Anabella – Rozdział XXXVII (cz. 4)

– Aga, nie płacz – powiedziała z niepokojem, odkładając kwiaty na bok i ostrożnie obejmując ją ramieniem. – No nie rycz tak, co ty wyprawiasz? W twoim stanie nie powinnaś tak się denerwować, przecież to może zaszkodzić maleństwu… Słyszysz? Uspokój się już – dodała surowym tonem. – Teraz jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie, musisz wziąć się w garść, ogarnąć się jakoś… Przecież ty wyglądasz, jakbyś całymi dniami płakała!

– Bo tak jest – chlipnęła Agnieszka. – Wszystko tak mi się skopało…

– Nie mów tak – pokręciła głową Iza, jeszcze mocniej i troskliwiej obejmując ją ramieniem. – Masz dopiero dwadzieścia dwa lata, jeszcze całe życie przed tobą, zobaczysz, wszystko jakoś się poukłada. Nie możesz tak się dołować… Ja wiem, że przeszłaś przez niebanalne piekło, ale pomyśl o tym niewinnym dzieciątku… jemu trzeba teraz zapewnić zdrowie i jak najlepszy start. Ono jeszcze przyniesie ci mnóstwo radości. To bardzo dobrze, że szukasz rozwiązań w kwestiach materialnych, ale musisz też stanąć na nogi psychicznie. Pozbierać się w jeden kawałek. Słyszysz, co mówię, Aga? Ja też w swoim czasie łatwo nie miałam, więc możesz mi wierzyć, że tak trzeba i że tak się da. No, nie płacz już… czekaj, mam tu gdzieś chusteczkę… o, jest. Masz, wytrzyj sobie nos, bo zaraz cała się zasmarkasz!

Agnieszka posłusznie wzięła z jej rąk chusteczkę, którą wytarła sobie nos i oczy. Iza cofnęła ramię i przyglądała jej się spod oka ze współczuciem.

– Dziękuję – odpowiedziała cicho Agnieszka, kiedy już uspokoiła się na tyle, by móc normalnie mówić. – Jesteś taka dobra… zawsze byłaś dobra jak anioł, Iza. Nigdy sobie nie daruję, że tak cię skrzywdziłam przez tamtego idiotę. Sama nie rozumiem, jak mogłam być taka głupia, żeby pakować się w coś, co dla ciebie było wtedy ważne… I jak mogłam tak kłamać… Brzydzę się samą sobą. Jedyne, co mnie w tym pociesza, to to, że on nie był wart nawet butów ci czyścić. Taki sam manipulant jak ten mój Rafałek… no, może nie aż taki gnojek, ale w sumie niewiele mu do niego brakowało, bo pewnie jakby przyszło co do czego, zachowałby się podobnie. Całe szczęście, że uwolniłaś się od niego, chociaż wiadomo, że ja nie powinnam była wyświadczać ci takich przysług…

Iza zacisnęła mocno zęby, starając się opanować ból, jaki sprawiały jej te słowa.

„Terapia” – powtarzała w myślach z uporem. – „To jest właśnie moja terapia…”

– Wstyd mi za to i nigdy sobie tego nie wybaczę – ciągnęła smutno Agnieszka. – Do tej pory śni mi się czasami to, co mi wtedy powiedziałaś. Byłam wtedy taka ślepa… i teraz zresztą też. Przez swoją ślepotę i głupotę tamtym razem straciłam coś najcenniejszego, czyli twoją przyjaźń, a teraz… teraz już straciłam wszystko… Ja się po tym już nigdy nie podniosę, Iza.

– Przestań – wydusiła z siebie Iza, uznając, że dla własnego dobra powinna jak najszybciej skłonić Agnieszkę do zejścia z tematu Michała. – Oczywiście, że się podniesiesz, i to bardzo szybko. Nie masz przecież innego wyjścia. A ludzie też ci pomogą, zobaczysz… tak jak pomagali mnie i Meli po śmierci naszej mamy.

– Po śmierci waszej mamy – powtórzyła szeptem Agnieszka. – Tak mi wstyd, Iza… Wtedy miałaś taki ciężki czas, potrzebowałaś wsparcia, a ja gdzie byłam, co robiłam? Boże… – ukryła twarz w dłoniach. – Ty mi tego nigdy tak do końca nie wybaczysz… Jak ja mogłam? Oszukać ciebie… ciebie!

– Wybaczyłam ci, przecież już ci to mówiłam – przypomniała jej Iza, usiłując zapanować nad drżeniem głosu.

– Tak, ale powiedziałaś, że nie zapomnisz – westchnęła Agnieszka. – A to na jedno wychodzi. No, ale po co ja to mówię, przecież sama tego chciałam, sama sobie to zrobiłam… Tak jak to! – dodała z rozpaczą, kładąc rękę na swoim brzuchu, tak płaskim, że niemal wklęsłym.

Iza przypomniała sobie natychmiast podobny gest Lodzi, kiedy i ona kładła dłoń na swoim rosnącym brzuchu, a oczy jaśniały jej jedynym w swoim rodzaju światłem macierzyńskiej miłości… Tego światła w oczach Agnieszki nie było jednak wcale.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXXVII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz