Lodzia Makówkówna – Rozdział VIII (cz. 6)

Lodzia słuchała tych żartów z obojętnym wyrazem twarzy, ale w duchu całkowicie zmrożona. A zatem z miejsca brano ją za kolejny podbój bandziora, za jego następny planowany punkt do statystyk! Co prawda domyślała się tego od początku i traktowała z przymrużeniem oka, jednak co innego było domyślać się i podejrzewać, a co innego wprost usłyszeć to z ust ludzi, którzy znali go od lat. W istocie trudno było o jaśniejszy opis jego stylu działania… On sam zresztą nawet się z tym nie krył, był pewny siebie, jakby już wygrał tę grę!

Udając, że nie zwraca uwagi na przytyki i aluzje, które zresztą wymierzone były nie tyle w nią, co w Pabla, podniosła głowę, na jej twarz wybiegł delikatny, pobłażliwy uśmiech, a w oczach zalśniły ironiczne iskierki.

– No dobra, dajmy mu już spokój! – zlitował się w końcu Majk. – Pablo, wysłówże się wreszcie, dlaczego ta Lodzia jest taka niebezpieczna?

Pablo uśmiechnął się, kładąc rękę na oparciu krzesła Lodzi.

– Okej, uważajcie, powiem wam. Tylko trzymajcie się mocno! Widzicie przed sobą nie byle kogo, mianowicie znaną wam już ze słyszenia damę, która w listopadzie zamknęła mnie w szafie na szczotki, a w styczniu, tu, w tej knajpie i na waszych oczach, kazała mnie aresztować policji.

– Cooooo?! Żartujesz!!! To była ona?! Nie gadaj!!! – wybuchnęło śmiechem całe towarzystwo, wytrzeszczając zgodnie oczy na Lodzię, która aż podskoczyła z oburzenia.

– Perfidny bandziorze! – zawołała, zrywając się z krzesła. – To miała być zemsta?!

– Jaka znowu zemsta? – zaśmiał się Pablo, ubawiony jej zbulwersowaną miną. – Przysługa, kochanie! No, nie bądź zła… Masz teraz wierny fanklub, sama zobacz, wszyscy będą cię za to podziwiać do końca życia!

Towarzystwo rzeczywiście zaśmiewało się do rozpuku, patrząc na nią z najwyższym uznaniem i sympatią, podczas gdy Julka tłumaczyła coś po cichu zdezorientowanemu Szymonowi. Lodzia opadła z powrotem na krzesło i ochłonąwszy nieco, sama nie wytrzymała i roześmiała się serdecznie na widok Majka, który pokładał się po stole, kwicząc i ocierając łzy ze śmiechu.

– O, ja cię kręcę! – wyksztusił, trzymając się za brzuch. – Nie, nie wierzę… Osioł, frajer kwadratowy… dał się zamknąć w szafie licealistce! W szafie na szczotki!!! Ludzie, ratunku, zdycham… Ale go załatwiłaś, młoda! Chylę czoła, tak wrobić tego starego durnia, to się jeszcze chyba nikomu nie udało… Brzytwa to mało powiedziane!

– A najlepsza była ta policja! – śmiał się Kajtek. – Do końca życia nie zapomnę jego miny! Tak głupio nie wyglądał nawet po egzaminie z karniaka… I to ta mała laleczka tak go urządziła? Nie do wiary! Mówię wam, Wojtek dzisiaj padnie!

– Zuch dziewczyna! – zawołał Maciek, przechylając się przez stół do Lodzi i wyciągając rękę do piątki. Przybiła ją z nim wesoło. – W życiu tak się nie ubawiłem jak przy tym numerze! Pablo ostatnio zapewnia nam tyle rozrywki, że myślą nie nadążamy…

– No i to jest właśnie to drugie dno – mrugnęła do Asi Dominika.

– Po tej bijatyce siedział w domu na zwolnieniu dwa i pół tygodnia i leczył zakazaną gębę, żeby móc się jakoś ludziom pokazać – dodała wyjaśniającym tonem Anita, zwracając się do Lodzi. – A my z chłopakami musieliśmy zachrzaniać za niego…

– O, przepraszam panią! – przerwał jej z urazą Pablo. – Wszystko przecież odrobiłem! Przygotowałem wam takie papiery, że szliście z Jackiem na pewniaka!

– No, zgadza się – przyznała Anita, uśmiechając się do niego ugodowo. – Papiery były w dechę, ale to właśnie ty powinieneś był jeździć na tamte dwie sprawy… Siedziałeś w tym od początku i miałeś najlepiej wykłapaną gębę, Jacek musiał się dopiero wdrażać.

– Daj spokój, Anitko, właśnie powinniście się cieszyć, że miał podbite oko! – zaśmiała się Dominika. – Po takiej traumie wysyłać go przed oblicze Temidy… ja bym nie ryzykowała! Jeszcze by wam wstydu narobił.

– Nie, no, Lodziu, szacun, jak babcię kocham – pokręcił głową Majk, pokazując Lodzi podniesione w górę oba kciuki. – Ale jazda, ludzie, popłakałem się… Ja się kiedyś wykończę przez tego frajera!

Lodzia, choć w pierwszej chwili była szczerze oburzona tą demaskującą jej wybryki prezentacją, śmiała się już teraz razem ze wszystkimi, widząc ich żywiołową i pełną życzliwości reakcję. Nagle znalazła się w centrum uwagi całego towarzystwa, które traktowało ją teraz zupełnie inaczej niż na początku, roztrząsając przez kilkanaście minut wśród kolejnych salw śmiechu historię schowka na szczotki i tego, co działo się dalej. Pablo brał w tym aktywny udział, wykazując przy tym wielką dozę samokrytycyzmu, a Majk z wrażenia zapomniał, że miał iść pilnować imprezy.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział VIII (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


2 komentarze

  • Kamil

    2 lipca 2019

    Ahhhh ta Lodzia 🙂

    Reply
    • Katarzyna Demańska

      4 lipca 2019

      :))

      Reply

Dodaj komentarz