Anabella – Rozdział XXXVI (cz. 2)

– Już nie nazywa mnie pan Hanią? – zagadnęła mimochodem.

– Nie – pokręcił głową, dając jej ręką znak, że to nie jest właściwa strona albumu i żeby przewracała kartki dalej. – Już nie muszę cię tak nazywać, wyleczyłem się z tego. Na początku bardzo mi to pomagało, zresztą ty i tak zawsze będziesz mi Hanusię przypominać… ale teraz już wystarczą mi jej zdjęcia… i to, co mam w pamięci. A ty nie jesteś Hania, tylko Izabella… Izulka.

– Izulka… – powtórzyła szeptem.

– Michaś tak na ciebie mówi – uśmiechnął się pan Szczepan, zerkając na nią spod oka. – Bardzo ładnie. A mnie tak się spodobało, że już teraz inaczej o tobie nie myślę jak tylko „Izulka”. Bardzo do ciebie pasuje… O, czekaj, dziecko, to będzie to! – zatrzymał jej rękę, mechanicznie przewracającą karty albumu. – Wróć mi jeszcze na poprzednią stronę… Widzisz? Tu są inne zdjęcia od tych znajomych z Małowoli, co u nich byliśmy z Hanusią… co się z tym dzieciakiem bawiła…

– Tak, pamiętam – pokiwała głową Iza, wpatrując się w serię zdjęć, na których Hania trzymała na kolanach lub na rękach małego chłopca o umorusanej buzi. – To chyba z tego samego dnia co tamto… Hmm, właśnie. Nie przypomniał pan sobie, jak nazywali się ci ludzie? Ja nadal jestem bardzo ciekawa, czy ich znam.

– Nic nie pamiętam, czarna dziura – westchnął pan Szczepan. – To była rodzina Hani, prawie ich nie znałem. A nawet jeśli ona kiedyś wspomniała mi ich nazwisko, to jak ja bym miał teraz, po pół wieku…

– Ależ wiadomo, wiadomo, panie Szczepciu – przerwała mu szybko Iza. – Tak tylko zapytałam. Pewnie, że po tylu latach trudno pamiętać każde nazwisko, zwłaszcza ludzi, których odwiedziło się tylko raz czy dwa w życiu.

– O, i jeszcze to chciałem ci pokazać – podchwycił pan Szczepan, wskazując na duże zdjęcie na jednej z kolejnych kart albumu. – Tu byliśmy na wakacjach, nad morzem… widzisz? Miała rozpuszczone włosy i jak tak się schyla, to wygląda zupełnie jak ty.

– Rzeczywiście – szepnęła zaskoczona Iza.

Czarno-biała fotografia wykonana na tle plaży i spokojnego morza przedstawiała Hanię w lekkiej letniej sukience, z rozpuszczonymi włosami, które opadały jej na twarz, gdy schylała się po leżący na piasku ręcznik. Odgarniała je sobie dłonią, a profil jej twarzy do złudzenia przypominał w tej perspektywie rysy Izy. Właściwie gdyby nie wiedziała, że to Hania, a ktoś chciałby jej wmówić, że to jej własne zdjęcie, prawie by uwierzyła, choć nie miała takiej sukienki i nigdy nie była nad morzem…

– Michaś też to zauważył – dodał staruszek. – Obaj długo patrzyliśmy na to zdjęcie i rozmawialiśmy o Hani i o tobie. Bo to tak, jakbyście na tym zdjęciu były jedną osobą… Hanusia i Izulka…

Iza uśmiechnęła się lekko.

– Ma pan rację, tu naprawdę jesteśmy podobne do złudzenia – przyznała. – Ale to dlatego, że nie widać dobrze twarzy, no i przez te rozpuszczone włosy…

– A powiedz mi, dziecko – podjął jakby z zawahaniem pan Szczepan. – Dlaczego ty ciągle mówisz do mnie pan?

– No… – Iza spojrzała na niego zdziwiona. – Przecież jestem dużo młodsza i…

– Michaś mówi mi na ty – przerwał jej znaczącym tonem. – I ja bym chciał, żebyś ty też tak mi mówiła. Wspomniałem mu raz o tym, to się śmiał, że pewnie nie będziesz chciała, bo taka z ciebie… zaraz, jak on to powiedział… for… forma…

– Formalistka – uśmiechnęła się Iza.

– Właśnie! – skinął głową z satysfakcją. – Że to niby nie lubisz z obcymi ludźmi się spoufalać. Ale przecie ja nie obcy…

– Oczywiście, że nie – podchwyciła szybko Iza. – Gdzież obcy… dla mnie bliski jak własna rodzina. I ja wcale nie jestem aż taką formalistką, w wyjątkowych sytuacjach owszem, ale nie zawsze. Tylko że tutaj – zmieszała się – to rzeczywiście jakoś dziwnie by mi było… i trochę niezręcznie…

– A co ty tam opowiadasz, Izulka – machnął ręką pan Szczepan. – Jakie niezręcznie! Jestem Szczepan i tak do mnie mów, bez tych „panów” i innych ceregieli. Tak mi Hanię przypominasz… cieszyłbym się, gdybyś mi mówiła jak ona – dodał ciszej.

– No dobrze – uśmiechnęła się Iza, ściskając dłoń staruszka. – Będę mówić ty. A powiesz mi, jak Hania zwracała się do ciebie najczęściej? – podchwyciła z zaciekawieniem. – Chodzi mi o zdrobnienie twojego imienia.

– Najczęściej to mówiła na mnie Szczepcio albo Pepuś – odparł ze wzruszeniem w głosie staruszek. – No… Pepuś to tylko jak byliśmy sam na sam…

– Czyli to jest zarezerwowane tylko dla niej – pokiwała głową Iza. – Pepuś… bardzo ładne zdrobnienie, takie ciepłe, poufałe… Ale ja będę dalej mówić Szczepcio – postanowiła. – Tak jak przez cały czas do ciebie mówiłam, tylko teraz już bez „pan”. Dobrze?

– Dobrze, Izulka – uśmiechnął się pan Szczepan. – Kochana z ciebie dziewczyna…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1)

Dalsze części:

Rozdział XXXVI (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz