Lodzia Makówkówna – Rozdział XII (cz. 6)

– Ale skoro już zaczęłyśmy o nim… – zagadnęła ostrożnie Julka, przyglądając się z niepokojem przyjaciółce. – Powiesz mi, co tam było w piątek? Co wyście tam nakombinowali?

– Nie pytaj – westchnęła Lodzia.

– Pokłóciliście się, co? Czy coś jeszcze gorszego?

Lodzia spuściła głowę, wpatrując się w milczeniu w podłogę szkolnego korytarza.

– Bo wiesz – ciągnęła Julka tym samym ostrożnym tonem. – Szymek mówił mi, że Pablo jakiś nie w humorze był w sobotę… Pamiętasz, byli razem na tej siłowni. Zawsze taki wesoły, a teraz coś go strasznie gryzło, prawie nie chciał gadać, tylko zasuwał na tych sztangach jak opętany. Ja nic nie mówiłam o tobie Szymkowi, tak jak ci obiecałam, ani mru-mru… Ale od razu przyszło mi na myśl, że te humory Pabla to pewnie w związku z tobą, przecież widzieliście się w piątek. Przyznaj się, Lodźka, co tam się stało?

Lodzia uśmiechnęła się lekko.

– Nic takiego – odparła, siląc się na beztroski ton. – Bardzo fajnie było, poszliśmy na pizzę, a wcześniej nawet dorsza smażyłam u Majka.

– Co?! – zdumiała się Julka.

– Naprawdę! – Lodzia zaśmiała się na widok jej miny. – Co tak oczy wytrzeszczasz? Byłam u niego w kuchni, miał urwanie głowy, kiedy tam zajrzeliśmy, a brakowało mu kucharek, więc zgłosiłam się do pomocy.

– A Pablo?

– Był ze mną. Kroił pomidory na sałatkę.

Julka parsknęła śmiechem.

– Oj, Lodźka, widzisz, ty go zawsze w coś wpakujesz! No, ale co dalej, czemu on taki markotny był w sobotę? Szymek podejrzewa, że to przez jakieś problemy w pracy, ale ja w to nie wierzę. Musiało chodzić o ciebie. Co wy tam znowu nawywijaliście?

Lodzia znów spuściła głowę.

– W sumie nic wielkiego się nie stało – powiedziała cicho. – Po prostu na koniec chciał mnie zabrać do siebie do domu… a ja nie chciałam.

Julka znieruchomiała na chwilę, przyglądając się ze współczuciem przyjaciółce.

– No tak, rozumiem… to rzeczywiście niedobrze – przyznała poważnym tonem. – Niby nic, ale po tym, co mówiłaś… no, kapuję. Nie zazdroszczę ci, naprawdę. Wychodzi na to, że miałaś rację. Czyli w sobotę to o to chodziło… Był zły, że plan mu nie poszedł?

– Nieważne, Jula – ucięła Lodzia, podnosząc głowę. – Nie chcę tego roztrząsać. Sama widzisz, że jest ciężko, ale ja muszę się teraz naprawdę skupić na maturze. Jeszcze zawalę przez to wszystko…

– Dalej będziesz się z nim spotykać? – zapytała z niepokojem Julka.

– Na razie nie – odparła cicho. – Poprosiłam nawet, żeby nie dzwonił.

Julka pokiwała głową ze zrozumieniem.

– A, czekaj! – przypomniała sobie. – Szymek mówił mi, że Pablo zaprosił go na siedemnastego na jakąś imprezę w Anabelli… Podobno ma być w tym samym składzie co w lutym. Szymek chętnie by poszedł i chce, żebym poszła z nim. Ty na pewno też masz zaproszenie?

Lodzia skinęła głową twierdząco.

– Ale pewnie nie chcesz iść? – domyśliła się Julka.

– Raczej nie, Jula – westchnęła. – To bez sensu. Wprawdzie nie zdecydowałam się jeszcze na sto procent, ale chyba nie pójdę.

– Szkoda – odparła z żalem Julka. – Pomyślałam, że moglibyśmy znowu pójść we trójkę, ty, ja i Szymek. Tak fajnie wtedy było! Ale wiem, że sytuacja zmieniła się od tamtej pory… Wiesz, Lodźka, współczuję ci, naprawdę.

– Trudno, tak wyszło – uśmiechnęła się blado Lodzia. – Sama jestem sobie winna, więc jakoś muszę dać radę. Nie mówmy już o tym, Jula.

Zamilkła zmrożona, bowiem tuż obok nich przeszedł właśnie powolnym krokiem Grzelo, rzucając jej znaczące spojrzenie. Nic jednak nie powiedział, poszedł dalej i dołączył do grupy kolegów w głębi korytarza.

– Grzelo się przynajmniej uspokoił – zauważyła Julka, patrząc za nim z uwagą. – Nie rzuca się już tak, nie prosi cię o rozmowy na osobności… Chociaż widać, że jeszcze mu nie przeszło. Na moje oko on naprawdę zakochał się w tobie na zabój, na początku myślałam, że sobie jaja robi, ale chyba go wzięło na serio.

Lodzia zacięła usta.

– Jego problem – odparła lodowato. – Ja z nim nie gadam do końca życia. Zresztą o tym też nie mówmy, Jula, proszę cię. Jest tyle innych tematów… O, dzwonek, zbieraj się, idziemy na historię!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XII (7) (8) (9)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz