Anabella – Rozdział XXXVI (cz. 4)

– Iza, ty nie idziesz na razie na stoliki – zatrzymała Izę Wiktoria, kiedy po radosnym powitaniu powracającej z urlopu koleżanki obecny na dzisiejszej zmianie zespół zgodnie podążał w stronę wyjścia na salę. – Szef zostawił dla ciebie górę papierów na biurku i kazał ci powiedzieć, żebyś zajęła się tym w pierwszej kolejności.

– Okej – skinęła głową Iza, odwiązując sobie z bioder zawiązany tam przed chwilą kelnerski fartuszek. – Trzeba było od razu tak mówić.

– Widzisz, dwa dni bez Basi i zaraz głupiejemy! – zaśmiała się Klaudia. – Ale szef wczoraj pocieszał nas, że lada moment wróci Iza i ją zastapi. Akurat super wyszło, bo przedwczoraj Basia jeszcze była, wczoraj jakoś poradziłyśmy sobie bez niej, a dzisiaj ty już jesteś.

– Tak umawiałyśmy się z Basią od początku – zapewniła ją Iza. – Jeszcze w czerwcu ustawiłyśmy sobie daty urlopów tak, żeby na przełomie lipca i sierpnia nie dopuścić do luk kadrowych. I co, Basieńka pewnie pojechała już do siebie na ten ślub i weselisko?

– Aha! Wczoraj rano pojechała, bo jutro już impreza i panna młoda musi się przygotować.

– A nas nie zaprosiła… – westchnęła z nutą rozczarowania Ola.

– Bo to ma być podobno bardzo kameralna uroczystość – wyjaśniła jej Wiktoria. – Tylko najbliższa rodzina i kilkoro przyjaciół. Basia nie chciała robić hucznej imprezy, a Jacek we wszystkim jej słucha! – zaśmiała się. – No co? Każdy sam decyduje, jak ma wyglądać jego własny ślub i wesele.

– Jasna sprawa – zgodziła się Ola. – Tyle że ja od stu lat nie byłam na żadnym ślubie, a bardzo lubię te klimaty, więc tak mi trochę żal, że nie możemy być u Basi…

– Spoko, może za jakiś czas Tomek nas zaprosi! – zażartowała Gosia. – Słyszałaś, Iza, że Daria już zdobyta?

– Serio? – podchwyciła z ożywieniem Iza. – Kurczę, ale news… no to ładnie, teraz nie popracuję! Jak tu się skupić na papierach? Opowiedzcie mi to chociaż w dwóch zdaniach, bo nie wytrzymam z ciekawości!

Dziewczyny chętnie zdały jej relację z najświeższych dokonań Toma. Nieśmiały ochroniarz po kilku miesiącach starań zdobył wreszcie serce pięknej Darii, co zostało udokumentowane na zdjęciu, jakie kluczowego wieczoru pstryknął im Antek. Klaudia ze śmiechem pokazała Izie w telefonie fotkę, na której w istocie wśród gęstego tłumu obcych ludzi widniał Tom złączony w słodkim pocałunku z wybranką swego serca.

– Ty, oni stoją u nas na parkiecie? – zapytała Iza, wpatrując się w zdjęcie.

– Dokładnie – skinęła głową Klaudia. – Antek namówił go, żeby zadedykował Darii piosenkę i zaprosił ją do tańca, a potem żeby poszedł, jak to ujął, za głosem serca! – tu dziewczyny roześmiały się wszystkie naraz. – Więc Tom wykonał wszystko zgodnie z instrukcją i, jak widać, dopiął swego. W każdym razie ona teraz jest tu u nas codziennie i tylko Chudy wkurza się, że Tom chodzi jak potłuczony, a on wszystko musi robić za niego!

Roześmiały się znowu wszystkie.

– A Antek gdzie jest? – zaciekawiła się Iza.

– Pojechał gdzieś z szefem, ale zaraz ma wrócić. Musi przygotowywać nagłośnienie, bo o dwudziestej zaczynamy dyskotekę. Niby wakacje, a patrzcie, ile ludzi!

– Okej, to ja lecę ogarniać te moje papiery – ocknęła się Iza. – A potem pomogę wam na sali.

Kiedy za Izą zamknęły się drzwi gabinetu szefa, pozostałe dziewczyny wyszły z zaplecza, skupiły się przy barze i popatrzyły po sobie z zastanowieniem.

– No i co myślicie? – zagadnęła Gosia.

– Nie wiem – pokręciła głową Wiktoria. – Jak na moje oko, to tam nic nie ma, przesadzacie. Oboje przecież zachowują się normalnie. Szef zostawił nam dla niej polecenia, o których ona nic nie wiedziała… Gdyby coś było, to chyba powiedziałby jej wszystko sam, nie?

– Niby tak – przyznała Klaudia.

– Chyba że tak dobrze się kamuflują – poddała w zamyśleniu Ola.

– No co ty, po co mieliby się kamuflować? – popukała się palcem w czoło Wiktoria. – Czy to dla dorosłych ludzi jakiś wstyd? Szef może u siebie robić, co chce, on zresztą nigdy się nie kryje z takimi rzeczami.

– No, ale Iza jest w zespole…

– I co z tego? – wzruszyła ramionami Wiktoria. – Gdzie masz napisane, że to w czymś przeszkadza? Mówię wam, że jakby coś było, to i tak by się nie ukryło. Fakt, że szef wyjątkowo ją lubi i to widać gołym okiem, w końcu nie bez powodu wstawił ją za Basię, nie? Ale to przecież jeszcze nic nie znaczy.

– A jak wtedy siedzieli godzinę po ciemku w magazynku? – przypomniała jej nieprzekonana Gosia. – To niby co tam robili? I potem w gabinecie do samego końca?

– Antek mówił, że tylko gadali – odparła Klaudia. – Trochę dziwne, ale na to wygląda… Może tam naprawdę nic nie ma, a my za dużo sobie dopowiadamy?

– Dobra, zostawmy to na razie – machnęła ręką Ola. – Poobserwujemy ich jeszcze. Wika dobrze mówi, że jak coś jest, to i tak się nie ukryje. A na razie trzeba lecieć… Zobaczcie, już ze cztery bandy nowych przyszły. Szybko, bo zrobimy sobie zator i potem ciężko ich będzie ogarnąć!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXXVI (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz