Lodzia Makówkówna – Rozdział VIII (cz. 9)

Nagle siedząca obok Pabla Lodzia poczuła, że jej podpięty wsuwkami niski kok niebezpiecznie się obluzowuje. Sięgnęła rękami, żeby go poprawić, lecz nim zdążyła cokolwiek zrobić, kaskada jej jasnych, lśniących włosów rozwinęła się i opadła w dół aż do podłogi, okrywając jej ramiona i plecy jak złocisty płaszcz.

– Szlag! – szepnęła z poirytowaniem, próbując je jakoś zgarnąć.

Rozległy się okrzyki zdumienia.

– Dziewczyno, ależ ty masz włosy! – zawołała z podziwem Justyna.

– Jak Roszpunka! – dodała Asia. – Niesamowite!

– Ile się hoduje coś takiego? – zainteresował się Kajtek. – Przecież to ma z półtora metra!

Pablo, który na uwagę Justyny odwrócił się natychmiast w stronę Lodzi, zastygł w zdumieniu i patrzył na zjawisko roziskrzonymi oczami.

– Lodźka ma śliczne włosy, ale nigdy ich nie rozpuszcza – oznajmiła Julka, spoglądając wymownie przez stół na przyjaciółkę. – Ciągle tylko te warkocze i warkocze…

– I sama widzisz, że jak nie zrobię warkocza, to mi się wszystko rozsypuje – westchnęła Lodzia, grzebiąc w torebce, skąd wyciągnęła szczotkę do włosów. – Zaraz go sobie zaplotę, tylko chodź tu i pomóż mi to rozczesać, będzie szybciej.

Julka posłusznie podniosła się z krzesła, ale jednocześnie ze swojego miejsca zerwał się Pablo.

– Siadaj z powrotem! – zawołał rozkazująco do Julki. – Ja będę czesał Roszpunkę!

I pochylił się, żeby wziąć szczotkę z rąk zaskoczonej dziewczyny. Towarzystwo wybuchło śmiechem. Lodzia uśmiechnęła się bezradnie do Julki.

– Bardzo proszę, tym razem nasz kolega Pablo odkrywa w sobie talent fryzjerski – stwierdził z uznaniem Wojtek, lejąc sobie znowu piwo do kufla. – To nowa odsłona jego nieograniczonych możliwości, tego jeszcze nie było.

– Muszę być przewidujący – odparł spokojnie Pablo, delikatnym ruchem dłoni zgarniając włosy Lodzi i przerzucając je z obu stron za tylne oparcie krzesła. – Jak wypadnę z zawodu za te naloty twoich glin, to będę miał przynajmniej jakiś fach w zapasie.

– Dobra, dobra! – pogroził mu wesoło palcem Kajtek. – Ty nam tu nie zamydlaj oczu! Roszpunkę będzie czesał… widzieliście cwaniaka?

– Wojtek, powiedz temu glinie, co go przypudłował, że sprawa nadal jest rozwojowa – zaśmiał się Maciek. – A finał jest do przewidzenia!

– No, nie wiem, Maciuś – uśmiechnęła się do niego Justyna. – Finału nigdy nie przewidzisz, a Pablo ostatnio zaskakuje na każdym kroku. Na moje oko psychologa nasz kolega przechodzi głęboki kryzys tożsamości…

– Bo przeżył wstrząs psychiczny, jak raz dostał porządnie po gębie – wyjaśniła jej Anita.

– Pablo ostatnio ma dziwny pociąg do szczotek – zauważyła żartobliwie Asia. – Chyba trochę za długo posiedział w tym schowku, bo teraz mu się śnią po nocach i nie może się oprzeć, jak tylko widzi jakąś na horyzoncie!

– Taki fetysz – podchwycił Maciek. – Trzeba przyznać, że oryginalny!

– Co się czepiacie? – zaśmiał się Majk. – Frajer nam się rozkręca, a już ostatnio zacząłem się o niego martwić. Jednak forma mu wraca!

– Patrzcie, jaki rozanielony! – zawołał rozbawiony Kajtek.

– Bo przecież czesze anielskie włosy – uśmiechnęła się Dominika.

– Jeszcze go nauczcie splatać warkocz, niech się wprawia we fryzjerce, skoro już zaczął!

Pablo, uśmiechając się tylko na te docinki, czesał piękne włosy dziewczyny, których bujna, falista kaskada spływała aż na podłogę. Lodzia siedziała nieruchomo i w milczeniu delektowała się delikatnym dotykiem jego dłoni, w które zbierał kolejne pasma.

– Racja, Pablo, zapleć jej ten warkocz! – zawołała Justyna. – Czekaj, ja ci pokażę, jak to się robi… Lodziu, można?

– Oczywiście – uśmiechnęła się grzecznie dziewczyna.

Justyna wstała z krzesła i podeszła do Pabla.

– Rozczesałeś? No to patrz. Zbierasz wszystko, dzielisz tak… na trzy… i przeplatasz… raz, dwa, trzy… raz, dwa, trzy… Widzisz? O tak. Raz… dwa… i trzy. No, trzymaj to i spróbuj sam.

– Prosta sprawa – ucieszył się Pablo, przejmując splot z rąk Justyny i próbując naśladować jej ruchy. – Jak już się zacznie, to samo idzie… Tylko trzeba uważać na te włosy z boku, bo się plączą.

– Bo są bardzo długie, jak u prawdziwej syrenki – uśmiechnęła się Justyna. – No, dobrze… Przerzucaj ostrożnie za każdym razem i wyrównuj… O, właśnie tak. Nieźle ci idzie!

Zachwycony Pablo plótł ostrożnie warkocz, podczas gdy reszta żartowała dalej.

– Nie, no, nie wierzę! – zaśmiewał się Majk, wyciągając telefon z kieszeni. – Ja mu muszę zrobić zdjęcie! Pablo plecie warkocz, to jest niebywałe… Uśmiech, panie bandzior! Wyślę to na konkurs na fryzjera roku, nagroda murowana!

– Ale przyznasz, że się nieźle wkręcił! – pokiwała głową Dominika. – Patrzcie, jak mu idzie, uplótł już z pół metra!

Stojąca ciągle obok Pabla i monitorująca jego poczynania Justyna kiwała głową z uśmiechem, pokazując pozostałym podniesiony w górę kciuk.

– Cholera, ale jaja! – śmiał się Wojtek. – Przyznacie, że nasz bandzior ostatnio wymiata!

– No co, uczy się chłopak. Trzeba dbać o swój rozwój osobisty, wszelkie umiejętności przydają się w życiu.

– Ale te włosy rzeczywiście niesamowite… Pierwszy raz w życiu widzę coś takiego.

– Współczesna Roszpunka. Nie mieszka w wieży, za to nieproszonych gości zamyka w schowku na szczotki…

– Ej, przecież zwiewał od niej oknem po ścianie, to trochę jak z wieży!

– Racja. Na górę byłoby trudniej, ale też dałby radę.

– Pewnie, że by dał, frunąłby jak na skrzydłach albo wspinałby się po ścianie jak Spiderman!

– Nie podpowiadajcie mu – ostrzegła Anita. – Jeszcze zleci z tej ściany i znów sobie gębę rozwali!

– Co chcesz, straty muszą być. Liczy się efekt końcowy!

– Ale fotka pierwsza klasa! – zachwycał się Majk, oglądając zdjęcie na wyświetlaczu swojego telefonu. – Zachowam ją sobie w archiwum na pamiątkę… i jako hak, bo jak frajer mi podpadnie, będę miał co wysłać do chłopaka Lodzi!

– Chłopaka Lodzi? – zdziwił się Kajtek. – Ej, no co ty, stary! – zawołał do Pabla. – Tego się po tobie nie spodziewałem… Wykradasz jabłka z cudzego sadu?

– Kradzież mnie nie interesuje – odparł spokojnie Pablo, nie przerywając coraz sprawniejszego plecenia warkocza. – Wolę przejąć sad na własność.

Panowie prychnęli śmiechem, zgodnym gestem podnosząc w górę kciuki. Justyna, Dominika i Anita wymieniły znaczące spojrzenia i zerknęły dyskretnie na Lodzię, która na te słowa wydęła tylko z politowaniem wargi.

– Frajer lubi adrenalinę – zaśmiał się Majk, mrugając do Kajtka. – Zmienia styl na stare lata i podnosi sobie poprzeczkę. Różne rzeczy już robił, ale jeszcze nigdy nie pchał się na trzeciego, więc historia podbitego oka może się niebawem powtórzyć!

– Matko! – jęknęła ze zgrozą Anita. – Tylko nie to… Pablo, ty się weź opanuj, człowieku! Nawet nie próbuj drugi raz nam tego robić! A przynajmniej poczekaj z tym do urlopu…

– Spokojna głowa – uśmiechnął się do niej Pablo i pochylił się do Lodzi. – Skończyłem, gwiazdeczko, masz coś do związania?

– Daj, już sama zwiążę – powiedziała, przejmując końcówkę warkocza z jego ręki i oglądając go z uznaniem. – Świetnie zaplotłeś, dziękuję.

Usiadł z powrotem na krześle, przyglądając się z fascynacją, jak wdzięcznymi ruchami zwija długi warkocz w kok na karku i podpina go wsuwkami. Towarzystwo popatrzyło po sobie z porozumiewawczymi uśmiechami, Majk i Kajtek wymienili komiczne grymasy.

– No, kochani! – zarządziła Dominika, odstawiając swoją szklankę na stół. – Koniec nasiadówy, idziemy zatańczyć! Trzeba się trochę rozruszać, studenteria tam już szaleje, tylko my siedzimy tu jak jakieś stare flaki!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział VIII (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz