Anabella – Rozdział XXXVII (cz. 16)

Wrócili do salonu, gdzie Majk rozwiesił swoją koszulę do wyschnięcia na oparciu krzesła. Pablo nadal trzymał na rękach dziecko, chodząc z nim w tę i z powrotem pomiędzy oknem a drzwiami i coś do niego gadając, natomiast Lodzia rozkładała na stole talerzyki, by poczęstować gości postawionym właśnie na środku sernikiem z galaretką.

– Siadaj, Iza, tobie nałożę w pierwszej kolejności! – zawołała na widok wchodzącej dziewczyny. – Panowie wyżarli ci prawie wszystkie ciasteczka z wiśniami, więc teraz będziesz mieć pierwszeństwo. Nie możesz odmówić, to sernik mojej cioci! Mówiłam ci już, że ona jest mistrzynią w pieczeniu ciast i bez przerwy rozpieszcza nas różnymi smakołykami… a właściwie to nawet nie tyle mnie, co pana mecenasa! – zaśmiała się, wskazując na Pabla. – Gdybym jej pozwoliła, codziennie podrzucałaby dla niego jakieś nowe ciasto!

Iza roześmiała się i z chęcią zgodziła się skosztować tak zachwalonego sernika, który rzeczywiście smakował wybornie. Pablo, który również zadeklarował chęć zjedzenia ciasta, schylił się nad wózkiem, by odłożyć tam małego Edzia, temu jednak nie spodobał się widać taki pomysł, bo natychmiast na znak protestu uderzył w płacz poparty dla lepszego efektu machaniem rączkami i energicznym wierzganiem nóżkami.

– I widzicie, nie chce leżeć sam, mały frant! – zaśmiał się Pablo, znów biorąc syna na ręce. – No co? Tak się rozbestwiłeś, gagatku jeden? Nawet ojcu nie dasz ciacha zjeść?

– Może ja bym go potrzymała? – zaproponowała nieśmiało Iza. – Już zjadłam swoje, a jeszcze nie miałam go na rękach…

– No to trzymaj – zgodził się Pablo, podając jej chłopca, tym razem ułożonego w pozycji leżącej.

– Tylko nie bierz go do pionu, bo wiesz, co może zrobić – ostrzegł ją Majk. – Ale spoko… jakby co, to tym razem ja będę prał twoją bluzkę!

Iza uśmiechnęła się do niego i z przejęciem wzięła od Pabla niemowlę. Usiadła z nim ostrożnie na brzegu kanapy i z radością utuliła je w ramionach, rozkoszując się bliskością jego maleńkiego, ciepłego ciałka. Chłopiec, teraz już uspokojony, patrzył na nią swymi ślicznymi oczkami i znowu stroił śmieszne minki.

– Jesteś rozkoszny, Edziulku – szeptała do niego Iza, kołysząc go leciutko. – Najsłodszy chłopczyk na świecie… Lubisz, jak ktoś cię trzyma na rączkach, prawda? Nie podoba ci się, jak każą ci leżeć samemu w wózeczku? I bardzo słusznie, trzeba rozstawić tych zarozumiałych dorosłych po kątach, pokazać im, kto tu rządzi, niech sobie za dużo nie myślą…

Długi kosmyk włosów opadł jej na twarz, gdy schylała się nad dzieckiem. Poprawiła go sobie wdzięcznym ruchem dłoni, dalej szepcząc coś do małego Edzia… Przyglądający jej się ukradkiem znad talerzyka z sernikiem Majk znieruchomiał z widelczykiem przy ustach, a przez jego twarz przebiegł jasny promień światła. W następnej chwili ocknął się jednak i znów pochylił się nad porcją ciasta.

– Ekstra ten sernik twojej cioci, Lodziu – przyznał, zwracając się do pani domu, która, zaserwowawszy Pablowi ciasto, stanęła teraz za jego krzesłem i położyła obie dłonie na jego ramionach, przyglądając się, jak je.

– Prawda? – uśmiechnęła się. – To specjalna formuła dla pana mecenasa, ciocia wie, że to jego ulubione ciasto i piecze mu je od czasu do czasu. I jeszcze makowiec… No, jedz, kochanie – dodała, gładząc męża po włosach. – Muszę dbać o mojego dużego bandziorka tak samo jak o małego…

Majk przez chwilę obserwował z rozbawieniem błogą minę Pabla, po czym jego wzrok znów ukradkiem prześliznął się na Izę trzymającą w ramionach dziecko. Mały Edzio, zmęczony długim jak na niego czuwaniem, przysypiał już teraz powoli, kołysany w jej ramionach i ukojony cichym szelestem jej szeptu. Majk uśmiechnął się do siebie, a jego oczy znów na kilka sekund rozbłysły fascynującym, jakby wewnętrznym światłem. Jednak już w następnym momencie spoważniał nagle i jego twarz dla odmiany oblekł jakiś cień… Odłożywszy widelec na pusty talerzyk, odruchowo przesunął ręką po włosach, sięgnął po butelkę wody mineralnej i nalawszy jej sobie do połowy szklanki, wypił ją powoli, patrząc przed siebie w zamyśleniu, jakby przez tych kilkadziesiąt sekund był obecny jedynie ciałem, a jego dusza bujała zupełnie gdzie indziej.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Dalsze części:

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz