Anabella – Rozdział XXXVIII (cz. 10)

– No dobrze, a teraz zabierajcie się za wersję z makaronem – zarządziła Lodzia, stawiając na stole kolejną salaterkę przyniesioną z kuchni. – To jest ulubiona sałatka mojego taty, każda z was musi jej skosztować obowiązkowo!

– Lodźka, zatuczysz nas na śmierć! – zaśmiała się Julka, posłusznie nakładając sobie na talerzyk odrobinę nowej sałatki. – Wszystko jest pyszne, ale wyluzuj już… zwłaszcza że karmisz nas pod korek, a sama nic nie jesz. Odpuść, my to nie Pablo!

Lodzia, Iza oraz siedząca ze swoim talerzykiem na fotelu rudowłosa Nina roześmiały się, starając się jednak, by śmiech ten nie brzmiał za głośno, bowiem nie chciały obudzić śpiącego w sąsiednim pokoju Edzia. Nakarmiony chłopczyk zasnął tak mocno, że Lodzi wyjątkowo udało się odłożyć go nie do wózka, a do łóżeczka, które stało w sypialni, a którego mały podobno nie znosił i wcale nie chciał w nim sypiać. Spał zazwyczaj w głębokim wózku, który służył mu za kołyskę, jednak z góry było wiadomo, że za jakiś czas z niego wyrośnie i łóżeczko będzie musiało wrócić do łask. Dlatego dzisiejszy sukces bardzo ucieszył Lodzię, która liczyła na to, że dziecko powoli przyzwyczai się do właściwego miejsca na sen.

Dziewczyny spotkały się u Lodzi w wąskim czteroosobowym gronie na babski podwieczorek, by spokojnie i bez skrępowania (czyli bez asysty osobników płci męskiej) porozmawiać o macierzyńskich doświadczeniach Lodzi, popodziwiać małego Edzia, który właśnie skończył pierwszy miesiąc życia, oraz poplotkować na wszelkie tematy, jakie tylko mogły przyjść im do głowy. Jednym z powracających dziś wątków rozmowy był zbliżający się wielkimi krokami chrzest Edzia, który rodzice zaplanowali na ostatnią niedzielę września.

– Na pierwszą rocznicę ślubu nie robiliśmy osobnej imprezy, chcemy to połączyć z chrzcinami Ediego – wyjaśniła Lodzia. – Dlatego będzie tak dużo gości. Moja mama chciała, żeby chrzciny zrobić u niej na Czeremchowej, tam jest sporo miejsca i przede wszystkim bardzo duży salon. Ale Pablo postanowił, że skoro to łączona uroczystość, to oprócz rodziny zaprosi też wszystkich naszych przyjaciół. Więc w domu i tak byśmy się nie pomieścili…

– Pablo nigdy nie ma umiaru – zauważyła Julka, popijając sok pomarańczowy. – I widać, że oszalał na punkcie Edzia, wykorzystuje każdą okazję, żeby tylko móc się nim pochwalić… Co prawda nic nie przebije jego fioła na twoim punkcie, Lodźka, ale tu akurat nic mnie już nie zdziwi. Pokazywałaś dziewczynom ten obraz?

– Ach, nie pokazywałam! – zawołała Lodzia, zrywając się od stołu i podchodząc do szafy, zza której ostrożnie wysunęła ogromną ramę szczelnie przykrytą płachtą papieru pakowego. – Iza, Nina, chodźcie tu do mnie, co? Jula ma rację, muszę wam to pokazać…

– Co to jest? – zapytała Nina, kiedy obie z Izą podeszły do niej zaintrygowane.

– To prezent od mojego szalonego męża – wyjaśniła Lodzia, ostrożnie ściągając papier tak, aby się nie podarł. – Zamówił to na naszą pierwszą rocznicę ślubu i zapowiedział, że powiesi go w sypialni. Oczywiście w naszym nowym domu, bo tutaj to takie coś za nic by się nie zmieściło… Patrzcie!

– Ach! – roześmiały się obie dziewczyny.

Spod ostatniej warstwy papieru wyłonił się olbrzymi obraz namalowany w technice olejnej, wyobrażający widoczną do pasa Lodzię stojącą na tle tajemniczej błękitnej mgły i trzymającą w dłoniach bukiet niezapominajek, w których częściowo ukrywa twarz. Iza zwróciła uwagę na znakomicie oddane oczy dziewczyny, które wyglądały na obrazie jak żywe, gdyż malarz zdołał uchwycić to, co było w nich najważniejsze, mianowicie ich naturalny wewnętrzny blask. Cały obraz utrzymany był w dominującej kolorystyce różnych odcieni błękitu, która nadawała mu nadnaturalnego klimatu, a podobieństwo namalowanej postaci do prawdziwej Lodzi było uderzające.

– Piękne! – oceniła z uznaniem Nina. – Nie, Iza? Lodzia wygląda jak żywa. Ktoś musiał nieźle się nad tym namęczyć.

– Znając Pabla, wydziwiał tak długo, aż było idealnie! – zaśmiała się Julka. – Lodźka ma w albumie bardzo podobne zdjęcie z bukietem niezapominajek – wyjaśniła koleżankom. – Pewnie dał go temu malarzowi na wzór, tylko kazał zmienić tło i domalować taką klimatyczną mgłę. I zobaczcie, jak ładnie wyszły niezapominajki… Kolejny dowód na to, jakiego on ma mega hopla na punkcie Lodźki i koloru jej oczu, same widzicie. Świr normalnie… Jakby mógł, to by cały świat kazał przemalować na niebiesko!

Dziewczyny znowu roześmiały się. Rozpromieniona Lodzia z powrotem okryła obraz papierem i wsunęła go za szafę, po czym wszystkie usiadły przy stole.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXXVIII (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz