Anabella – Rozdział XXXVI (cz. 10)

– Dobra, stary, zakładasz teraz gacie od piżamy – oznajmił Majk, usadziwszy na fotelu owiniętego we frotowy szlafrok pana Szczepana. – No już, wytarłeś się porządnie?… To dawaj, zakładamy. Zaraz położysz się do świeżego wyra i pośpisz sobie jak król.

– Jeszcze tylko najpierw podamy leki – zastrzegła Iza, która właśnie kończyła prześcielanie łóżka. – Majk, weźcie te skarpety, które położyłam na komodzie. Są najlepsze, cieplutkie.

– Dobra – skinął głową Majk, sięgając we wskazane miejsce po grube, wełniane skarpety. – Czekaj… nie za grube będą jak na lato?

– Nie, są w sam raz – odparła stanowczo, oklepując i układając na kanapie świeżo przewleczoną poduszkę.

– Dobre będą, Michasiu – potwierdził staruszek. – Mnie jest ciągle zimno w nogi, a sierpień to już wiadomo, noce chłodniejsze… wieczorem i rano ciągnie mi tu po podłodze. Izulka ma rację. Daj, ja sam…

Stęknął, sięgając, by wyjąć skarpety z ręki Majka.

– Zostaw, Szczepan, ja to zrobię – zaprotestował ów, cofając rękę i przyklękając przed fotelem, by naciągnąć mu skarpety na nogi. – No, nie schylaj mi się tak, frajerze, chcesz znowu jakichś duszności dostać? Co ja ci mówiłem? Cholera… faktycznie lodowate masz te giry jak jasny gwint, a dopiero co wylazłeś z ciepłej kąpieli. A niech cię…

Trwało słoneczne sierpniowe popołudnie. Iza i Majk poddawali właśnie pana Szczepana gruntownej kąpieli, a jego łóżko zmianie pościeli na świeżą. Iza już nieraz zajmowała się wymianą jego pościeli, którą zazwyczaj nosiła do pobliskiej pralni, gdyż staruszek nie posiadał pralki, a ona nie chciała znosić dodatkowego prania na stancję. Ponieważ jednak od kilku tygodni pan Szczepan praktycznie nie wstawał z łóżka, a każdy większy wysiłek kończył się u niego atakiem duszności, dzisiaj potrzebowała pomocy Majka, który, jak się okazało, musiał nie tyle zaprowadzić, co wręcz zanieść osłabionego staruszka do łazienki i asystować mu przy kąpieli, aby nie zasłabł.

– Łóżko gotowe – oznajmiła po podaniu leków Iza, odsuwając kołdrę na bok.

– Okej – skinął głową Majk, po czym schylił się nad ubranym w świeżą piżamę i skarpety panem Szczepanem, aby dźwignąć go z fotela. – No, chodź, stary łosiu, ładujemy się do wyrka. Łap mnie za szyję i trzymaj się mocno… uwaga!

Podniósł go z fotela i przeniósł do łóżka, gdzie Iza natychmiast okryła go kołdrą i poprawiła mu pod głową poduszkę.

– Dziękuję, Izulka – szepnął pan Szczepan, przymykając oczy. – I tobie też, Michasiu. Nie gniewajcie się… Zimno mi i jakiś taki… zmęczony jestem…

Iza i Majk wymienili posępne spojrzenia i pokręcili głowami. Stan zdrowia pana Szczepana pogarszał się teraz właściwie z dnia na dzień. Po kilku poważnych naradach, jakie oboje odbyli w jego sprawie, a także po rozmowie z panią Jadzią, która, otrzymawszy klucze do jego mieszkania, doglądała go teraz coraz częściej, wezwali dwóch kolejnych lekarzy, w tym specjalistę kardiologa, by zbadali staruszka i wydali zalecenia co do jego dalszego leczenia. Obydwaj, każdy niezależnie, ocenili, że nie tylko serce pana Szczepana, ale również jego płuca, a prawdopodobnie i inne narządy wewnętrzne były w stanie, który nie rokował już długich lat życia. Można było tylko podawać mu leki, a w ostateczności zaryzykować operację, jednak nikt nie mógł dać gwarancji, czy ta się uda, bowiem posunięty wiek pacjenta stanowił okoliczność skrajnie obciążającą. Do tego, zważywszy na paniczną niechęć pana Szczepana względem opieki szpitalnej, namawianie go na poddanie się operacji samo w sobie nie było dobrym pomysłem.

Nie cierpię takich patów – powiedział Majk, kiedy naradzali się z Izą w kuchni po wyjściu lekarza. – Frajer świruje jak potłuczony, co by mu szkodziło położyć się na oddział na tydzień czy dwa? Moja babcia też potrafi wydziwiać i upierać się przy swoim, ale przy Szczepku to jest wzór elastyczności i dobrej woli.

Ale pomyśl, co mu da ten szpital? – westchnęła Iza. – Nawet gdyby się zgodził, to co z tego? Mogliby go wziąć na operację, a jaką mamy gwarancję, że ją przeżyje? Słyszałeś, co doktor mówił. Pół na pół. Tylko go wymęczą, zestresują… A on ma taką traumę po tej akcji w szpitalu z Hanią

No, racja – przyznał ponuro Majk, bawiąc się leżącą na stole łyżką do zupy. – Tutaj ma przynajmniej spokój i warunki domowe. W szpitalu prędzej skrócą mu życie, niż wydłużą, bo jak jedno naprawią, to od narkozy drugie padnie… Wychodzi na to, że zostaje, jak jest. Pożyje sobie, ile mu tam jeszcze Bozia da, i pójdzie do tej swojej Hani. Szczerze mówiąc, na jego miejscu chyba podchodziłbym do tego tak samo – dodał w zamyśleniu.

Ja chyba też – zgodziła się Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXVI (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz