Anabella – Rozdział XXXVII (cz. 7)

Agnieszka patrzyła na nią swymi spłakanymi, zmęczonymi oczami, w których teraz rozbłysło jednak wątłe światełko nadziei.

– Jak ja się cieszę, że mogłam z tobą pogadać, Iza – powiedziała z wdzięcznością, nieśmiałym gestem ujmując dłoń Izy i ściskając ją kurczowo. – Jesteś dla mnie taka dobra… i to po tym wszystkim! A z drugiej strony tak mi żal… Powiedziałaś przed chwilą, że ta żona adwokata z Lublina to twoja przyjaciółka. Jak ja jej zazdroszczę! Mnie już nigdy tak nie nazwiesz…

Głos znów jej zadrżał, a po jej ziemisto-szarej twarzy popłynęły dwie łzy.

– Aga, daj spokój – westchnęła Iza. – Mówiłam ci już, że nie powinnaś tak się denerwować. Proszę, zrób to dla mnie i nie płacz już…

Agnieszka pokiwała głową, starając się uspokoić. Iza patrzyła na nią ze współczuciem, myśląc, jak wiele ta dziewczyna musiała wycierpieć przez ostatnie dwa miesiące, ile litrów łez przelała i w jak potwornym stanie psychicznym musiała być do tej pory, skoro była w stanie powiedzieć, że nienawidzi własnego dziecka, które nosiła pod sercem. Podczas tej trudnej rozmowy Izę opanowało tak głębokie pragnienie pocieszenia jej i udzielenia jej pomocy, że przysłoniło ono wszystko inne i zniosło resztki pretensji, jakie mogła jeszcze czuć do niej za swoje dawne krzywdy.

– Poza tym posłuchaj – podjęła łagodnym tonem, obejmując roztrzęsioną Agnieszkę ramieniem i przytulając ją do siebie. – Ja już inaczej myślę o tobie niż wtedy, w zimie. Przyznaję, że wtedy byłam jeszcze na ciebie zła za… za tamto… i nie chciałam gadać, bo miałam do ciebie bardzo dużo żalu. Ale teraz już go nie mam – oznajmiła ostrożnie, uświadamiając sobie w chwili, gdy wypowiadała te słowa, że były one stuprocentowo prawdziwe. – Nie gniewam się już na ciebie, Aga, naprawdę. I obiecuję, że pomogę ci we wszystkim, w czym tylko będę mogła pomóc. Mela zresztą też… Wiadomo, że za jakiś czas zaczną się w Korytkowie plotki i może nawet ostracyzm, ale postaraj się tym nie przejmować. Ludzie pogadają sobie i szybko im przejdzie, znajdą się inne tematy. A we mnie i w Meli zawsze będziesz mieć oparcie. Daję ci na to moje słowo.

– Dziękuję, Iza – szepnęła Agnieszka i ogarnąwszy ją ramionami za szyję, wybuchła kolejną fontanną łez. – Jesteś taka kochana!… Przepraszam… miałam nie płakać… ale nie mogę…

Iza z westchnieniem przytuliła ją do siebie, tym razem pozwalając jej wypłakać się do woli. Pamiętała, jak bardzo to pomogło jej samej, kiedy Majk przytulał ją do siebie w ciemnym magazynku, nie pytając o nic, a tylko w milczeniu gładząc ją po włosach. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, to przecież właśnie tam, w tym mrocznym, piwnicznym pomieszczeniu z regałami pełnymi ziemniaków i ogórków, w jej życiu coś zmieniło się na dobre. To tam, wylewając potoki bolesnych łez na piersi życzliwego jej człowieka, odżyła i jakby narodziła się na nowo, powstała jak feniks z popiołów, silniejsza i dziwnie spokojna. Zrozumiała teraz, że gdyby nie tamta noc i rozmowa z Majkiem w trybie terapii, dziś ona sama nie umiałaby tak rozsądnie rozmawiać z Agnieszką, nie miałaby w sobie tyle wewnętrznej mocy, by pokonać dawny żal… żal, którego teraz nie czuła już w najmniejszym stopniu! Miała wrażenie, jakby przeszła przez jakieś niewidzialne drzwi i znalazła się po drugiej stronie, tam, gdzie panowało światło i spokój. A teraz jej zadaniem było powoli wprowadzić tam również Agnieszkę.

– Jesteś najlepszym człowiekiem, jakiego znam, Iza – podjęła cicho Agnieszka, kiedy wypłakała się już i wytarła oczy resztkami gniecionej w dłoni chusteczki. – Zawsze dobra, zawsze wierna… taka, na której można polegać bez pudła. Nie to co ja… Zresztą dopiero teraz widać, kto jest kim. Ja jestem tylko głupią dziewczyną ze wsi, której wydawało się, że zawojuje świat. I najlepiej po trupach do celu. No to mam za swoje…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXXVII (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz