Browse Category

Powieść

Gluś (cz. 17)

Basia, która nie rozumiała ani słowa z rozmowy o piernikach i nawet zbytnio nie zwracała na nią uwagi, z ulgą przyjęła dzwonek na lekcję. Wchodząc do sali, rozejrzała się, a choć nie dostrzegła nigdzie Glusia, podeszła do ostatniej ławki i najspokojniej w świecie zajęła wczorajsze miejsce, stawiając plecak na krześle.

Keep Reading

Gluś (cz. 16)

Nazajutrz przed pierwszą lekcją Basia podeszła do Julki i Natalki. Ponieważ musiała od wczoraj odgrywać śmiertelnie obrażoną na Anetę, a do tego zmylić szyki, aby Gluś niczego się nie domyślił, nie mogła na przerwach rozmawiać z dziewczynami ze swojej paczki. Choć oficjalnie nie była pokłócona z Emilką i Magdą, przebywały one przecież w towarzystwie Anety, siedziały teraz we trzy w sąsiednich ławkach środkowego rzędu, podczas gdy ona wylądowała na samym końcu sali, logiczne było zatem, że powinna się podczepić pod jakieś inne, neutralne towarzystwo.

Keep Reading

Gluś (cz. 15)

Basia bardzo cierpiała przez ostatnie dni. Strata nadziei związanych z Michałem zabolała ją mocniej, niż się spodziewała, decyzja o słodkiej zemście wzgardzonej kobiety tylko na chwilę ukoiła jej żal i cierpienie – bo na kimże miała się zemścić? Na nim nie mogła, a zresztą cóż on był winien? Nigdy, musiała to uczciwie przyznać, nigdy, ani razu nie dał jej przecież żadnego wyraźnego, jednoznacznego sygnału, że mu na niej zależy. Owszem, był dla niej miły, ale on ogólnie dla wszystkich był miły, tym bardziej, że ona sama tak zabiegała o jego względy. Dyskretnie, to prawda, ale na tyle wyraźnie, że wiedział, rozumiał… I jednak wybrał Zuzę. Tak, nie było cienia wątpliwości, sama widziała wczoraj, jak stał z nią pod ścianą, jak mówił coś pochylony lekko w jej stronę, a ona słuchała z rumieńcem na twarzy, wpatrując się uporczywie w podłogę. Z nią, Basią, nigdy tak nie rozmawiał!

Keep Reading

Gluś (cz. 14)

Światło lampki padało miękko na rozpostarty podręcznik od polskiego, obok zaś leżał notatnik, w którym Piotr usiłował pisać na brudno analizę wiersza Białoszewskiego. Jakoś jednak mu to nie szło. Formułował jedno zdanie po kilka razy, kreślił je i przepisywał od nowa, by znów utknąć nad kolejnym, które za nic w świecie nie chciało przykleić się sensownie do poprzedniego. Wreszcie, dobrnąwszy mniej więcej do połowy czwartego zdania złożonego, dał za wygraną, rzucił długopis na biurko i zapatrzył się zamyślonym wzrokiem w ścianę.

Keep Reading

Gluś (cz. 13)

– Baśka, szacun, zagrałyście to koncertowo – śmiała się Emilka, dolewając sobie kawy, którą Magda przyniosła w dzbanku z kuchni. – Był taki moment, że sama prawie uwierzyłam, że to się dzieje na serio, i bałam się, że wydrapiesz Anecie oczy!

Keep Reading