego wyjdzie, a to dzieciątko codziennie będzie jej przynosić radość. Aż jej zazdroszczę… będzie matką… Ja pewnie nigdy nią nie będę. Moim przeznaczeniem jest bycie dobrą ciocią. Dobrą ciocią Izą z uśmiechem dla każdego i walizką pełną podarunków…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXXV (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz