Anabella – Rozdział XXXVIII (cz. 8)

– Ale brandy już nie ruszam – kontynuował Majk, na nowo poważniejąc. – W każdym razie, tak jak mówię, przez kilka miesięcy było naprawdę fajnie. W sumie to, że wtedy, w lipcu, porozmawiałem w trybie terapii z tobą, w twojej sprawie… to też mi dużo dało, wiesz? Dzięki temu sam lepiej poukładałem sobie parę rzeczy w głowie i na kilka długich tygodni odzyskałem taką… taką prawdziwą radość z życia. Już dawno nie czułem się tak dobrze i tak spokojnie… No, ale teraz tamto trochę wraca – westchnął znowu. – I na to nie ma rady, bo chociaż to mnie rozwala od środka, to jednak cieszę się, że ona przyjedzie i że ją zobaczę. Jak zwykle mam z tego powodu mętlik w głowie… wiesz, o czym mówię, prawda?

– Wiem – zapewniła go Iza.

– Chociaż generalnie i tak nie jest najgorzej – podkreślił. – I po cichu liczę na to, że będzie coraz lepiej. W każdym razie dziękuję ci, że zapytałaś o to, Izulka – dodał, podnosząc głowę i obejmując ją przyjaźnie ramieniem. – Czytasz w moich myślach, mała spryciaro… Z tobą chyba też nie jest ostatnio tak źle, prawda?

Iza pokiwała głową w roztargnieniu, gdyż owionął ją właśnie ów przyjemny zapach wody kolońskiej… i czegoś jeszcze… zapach, który już raz, nie wiedzieć czemu, skojarzył jej się z Michałem, kiedy w łazience Lodzi czyściła zaplamioną mlekiem koszulę.

– Jest w porządku – przyznała, siłą woli zmuszając się do powrotu do wątku rozmowy. – Właśnie dzięki temu, że wtedy pogadaliśmy w trybie terapii i że powiedziałeś mi kilka ważnych rzeczy… zwłaszcza o tym, że muszę stanąć w prawdzie i wreszcie pogodzić się z sytuacją. Od tamtej pory bardzo nad tym pracuję… zdarzają mi się wprawdzie małe upadki, ale ogólnie chyba idzie mi całkiem nieźle, bo ja też czuję się teraz dużo lepiej niż wcześniej. I przede wszystkim dużo spokojniej.

– To widać gołym okiem – zapewnił ją Majk, przygarniając ją mocniej do siebie. – No chodź, przytul się do mnie na chwilę, moja dzielna terapeutko. Brakuje mi już tego, wiesz? To jest takie fajne, że mogę cię przytulić i nie muszę martwić się, że zaraz pomyślisz sobie nie wiadomo co, a ja będę musiał gimnastykować się jak pajac, żeby to odkręcić. Muszę częściej korzystać z tego przywileju, to mi zawsze świetnie koi nerwy.

– Mnie też – uśmiechnęła się Iza, posłusznie przytulając się do niego i kładąc głowę na jego ramieniu. – Gdyby to jeszcze podziałało na ból nóg po tym szalonym raucie, to już w ogóle byłabym zachwycona!

Majk roześmiał się.

– Niestety, to działa tylko na ból egzystencjalny – zauważył wesoło. – A na nogi będziesz musiała wziąć jakiś zwykły paracetamol. Ciepła kąpiel też nie jest od rzeczy… No i sen. Chociaż czasem ciężko zasnąć, kiedy mięśnie rwą. Na to nasza terapia nie pomoże… Ech, jak ja cię lubię, elfiku! – dodał ciszej i jeszcze mocniej ogarnął ją ramieniem. – Takie z ciebie dobre, kochane stworzenie…

Zamilkli i siedzieli teraz przytuleni na wąskiej kozetce, zupełnie tak samo jak wówczas, w kwietniu, gdy przeżywający ciężki kryzys Majk siłą woli powstrzymał się od picia brandy. A jednak to była tylko zbieżność scenerii… W sensie duchowo-emocjonalnym oboje byli dziś w zupełnie innym stanie – o wiele spokojniejsi, stonowani i w lepszym humorze. Iza, która od ponad dwóch miesięcy miała wrażenie, jakby jej serce ważyło o kilka ton mniej, zgadywała, że i on musiał czuć to samo. Sam jej to zresztą powiedział… Myśl o tym, że terapia działa, a w jej wyniku Majk od prawie pięciu miesięcy nie dotknął ani kropelki brandy, sprawiła jej ogromną satysfakcję. Do tego ten przyjemny zapach wody kolońskiej…

– Dobrze mi tak, Izulka – szepnął Majk po kilku długich minutach idealnej ciszy. – Chyba już potrzebowałem takiej dawki dobrej energii… Wiesz, czego mi tylko brakuje?

– Czego? – odszepnęła.

– Tego, żebyś pogłaskała mnie po włosach – odparł, zerkając na nią z uśmiechem. – I najlepiej w tym szalonym trybie, kiedy wyobrażasz sobie, że ja to on… Bardzo to lubię, masz wtedy coś takiego w ruchach palców, że… cholera, nie wiem, jak to ująć, ale to jest takie fajne…

Iza z uśmiechem podniosła głowę z jego ramienia i wyprostowała się.

– No to dawaj tu tę swoją łepetynę – powiedziała wesoło.

Pociągnęła go ku sobie tak, by teraz on położył głowę na jej ramieniu, i podniósłszy rękę, wsunęła dłoń w jego włosy, jednocześnie wtulając w nie policzek. Były miękkie i przyjemne w dotyku, pachniały delikatnie jakimś męskim szamponem i znowu tym czymś nieuchwytnym, co wprawiło ją w stan dziwnej błogości. Nagle zapomniała o zmęczeniu i o bólu nóg po ciężkim raucie…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXXVIII (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz