Lodzia Makówkówna – Rozdział XII (cz. 5)

– Nie ma sprawy, zapraszam cię jutro do mnie na ten czas, to przecież oczywiste – powiedziała Julka, rozwijając kanapkę i siadając na ławce pod salą historyczną. – Ale po co mu taki kamuflaż, nie powiedział ci?

– Nie pytałam – wzruszyła ramionami Lodzia. – Mamy niepisany układ, że o nic się wzajemnie nie wypytujemy, tak jest najlepiej. Zresztą naszym głównym zmartwieniem jest teraz to, żeby dyplomatycznie zerwać nasze zaręczyny, zanim się odbędą.

– Oj, Lodźka, ty to masz przygody! – zaśmiała się Julka. – Z tymi zaręczynami to jaja kwadratowe, że też one się tak na was uwzięły… No, ale wracając jeszcze do tych tańców, nie rozumiem, po co Karolowi taka machinacja. Jeśli potrzebuje wolnego pasma z przykrywką na jakieś tajne wybryki, to ma przecież mnóstwo czasu po wykładach, nawet zwiać może z czegoś… Po co mu akurat wtorek i sfingowana lekcja tańca z tobą?

– Faktycznie, ciekawe – przyznała Lodzia. – Nie mam pojęcia, co on kombinuje. Ale nie wiem też do końca, co on ma na co dzień w domu, pewnie podobne klimaty jak ja, więc jakoś mu się nie dziwię. Musi mieć powody, że tak mu zależy na tej ściemie, akurat na takiej, a nie innej. Nie moja sprawa. Mamy umowę, więc ją wykonamy, koniec, kropka.

– Ciekawe, jaka heca z tego wyjdzie – powiedziała w natchnieniu Julka. – Jak ty się w coś wmieszasz, to zawsze kończy się draką, nie ma litości!

– Nie sądzę – odparła z przekąsem Lodzia. – Tym razem to on coś kręci, nie pytam, bo nie moja sprawa, ale jeśli będzie jakaś draka, to raczej z jego strony. On zresztą jest jakiś dziwny, już w styczniu podejrzanie się zachowywał… No nic, pożyjemy, zobaczymy. Ty mi lepiej powiedz, co tam u Szymka. Czemu tu nie przyszedł do ciebie, przecież długa przerwa jest?

– Siedzi teraz na polskim. Mają dwie godziny z rzędu i nie wychodzą na przerwę. Coś tam dłuższego dzisiaj piszą.

– Aha, może jakaś próba przed maturą? – domyśliła się Lodzia. – Nas pewnie też to czeka niebawem. A jak jego kurs na prawko? Daje radę to ciągnąć?

– Tak, ciągną z Arkiem, chociaż czasu już im za wiele nie zostaje – westchnęła Julka. – Podziwiam ich, bo mnie po fakultetach z matmy już by się nie chciało nigdzie włóczyć. Ale wiesz, jakie jaja były w piątek? – przypomniała sobie nagle z ożywieniem. – Świat jest jednak mały… Na kursie na prawko poznali aplikantkę tego Wojtka prokuratora! Zgadali się przypadkowo i śmiesznie wyszło, bo ona jest już magistrem prawa, od nas starsza o sześć lat i mówi o nim „pan prokurator Walczak”… wiesz, są na oficjalnej stopie. A Szymek dzięki tobie jest z nim po imieniu! Dobre, nie? Aha, no i nie wiem, czy słyszałaś, że już zakończyli sprawę tego morderstwa na Wertera.

– Serio? – zainteresowała się Lodzia. – Nie, nic nie wiedziałam.

– Szymek mi mówił, wie od tej aplikantki. Zakończyli śledztwo dosłownie parę dni temu, teraz sprawa idzie do sądu. Wojtek występuje jako oskarżyciel z urzędu. Podobno to i tak szybko, przecież dopiero cztery miesiące minęły.

– I kto był w końcu tym zabójcą? – zaciekawiła się Lodzia.

– Jakąś całą grupę aresztowali. Cztery czy pięć osób. Ustalili nawet, kto zadał śmiertelny cios i ten delikwent dostanie najwięcej, ale reszta też pójdzie siedzieć.

– No i słusznie – orzekła z satysfakcją Lodzia.

– Teraz ich zespół śledczy już się rozwiązuje – ciągnęła Julka. – Pracowali razem tylko przy tej sprawie, z komendą z naszej dzielnicy też współpracowali, stąd ten twój Leśniewski. I teraz już każdy idzie w swoją stronę… Ale najlepsze jaja są z tobą, zrobiłaś tam u nich furorę, do tej pory cię wspominają. Numer ze schowkiem na szczotki rozniósł się wszędzie, podobno pół policji nadal się z tego śmieje, ta aplikantka też o tym słyszała rykoszetem.

– Jasne – mruknęła smętnie Lodzia.

– Ojej, Lodźka – opamiętała się Julka. – Zapomniałam, że miałam dać ci spokój z tym tematem… Ale sama widzisz. Nie da się rozmawiać, nie zahaczając o Pabla… nic na to nie poradzę.

– Wiem, Jula, nie przejmuj się – uśmiechnęła się smutno Lodzia. – Właściwie to co z tego, że nie będziemy o tym mówić? Ja się od tego i tak chyba nigdy nie uwolnię…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XII (6) (7) (8) (9)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz