Anabella – Rozdział XXXVI (cz. 12)

Kościół był otwarty, mimo że do wieczornej mszy pozostała jeszcze pełna godzina. Kilka starszych pań siedziało lub klęczało w ławkach, głównie wokół prezbiterium, natomiast cały tył kościoła był pusty. Iza uklękła w jednej z ostatnich ławek. Perspektywa, z jakiej widziała teraz wnętrze i ołtarz, odpowiadała w przybliżeniu tej ze ślubnego zdjęcia Szczepana i Hani.

„Zrób tak, jak będzie dla niego najlepiej” – mówiła w myślach do Boga. – „Sam wiesz, jak bardzo polubiłam Szczepcia i jak bardzo chciałabym, żeby żył jak najdłużej. Ale mój punkt widzenia nie jest tu najważniejszy… On tak tęskni za swoją Hanią! Więc życzę mu, żeby poszedł drogą, która dla niego będzie najkorzystniejsza, pod każdym względem. Drogą, która zaprowadzi go tam, gdzie trzeba. Nie wiem, jaka to droga, tylko Ty ją znasz… Dlatego proszę, Ty się tym zajmij, Panie Boże. Oddaję to w Twoje ręce.”

Wypowiadając w duchu te słowa, wpatrywała się w znajome elementy architektury kościoła, który był świadkiem tylu ważnych wydarzeń… To tu odbył się ślub pana Szczepana i Hani, a dużo później, zaledwie jedenaście lat temu, pogrzeb pani Ziuty… Ziuty, za której duszę modlili się tu w czerwcu z jej mężem i jego bratankiem. Ona sama też czuła wyjątkowość tego miejsca modlitwy i kultu. Wszak tylko tutaj ogarniał ją spokój w trudnym czasie cierpienia związanego z Michałem… Modliła się tu także za swoich rodziców, czując z nimi niezwykle silną więź… Tyle duchowych szlaków prowadziło ją w to jedno miejsce! Jeśli Bóg ma wysłuchać jej modlitw, to najprędzej zrobi to właśnie tu…

Niemniej w przypadku pana Szczepana Iza naprawdę nie wiedziała, o co powinna się modlić. Miała wrażenie, że w tej sprawie stoi w jakimś ciemnym zaułku, z którego nie widać nic, podczas gdy do rozwikłania dylematu potrzeba było szerokiej perspektywy obejmującej znajomość zarówno przeszłości, jak i przyszłości. Chyba nigdy jeszcze tak mocno nie odczuwała ułomności ludzkiej natury… Pozostawienie sprawy w rękach Najwyższego, który jako jedyny posiadał pełną wiedzę na temat tego, co działo się w duszy staruszka, znacząco uspokoiło jej sumienie.

Podniósłszy się z kolan, dyskretnie zerknęła na zegarek. Było już prawie wpół do osiemnastej, najwyższy czas iść do domu, żeby przebrać się i przygotować na wieczorną zmianę w Anabelli. Wychodząc, w przedsionku minęła zmierzającą do środka starszą panią, którą od zimy kilka razy widziała już w tym kościele i z którą za każdym razem nawiązywała kontakt wzrokowy, a czasami nawet wymieniała uśmiechy. Tym razem również tak było.

Dziewczyna wyszła na zewnątrz budynku, mrużąc oczy od silnego jeszcze o tej porze sierpniowego słońca, i ruszyła alejką w stronę ulicy. Nagle usłyszała za sobą pośpieszne kroki, jakby ktoś ją gonił. Odwróciła się odruchowo. W jej stronę dreptała mijana przed chwilą starsza kobieta, która podążała za nią na tyle szybko, na ile mogła, podpierając się laską i dając jej znak ręką, żeby zaczekała. Iza przystanęła posłusznie i zawróciła zdziwiona.

– Zaczekaj, dziecko! – wysapała starsza pani, opierając się na lasce i ciężko oddychając. – A to się zasapałam… uff! Daj mi odetchnąć…

– Niepotrzebnie pani tak biegła – pokręciła głową skonfundowana Iza. – Trzeba było głośno na mnie zawołać. Idę tak szybko, bo trochę się śpieszę… Pani chce ze mną porozmawiać?

– A tak, dziecino, a tak – pokiwała głową kobieta, powoli uspokajając oddech. – Śpieszysz się, to nie chcę długo cię zatrzymywać, ale powiedz mi tylko… bo widzę cię w tym kościele już nie pierwszy raz i taka miła mi się wydajesz… za kogo albo o co ty się tutaj modlisz?

Iza patrzyła na nią zdumiona.

– Właściwie to… przychodzę pomodlić się w różnych sprawach – odparła zdezorientowana. – Dzisiaj akurat w intencji takiego starszego pana, mojego przyjaciela… Jest w bardzo złym stanie zdrowia i w ogóle… Dlaczego pani pyta?

– Ano widzisz, dziecko – odpowiedziała starsza pani, przyglądając jej się uważnie. – Mnie coś już na początku tknęło, że ty jesteś miła dziewczyna… tak mi jakoś serce mówi, sama nie wiem… Ja w tym kościele jestem tylko czasami. Po różnych jeżdżę, mam kilka ulubionych po całym Lublinie, ale co tu przyjadę, to zaraz ciebie spotkam. No, może nie zawsze, ale często… I już dawno pomyślałam sobie, że skoro ty tak często tu bywasz, to musisz mieć ważną intencję do modlitwy. A ja to całymi dniami się modlę… i jakbyś mi powiedziała tę swoją najważniejszą intencję, to ja bym ją mogła dołączyć do moich. Jakoś tak mi serce każe, nie wiem czemu…

Zaskoczona Iza nie wiedziała, co odpowiedzieć. Przez głowę przebiegła jej tylko myśl, że ona również już dawno zwróciła uwagę na tę panią. Miała ona w swych jasnobłękitnych, jakby wyblakłych oczach coś, co kojarzyło jej się z… no właśnie, z czym… lub z kim?

– Bo wiesz – dodała wyjaśniająco kobieta. – Mąż już mi dawno umarł, dzieci porozjeżdżały się po innych miastach, prawie wszystkie wnuki też… No to jestem sama, a że Pan Bóg dalej zdrowie daje, niech Mu chwała za to będzie… to tak sobie jeżdżę tu i tam do kościoła, a i modlę się całymi dniami. I za moich zmarłych, i za żyjących… Pomodlę się za tego twojego przyjaciela – obiecała stanowczo. – Jak obie będziemy się modlić, to Pan Bóg może szybciej wysłucha.

– Dziękuję pani – szepnęła Iza, wciąż nie mogąc ochłonąć z zaskoczenia.

– No, biegnij już, dziecko, nie będę cię tu trzymać, jak się śpieszysz – dodała kobieta, uśmiechając się do niej życzliwie. – Pewnie jeszcze nieraz się spotkamy, serce mi tak mówi… to wtedy porozmawiamy sobie trochę dłużej.

– Dobrze, proszę pani – odpowiedziała grzecznie Iza, odwzajemniając jej uśmiech. – Będzie mi bardzo miło. Do widzenia!

Świadoma tego, że jeszcze minuta zwłoki i w końcu spóźni się do pracy, odwróciła się z przepraszającym uśmiechem i szybkim krokiem, niemal biegiem, ruszyła w stronę ulicy. Starsza pani patrzyła za nią jeszcze przez chwilę, po czym pokiwała powoli głową i spokojnie zawróciła w stronę kościoła.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz