Anabella – Rozdział XXXVII (cz. 10)

– Widzę, że nadworny pantofel dostał zlecenie na usypianie panicza i po długim boju wywiązał się z zadania! – zaśmiał się Majk, klepiąc Pabla po ramieniu i puszczając oko do Lodzi. – Gratulacje, frajerze, wyrabiasz się na kolejnym froncie! Lodzia jak zawsze dba o twój wszechstronny rozwój!

– A co myślałeś? – odparł spokojnie Pablo. – Wiesz, jaka to jest ciężka orka, żeby uśpić takiego agenta? Ale mam już parę skutecznych metod, a niedługo opracuję następne. Na razie wykiwał mnie tyle samo razy co ja jego, ale podjąłem wyzwanie i niedługo zobaczymy, kto kogo przechytrzy!

Wszyscy czworo roześmiali się, po czym Iza wręczyła Lodzi swój prezent dla dziecka i obie zatonęły w przyciszonej, wesołej rozmowie.

– Biorę na siebie usypianie, bo chcę, żeby Lea jak najwięcej odpoczywała – dodał ciszej Pablo, wskazując na rozmawiającą z Izą żonę. – Dla niej teraz każdy kwadrans snu jest na wagę złota.

– Jasna sprawa – spoważniał natychmiast Majk, po czym ujął Pabla za oba ramiona i popatrzył mu w oczy, kręcąc głową. – Kurde, stary… zostałeś ojcem! Jakoś jeszcze nie do końca to do mnie dociera… A niech to! Dawaj pyska, frajerze… cholernie ci gratuluję! I syna, i żony. Z jakiej strony by na to nie spojrzeć, wyjątkowa kobieta.

– Dzięki, Majk – odparł cicho Pablo. – Dzięki, stary druhu.

Uściskali się po przyjacielsku, przez twarze obydwu przebiegł wyraz wzruszenia.

– Budzi się co dwie godziny i chce jeść – tłumaczyła tymczasem Lodzia zaaferowanej Izie. – Na początku nie za bardzo umiałam go karmić, więc oboje trochę się stresowaliśmy, i ja, i Edi… a Pablo dawał nam dobre rady, bo oczywiście on się na tym zna najlepiej! – zaśmiała się. – Ale teraz już nabraliśmy wprawy i współpraca układa nam się znakomicie. Pokażę ci potem… on jest taki śmieszny, kiedy je!

– No dobra, to zaprezentujecie nam w końcu młodego czy nie? – zniecierpliwił się Majk. – A, czekajcie… tu położyłem te gatki dla niego – przypomniał sobie, sięgając po swój prezent, który przy powitaniu odłożył na szafkę w przedpokoju. – Zobacz, Lodziu, czy to przypadkiem nie będzie za małe.

Lodzia wzięła z jego rąk torebkę z prezentem i wyjęła z niej niebieskie śpioszki z napisem Jestem równy facet, które zaprezentowała z rozbawieniem wszystkim obecnym. Roześmiali się.

– Dzięki, Majk, są śliczne – zapewniła Majka, wspinając się na palce, by ucałować go w policzek. – I rozmiar będzie w sam raz.

– Może nawet trochę za duży – sprostował Pablo, biorąc z jej rąk ubranko i oceniając je krytycznym wzrokiem. – Ale to tym lepiej, nasz pasibrzuch rośnie jak na drożdżach! No to co? Chodźcie, kochani, pokażemy wam króla Edwarda Wielkiego.

Zaintrygowani Iza i Majk poszli za nim do salonu, gdzie w kącie przy kanapie stał ustawiony w cieniu zasłony głęboki wózek dziecięcy. Iza poczuła, jak mocniej bije jej serce.

– Tylko cicho! – dodał ostrzegawczym półgłosem Pablo. – Zwłaszcza Majk! Bezwzględny zakaz darcia ryja!

– Okej! – prychnął cichym śmiechem Majk, odgarniając sobie nonszalanckim gestem włosy do tyłu. – Nie pękaj, frajerze, nie będę przecież robił ci czarnej roboty.

W wózku, przykryty lekkim bawełnianym kocykiem, spał malutki jak laleczka noworodek z rączkami uniesionymi do góry i dłońmi zwiniętymi w mikroskopijne piąstki. Jego ubrana w biały kaftanik pierś podnosiła się spokojnym, rytmicznym oddechem.

– Jaki maleńki! – szepnęła oszołomiona Iza. – I jaki śliczny…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXVII (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz