Anabella – Rozdział XXXVIII (cz. 12)

– Szkoda mi tylko Daniela, bo to był jego kumpel z ławki – dodała z westchnieniem Nina. – Ostatnio i tak chodził jakiś skwaszony, a jak teraz jeszcze Bartek wyjedzie mu do Wrocławia, to ja nie wiem, jak on się pozbiera…

Iza aż skamieniała na te słowa, a serce ścisnęło jej się boleśnie. Przez całe wakacje nie myślała o Danielu, praktycznie zapomniała o nim, podobnie jak nie kontaktowała się z nikim z uczelnianych kolegów, nawet z Martą. Teraz przez myśl przebiegło jej, że niebawem wrócą na studia, znów zaczną się wykłady, powróci ryzyko wpadnięcia na Daniela na korytarzu albo na uczelnianym dziedzińcu… Przed oczami stanęła jej scena z kwietnia, kiedy spotkali się we czwórkę na holu przy szatni – ona, Marta, Daniel i Bartek. To było jeszcze w czasie, gdy z Danielem łączyły ją normalnie, przyjacielskie stosunki… A Marta dostrzegła wtedy w oddali sylwetkę Radka i pobiegła do niego, nie zważając na nic…

Iza wzdrygnęła się nagle i zatrzymała się na tej wizji, przewijając ją kilka razy w pamięci, jakby w poszukiwaniu elementu, który nie dawał jej spokoju. Marta biegnąca do stojącego w oddali, odwróconego tyłem do nich Radka… cóż szczególnego było w tej scenie? Nic. A jednak Iza nie mogła uwolnić się od wrażenia, że jest na tropie czegoś ważnego… i jakby nieprzyjemnego. Nie mogła jednak skojarzyć, o co mogło chodzić. Siłą woli odsunęła od siebie tę dręczącą myśl. Było to o tyle łatwiejsze, że mały Edzio właśnie zbudził się i zaczął płakać, w związku z czym Lodzia udała się do sypialni, a one we trzy pobiegły za nią, by asystować jej przy karmieniu dziecka.

Po kolejnej godzinie, spędzonej głównie na podziwianiu uroczego niemowlęcia i pomaganiu Lodzi w rozmaitych czynnościach związanych z opieką nad nim, Nina i Julka pożegnały się jedna po drugiej i wyszły, jedna miała bowiem jakąś pilną sprawę do załatwienia na mieście, po drugą zaś podjechał chłopak i czekał na nią pod blokiem.

– Ja też zaraz będę się zbierać, Lodziu – oznajmiła Iza, zerkając na zegarek. – Muszę zajrzeć na chwilę do Szczepcia, bo nie wiem, czy Majk miał dzisiaj na to czas, a potem lecę do pracy… Ależ ty jesteś słodki! – dodała, spoglądając na leżącego w ramionach Lodzi Edzia, który przyglądał się z ciekawością twarzy mamy i machając rączką, usiłował chwycić zwisający jej przy uchu długi kosmyk włosów. – Napatrzeć się nie można! A w następną niedzielę kto będzie królem imprezy? No powiedz, kto? Do kogo przyjedzie cała zgraja gości?

– A właśnie, Iza! – przypomniała sobie Lodzia, odrywając uśmiechnięte oczy od dziecka i podnosząc głowę. – Wiesz, że z Anią i z Jean-Pierrem ma przyjechać też Victor?

– Wiem – odparła spokojnie Iza. – Już mnie o tym uprzedził. Podobno wprosił się w niezbyt elegancki sposób i ma z tego powodu wyrzuty sumienia, ale koniecznie chciał skorzystać z okazji. Polska bardzo mu się spodobała.

– Polska jak Polska – uśmiechnęła się Lodzia, zerkając na nią spod oka. – Ania mówiła, że on wcale nie ukrywa, po co tak naprawdę tu przyjeżdża. Wszystko zawiera się w jednym słowie… Isabelle!

– Ech! – pokręciła głową Iza, odwracając oczy.

Choć doskonale wiedziała, że taka właśnie jest prawda, fakt, że inni również to zauważali, wywołał w niej jeszcze mocniejszy niepokój niż przy rozmowie z samym Victorem.

– Spokojnie, Izunia, nie będę przecież dokuczać ci z tego powodu – zapewniła ją łagodnie Lodzia. – Zwłaszcza że ja sama prosiłam cię w kwietniu o zajęcie się naszymi Belgami i to dlatego poznaliście się z Victorem. Wiem, że ćwiczysz przy nim swój francuski i w ogóle… Ale skoro już przy tym jesteśmy, to powiedz mi… – zniżyła konspiracyjnie głos. – Co o nim myślisz?

– Nic – uśmiechnęła się beztrosko Iza, podstawiając Edziowi palec wskazujący, który ten natychmiast chwycił w swoją maleńką rączkę i ścisnął z całej siły. – Ach, ty mały łobuziaku! Oddawaj cioci palec! No już… puszczaj! – droczyła się z nim wesoło przez chwilę, po czym spojrzała na oczekującą wciąż na jej odpowiedź Lodzię i pokręciła głową. – No co mogę myśleć o Victorze, Lodziu? Lubię go, fajnie się z nim rozmawia, ogólnie sympatyczny facet… i tyle.

– Jasne – skinęła głową Lodzia. – Tak tylko pytam… Swoją drogą od października będziemy musiały wznowić nasze lekcje francuskiego. Ja sama z siebie chyba nigdy nie zabiorę się do nauki, potrzebuję stałej motywacji. A słuchaj… Majk wspominał mi, że na czas naszej niedzielnej imprezy to ty przejmujesz pełne sterowanie w Anabelli? – spojrzała na nią z niepokojem. – Czyli nie posiedzisz z nami przy stole?

– Postaram się trochę posiedzieć – zapewniła ją Iza, której zejście z tematu Victora sprawiło wielką ulgę. – Ale na pewno nie przez cały czas, bo będę musiała trzymać rękę na pulsie i doglądać zespołu. Takie mam zadanie, a poza tym sama nie chcę, żeby ktokolwiek zawracał szefowi głowę w takim dniu.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XXXVIII (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz