Anabella – Rozdział XXXVII (cz. 13)

– Otworzył oczka! – szepnęła Iza, składając z zachwytu dłonie jak do modlitwy.

Rzeczywiście, po ponad kwadransie najpierw łapczywego, a potem już coraz spokojniejszego ssania piersi, najedzony Edzio przysnął wtulony w ramiona mamy, jednak teraz znowu przecknął się i otworzył oczy. Były ciemnogranatowe i połyskiwały w zaciemnionej błękitnymi zasłonami sypialni jak dwa małe klejnociki.

– Trzeba będzie potrzymać go w pionie do odbicia – powiedziała Lodzia. – Jeszcze chwilę niech poleży, przewinę go, a potem zaniesiemy go do chłopaków, bo odbijanie to robota Pabla… No, co powiesz, mały łobuziaku? – uśmiechnęła się z czułością do synka, który patrzył na nią szeroko otwartymi oczkami. – Brzuszek pełny, to teraz będziemy rozrabiać, tak?

– Jeszcze nie umie się uśmiechać, prawda? – zapytała siedząca tuż przy niej Iza.

– Nie, jeszcze na to za wcześnie – pokręciła głową Lodzia. – Dzieci dopiero koło drugiego miesiąca zaczynają świadomie się uśmiechać, a Edi ma tylko dziesięć dni… no, jutro nad ranem będzie już jedenaście – sprecyzowała z dumą. – Urodził się osiemnastego. Fajnie wyszło, bo my z Pablem też mamy urodziny osiemnastego, tyle że w kwietniu, a on w sierpniu.

– Rzeczywiście! – zdziwiła się Iza. – Ale super trafiliście… A powiedz mi, Lodziu, jak ci w ogóle poszło? Słyszałam, że to bardzo boli…

– Boli jak diabli – przyznała Lodzia, wpatrując się czule w błyszczące oczka Edzia. – Za pierwszym razem jest najdłużej, u mnie to trwało ponad osiem godzin, a z każdą godziną boli coraz bardziej… Ale co tam! Nagroda jest tak wspaniała, że od razu się o tym zapomina.

– Na pewno – uśmiechnęła się Iza. – Dla takiej nagrody warto znieść każdy ból. A jak teraz radzisz sobie z tym wszystkim? Bardzo jesteś zmęczona?

– Nie tak bardzo – zapewniła ją beztrosko Lodzia. – Pablo we wszystkim mi pomaga, do końca tego tygodnia wziął sobie w kancelarii urlop okolicznościowy, a jego klientami zajmuje się aplikant. Od poniedziałku wraca do pracy, ale moja mama i ciocia też są na każde zawołanie, jego mama tak samo. Więc kiedy tylko trzeba, mogę skorzystać z ich pomocy, żeby trochę odpocząć… chociaż i tak nikt Edziulka za mnie nie nakarmi! – dodała, dotykając pieszczotliwie palcem nosek dziecka. – Prawda, panie kierowniku? Do jedzenia potrzebna jest mama. Bo wiesz, ja na razie nie chcę, żeby jadł z butelki – wyjaśniła rzeczowo Izie. – Karmienie piersią jest dla takiego malucha najzdrowsze i tego się trzymamy. N’est-ce pas, mon petit?* – zagadnęła do dziecka po francusku, zerkając z uśmiechem na Izę, która skinęła na to akceptująco głową.

Roześmiały się obie. Po przewinięciu dziecka i założeniu mu skarpetek na bose nóżki, Lodzia zaniosła je z powrotem do salonu, gdzie siedzący przy stole Pablo i Majk kończyli właśnie konsumpcję ciasteczek z wiśniami.

– Iza, zostawiliśmy jedno dla ciebie – oznajmił z niewinną miną Pablo, odchylając się do tyłu razem z krzesłem. – Wystarczy, prawda? Wiemy, że kobiety dbają o linię, więc uznaliśmy z Majkiem, że zrobimy ci przysługę i ograniczymy dostępną ilość ciastek, żeby za bardzo cię nie kusiło.

– Paweł, no wiesz co! – oburzyła się na niego Lodzia. – Zostawiliście jej tylko jedno?

– I bardzo dobrze! – zaśmiała się rozbawiona Iza. – Skosztuję tylko to jedno dla smaku, nie jestem głodna… dziękuję! – uśmiechnęła się do Majka, który z równie niewinną miną jak Pablo wyciągnął do niej rękę z talerzem, na którym leżało samotnie ostatnie ciasteczko z wiśniami. – A ty, Lodziu? – spojrzała z niepokojem na swą towarzyszkę.

– Ja nie jem jeszcze takich rzeczy – odparła Lodzia, gromiąc wzrokiem uśmiechającego się do niej słodko Pabla. – Nie mam pewności, jak wiśnie podziałałyby na Edzia. Wolę wstrzymać się z eksperymentami, aż trochę podrośnie.

(c.d.n.)


* N’est-ce pas, mon petit? (fr.) – Nieprawdaż, mój mały?

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział XXXVII (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz