Lodzia Makówkówna – Rozdział XIII (cz. 1)

– Cześć, sorry za spóźnienie! – zawołał Kuba, dobiegając z Asią do czekającej na nich na chodniku pozostałej czwórki. – O, Lodzia! Dawno cię nie widziałem. Co tam u ciebie?

– A nic, matura się zbliża i tyle – uśmiechnęła się Lodzia, podając mu rękę.

– Spoko, nic się nie martw, Karol będzie cię wspierał – mrugnął do niej Kuba i poklepał po ramieniu Karola, który wymienił z Lodzią rozbawione spojrzenia. – Nie ma twojej koleżanki?

– Niestety nie mogli przyjść z Szymkiem – wyjaśniła Lodzia. – Mieli już inne plany na dzisiaj. Ale następnym razem już ich wezmę ze sobą, obiecuję.

– Jasne. To co, idziemy?

– Lecimy – skinął głową Janek, ruszając w stronę znajomej kamienicy przy ulicy Zamkowej sześć. – Szkoda, że na muzę dzisiaj się nie załapiemy i nie da się potańczyć, nie, Ewcia? Ale chociaż coś sobie razem wypijemy na spokojnie… Kuba, będzie Majk?

– Nie mam pojęcia – odparł Kuba, przepuszczając dziewczyny przy wejściu do bramy. – On chyba później przychodzi, dopiero wieczorem, teraz młoda godzina.

Lodzia drżała w głębi duszy, schodząc w dół po kamiennych schodkach. Ostatnim razem szli tędy we dwoje z Pablem… Każdy schodek, każdy mijany po drodze element wystroju korytarza wydawał jej się ciągle przepełniony jego obecnością.

„I tak już zostanie” – pomyślała z melancholią. – „Każde miejsce, gdzie byliśmy razem, będzie mi o nim przypominać i dręczyć… Podobno pierwsza miłość zostaje w sercu na zawsze.”

Weszli na salę, na której panował spory, popołudniowy ruch. Kuba zahaczył przechodzącą obok kelnerkę i zapytał o Majka.

– A nie, szefa jeszcze nie ma – odparła uprzejmie. – Coś przekazać?

– Nie, tak tylko pytam – machnął ręką Kuba. – Weźmiemy kartę i coś zamówimy, można usiąść tam pod ścianą czy to rezerwacja? – dodał, wskazując pusty stolik w głębi sali.

– Rezerwacja od osiemnastej trzydzieści – odparła kelnerka. – Ale do osiemnastej możecie sobie tam posiedzieć. Nawet do osiemnastej piętnaście.

– O, super, w sam raz – ucieszył się Kuba. – No to chodźcie, siadamy, napijemy się czegoś, a po osiemnastej pójdziemy dalej, skoro dzisiaj nie ma dyskoteki. Może do kina zajrzymy, co, dziewczyny? O dziewiętnastej coś chyba grają w „Bajce”.

Ewa i Asia z entuzjazmem przystały na tę propozycję. Wszyscy sześcioro zajęli miejsca przy stoliku i zabrali się za przeglądanie karty.

– A wy jak, idziecie z nami potem do kina? – zagadnął Janek, zwracając się do Karola i Lodzi.

– Czemu nie? – uśmiechnęła się Lodzia i nachyliwszy się do Karola, dodała ciszej: – Jak powiemy w domu, że byliśmy razem nie tylko w knajpie, ale nawet w kinie, to chyba nas ozłocą… Będzie względny spokój na co najmniej dwa tygodnie!

Karol parsknął śmiechem i kiwnął głową do Janka.

– Idziemy – odpowiedział zdecydowanym tonem. – Mam tylko nadzieję, że grają dzisiaj cokolwiek sensownego…

– Sprawdzimy zaraz – zapewnił go Kuba. – Repertuar jest w Internecie. Mnie tam i tak wszystko jedno na co pójdę, od stycznia na niczym w kinie nie byłem przez te zaliczenia… Co zamawiacie, dziewczyny, zdecydowałyście się już?

– Ja bym zjadła coś konkretnego – oznajmiła Lodzia. – Przyszłam prosto ze szkoły i już jestem strasznie głodna, bo rano niewiele zjadłam, a do tego zapomniałam wziąć z domu kanapki. Pokaż mi tę kartę.

Po krótkim zastanowieniu towarzystwo złożyło zamówienie. Z wyjątkiem Lodzi, która zadysponowała sobie pełne danie obiadowe w postaci ziemniaków z gulaszem i surówką, wszyscy wzięli tylko piwo z przekąskami.

– No dobra, to teraz opowiadaj, Lodziu, jak tam ta matura – uśmiechnęła się Ewa. – Za dwa miesiące to już będzie prawie po wszystkim, nie? Wybierasz się na studia?

– Tak, na polonistykę.

– E, na polonistykę będziesz szła? – skrzywił się Kuba. – A nie chciałabyś na stosunki międzynarodowe, tak jak my? Fajnie się studiuje, sami równi ludzie do nas idą, no i miałabyś od razu wszystkie notatki pod ręką – mrugnął porozumiewawczo do Karola.

Lodzia uśmiechnęła się stoicko.

– Dzięki, ale zdecydowałam się już na polonistykę. Od dwóch lat jestem pewna tego wyboru i już go nie zmienię. Na razie zresztą muszę zdać maturę i na tym się skupiam przede wszystkim.

– Patrzcie, my też niedawno zdawaliśmy maturę – zauważył Janek. – To w sumie wydaje się jak wczoraj, ja wszystko z tego jeszcze perfekcyjnie pamiętam…

Rozmowa skupiła się na chwilę na świeżych jeszcze wspomnieniach studentów z czasów maturalnych. Młoda, nieznana nikomu z nich kelnerka podeszła z tacą, na której stały kufle i butelki piwa. Zestawiła je na stolik i spojrzała na Lodzię.

– Obiad za momencik. Kompletujemy pani zamówienie. Tylko wodę na razie przyniosłam.

– Dziękuję – uśmiechnęła się Lodzia. – Proszę się nie śpieszyć, poczekam.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XIII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz