Gluś (cz. 53)

Wracała do domu blada, niespokojna, z boleśnie ściśniętym sercem. Wszystko w porządku, powtarzała w myślach treść jego smsa, wszystko w porządku… I wiedziała, że nic nie jest w porządku. Kurtki ani butów Piotra nie było w szatni, co znaczyło, że wyszedł już wcześniej ze szkoły, być może zrobił to zaraz po wu-efie. Co się stało, że zniknął tak niespodziewanie, nie kontaktując się z nikim, nawet z nią? Wysłał w końcu tego smsa, dał znak życia, to najważniejsze, ale dlaczego był taki zdawkowy? Dlaczego nic nie wyjaśnił, nie odezwał się więcej? To było do niego niepodobne. Co mogło się stać takiego, że zachowywał się w ten sposób?

Pierwszą myślą Basi było podejrzenie, że może coś złego stało się u niego w domu, że dostał jakąś straszną wiadomość i pobiegł natychmiast, nie myśląc o powiadamianiu kogokolwiek w szkole. Ale jak w takim razie miałby się do tego sms, w którym zapewniał, że wszystko jest w porządku? Przecież nie napisałby tak tylko po to, żeby ją uspokoić…

Najbardziej bolało i niepokoiło ją właśnie to, że nic jej nie powiedział, że nie szukał z nią kontaktu. On, który okazywał jej ciągle tyle atencji, dawał dowody tak niespotykanej wrażliwości, odgadywał jej myśli, zanim zdążyła je dobrze pomyśleć… Teraz milczał. Czy to ona zrobiła coś złego? Szybka jak błyskawica myśl przebiegła jej przez głowę, odezwało się nieczyste sumienie. Czyżby dowiedział się o eksperymencie? Ktoś mu powiedział, zanim ona zdążyła się do tego przyznać i prosić o wybaczenie? Serce Basi przeszyła lodowata strzała strachu. Ale nie, to niemożliwe… Przecież wiedziały o tym tylko Emilka, Magda i Aneta, a one na pewno mu nie powiedziały. Nie, to nie to. Wtedy zresztą też nie pisałby przecież, że wszystko jest w porządku… Nie umiała tego rozwikłać.

Bała się, że jednak coś mu się stało albo że z jakiegoś powodu jest mu źle i nie może nikomu o tym powiedzieć. Może cierpi gdzieś tam, daleko, bez niej… Ileż by dała za to, żeby być dziś przy nim! Gdyby chociaż zadzwonił… Sama nie miała odwagi dzwonić, czuła, że jeśli on nie chce się z nią skontaktować, to ona tym bardziej nie powinna mu się narzucać, a z jego zachowania wyraźnie wynikało, że tego nie chciał. Dlaczego? Nie wiedziała, ale musiała to uszanować. Miała nadzieję, że prędzej czy później wszystko się wyjaśni, naprawi, że wszystko będzie jak wcześniej. Że znów będzie tak cudownie…

Jakże go kochała! Jego nagłe zniknięcie uświadomiło jej jaskrawo, do jakiego stopnia była od niego uzależniona, jak straszliwie źle i samotnie czuła się bez niego. Czy to było owo mityczne uczucie, jakie zdarzyć się może tylko raz w życiu? Czuła, że gdyby ją poprosił, aby z nim została na zawsze, w ślepo podpisałaby własną krwią każdy cyrograf. I teraz, kiedy stanęła w obliczu tak niejasnej sytuacji, kochała go jeszcze stokroć mocniej i drżała na samą myśl o tym, że mogłaby go stracić.

Poprzednie części:


(1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18) (19) (20) (21) (22) (23) (24) (25) (26) (27) (28) (29) (30) (31) (32) (33) (34) (35) (36) (37) (38) (39) (40) (41) (42) (43) (44) (45) (46) (47) (48) (49) (50) (51) (52)

Dalsze części:

(54) (55) (56) (57) (58) (59) (60) (61) (62)


Dodaj komentarz