Lodzia Makówkówna – Rozdział VI (cz. 9)

Po poczęstunku i pierwszej serii tańców nastąpiła przerwa w muzyce. Towarzystwo balowiczów rozproszyło się, jedni szli do toalety, inni wracali do stołów, by czegoś się napić, jeszcze inni zbijali się w grupki w różnych częściach korytarza, rozmawiając między sobą. Lodzia i Julka przeprosiły swoich towarzyszy, aby udać się do łazienki, i właśnie stamtąd wracały, kiedy w korytarzu zaczepiły ich Magda i Monika.

– O, Lodzia, dobrze, że cię widzę! – zawołała Magda. – Słuchaj…

– Madziu, gdzie podziałaś swojego nieodłącznego Miśka? – przerwała jej wesoło Julka.

– Siedzi przy stole – machnęła ręką Magda. – Czekaj, bo chcę o coś zapytać Lodzię. Lodziu, słuchaj… – zniżyła konspiracyjnie głos. – Co tam się stało z Grzelem? Rafi mówił nam, że podobno jakaś ostra akcja była między nim a twoim facetem…

Lodzia pokręciła głową.

– A, daj spokój! – rzuciła niechętnie.

– Grzelo podobno był wściekły jak osa – dodała Monika. – I pojechał już do domu.

– Jak to pojechał do domu? – zdumiała się Lodzia.

– Co prawda to Rafi tak twierdzi, więc nie wiadomo do końca, ile w tym ściemy – zastrzegła Monika. – Ale faktycznie nigdzie go nie widać… No, nieważne, mów lepiej, co tam się stało!

– Pobili się – poinformowała je Julka, widząc, że Lodzia nie zamierza odpowiedzieć.

– Pobili się?! – wykrzyknęła Magda. – No co ty, żartujesz! Facet Lodzi tłukł się z naszym Grzelem?!

Julka pokiwała powoli głową, zerkając wesoło na podirytowaną przyjaciółkę.

– Ale o co się pobili? – zapytała równie zaskoczona Monika.

– Nie o co, tylko o kogo! – zaśmiała się Julka. – No, jak myślisz, Monia, o kogo mogli się pobić? Oczywiście o Lodźkę!

Obie dziewczyny spojrzały z podszytym zgrozą zafascynowaniem na Lodzię, która wzruszyła tylko ramionami z wyraźną niechęcią do tematu.

– No to nieźle! – podsumowała z uznaniem Magda. – I co, Lodziu, domyślam się, że to twój wapniak wygrał pojedynek, skoro Grzelo tak się wkurzył?

Lodzia nie odpowiedziała.

– Dokładnie – potwierdziła za nią Julka. – Ale Grzelo sam sobie winien, zaatakował go pierwszy. Znowu bredził o tym wyrywaniu flaków…

Magda i Monika parsknęły śmiechem, jednak w tym momencie, ku wielkiej uldze Lodzi, rozmowa urwała się, gdyż podeszły do nich dwie pary, Rafał ze swoją dziewczyną i Mateusz z Elizą z drugiej B. Lodzia zerknęła ukradkiem na Julkę, lecz na twarzy przyjaciółki nie dostrzegła żadnych zmian.

„Juli już chyba trochę przeszło z tym Matim” – pomyślała z satysfakcją. – „Mam nadzieję, że to wpływ Szymka… A w ogóle to gdzie ona miała oczy, przecież Mati mu do pięt nie dorasta!”

– Jak się bawicie? – zagadnęła ich beztrosko Julka.

– Świetnie – odparł Rafał, przyglądając się z uwagą Lodzi. – A wy jak, dziewczyny? Bo słyszałem, że tu jakieś burdy były…

– Dobra, słuchajcie, wracajmy na hol – przerwała mu Lodzia. – Ja bym się czegoś napiła.

Towarzystwo zaśmiało się, spoglądając po sobie znacząco, ale wszyscy posłusznie ruszyli w stronę holu, gdzie po chwili dołączył do nich Szymon. Lodzia rozejrzała się z niepokojem, nie widząc nigdzie swojego towarzysza.

– A gdzie Pablo? – zapytała Szymona. – Byliście przecież razem…

– Tam jest, gada z Bufonem – odparł, wskazując jej ujście przeciwległego korytarza.

Wszyscy jak na komendę spojrzeli w tamtą stronę. Rzeczywiście, Pablo stał w swobodnej pozie w okolicy sali biologicznej i rozmawiał z wicedyrektorem szkoły zwanym przez uczniów Bufonem. Ów zazwyczaj surowy i wyniosły człowiek uśmiechał się teraz szeroko do swojego rozmówcy i mówił coś do niego z ożywieniem, co świadczyło o tym, że mają ze sobą do czynienia nie po raz pierwszy w życiu.

– Chyba znają się z Bufonem – zauważył Mateusz, zerkając wesoło na Lodzię. – Coś czuję, że Lodzia będzie miała chody u dyrekcji.

Koleżanki i koledzy parsknęli śmiechem.

– Jak nasza klasa coś przeskrobie, to już wiem, kogo będziemy dyplomatycznie wysyłać na dywanik! – zaśmiał się Rafał, rzucając jej wymowne spojrzenie.

– Bardzo śmieszne – mruknęła Lodzia, budząc tym kolejny wybuch śmiechu kolegów.

Jednak sama musiała przyznać, że widok zawsze sztywnego Bufona rozmawiającego w takiej komitywie z bandziorem był zaskakujący. Dokładnie w tym momencie Pablo zerknął w stronę holu, zauważył ją i powiedział coś z uśmiechem do wicedyrektora, który natychmiast odwrócił się i skupił na niej uważny wzrok. Lodzia zmieszała się i szybko spuściła głowę, udając, że nie patrzy.

„Cholerny bandzior” – pomyślała z niepokojem. – „Zna skądś Bufona i nie wiadomo, co mu o mnie nagada… Żeby tylko z tego nie było jakichś numerów, bo jak mama dowie się, z kim byłam na studniówce, to koniec ze mną!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział VI (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)


Dodaj komentarz