Lodzia Makówkówna – Rozdział XXI (cz. 8)

Taksówka sunęła pustawymi jeszcze o tej porze ulicami miasta. Była dopiero piąta trzydzieści, poranek był chłodny i mglisty. Wtulona wygodnie w miękką kanapę tylnego siedzenia Lodzia patrzyła w zamyśleniu na przesuwające się za oknem zamglone obrazy.

„Przemyślę to wszystko w górach” – snuło jej się po głowie. – „Jula ma rację, to bardzo trudna decyzja… Muszę pamiętać o tym, co obiecałam tacie, nie wolno mi narobić głupstw. Ale czyż nie większym głupstwem byłoby wycofać się przez ostrożność i awansem odtrącić szczęście? Te wszystkie wątpliwości, konwenanse… ile ja się już przez to nacierpiałam!”

Westchnęła na wspomnienie długich tygodni walki z niemożliwym do pokonania uczuciem, nieprzespanych, czasem przepłakanych nocy, dni naznaczonych tęsknotą za Pablem i tych krótkich chwil szczęścia, kiedy był blisko niej, kiedy mogła choćby przelotnie spoglądać w jego oczy i słuchać jego głosu… Lecz przecież nawet wtedy bez przerwy musiała ze sobą walczyć i mieć się na baczności, bronić się przed tym, czego w głębi duszy tak szaleńczo pragnęła! Teraz czuła jednak, że mur nieufności, który kruszał stopniowo w jej sercu od czasu szpitala, w ostatnich dniach chwiał się coraz bardziej i że wystarczyłby jeden silniejszy impuls, aby runął w przepaść, odsłaniając przed nią prostą drogę w ukochane ramiona.

„Dlaczego nie miałabym mu zaufać?” – dumała. – „Kocham go tak mocno… Wiem, że ma to i owo na sumieniu, ale jakoś nie potrafię się na niego gniewać. O co zresztą? O to, że jakaś Becia nawiązała do jego dawnych zabaw? To było przecież kiedyś, teraz jest inaczej… O to, że przez jego uzurpatorski blef musiałam łyknąć kilka upokorzeń? Przeprosił mnie za to, zresztą nic takiego się nie stało… Czego ja jeszcze od niego chcę? Pogodziłam się już przecież z jego przeszłością donżuana. Dokuczałam mu wczoraj z tym ideałem Rycerza, bo sam się o to prosił, ale przecież tak naprawdę mój ideał to on… on i tylko on! Z tymi jego grzeszkami, wyskokami, batonikami z automatu i bujaniem się na krześle… z tymi zmarszczkami w kącikach oczu i wzrokiem głodnej pantery… On, on jeden! Przecież ja tylko z nim mogę być szczęśliwa!”

Taksówka podjechała pod dworzec kolejowy, przy którym panował znacznie większy ruch niż na ulicach. Podróżni wysiadali z samochodów i taksówek, taszczyli bagaże, z daleka Lodzia rozpoznała nawet sylwetkę Rafała wchodzącego do dworcowego budynku z wielkim plecakiem na plecach. Klasa czwarta A powoli się zbierała, prawdopodobnie większość była już na dworcu, do pociągu został bowiem tylko kwadrans.

Zapłaciła za kurs i poczekała, aż taksówkarz wyjmie jej plecak z bagażnika, po czym wzięła go z jego rąk i podziękowawszy grzecznie, zamachnęła się nim, aby zarzucić go sobie na plecy. Jednak plecak przestał nagle ciążyć – ktoś przechwycił go w locie i przytrzymał.

– Pozwoli pani, że pomogę, pani Leokadio.

Odwróciła się zdumiona, ogarnięta nagłą radością na dźwięk ukochanego głosu.

– Pablo!

Stał przed nią uśmiechnięty, z rozpromienionymi oczami, rozbawiony jej zaskoczeniem. Miał na sobie swój długi, rozpięty dziś płaszcz wiosenny, a pod spodem grafitowy garnitur, jasną koszulę i krawat, co oznaczało, że zamierzał później jechać bezpośrednio do pracy. Wyglądał zdrowo i normalnie, nie było po nim widać ani śladu przebytej trzy dni wcześniej przygody z whisky. Schylił się ku zaskoczonej dziewczynie, wolną ręką ujął jej dłoń i podniósł ją do ust, patrząc jej w oczy z uśmiechem.

– Wariacie! – szepnęła zachwycona Lodzia. – Skąd wiedziałeś, o której mam pociąg?

– Nie doceniasz mnie, gwiazdeczko – pokręcił głową Pablo, zarzucając sobie lekkim ruchem jej plecak na jedno ramię. – To zadanie wcale nie było skomplikowane, zdarza mi się czasami rozwiązać pomyślnie o wiele trudniejsze. No, ale biegniemy na dworzec, bo pewnie masz tam zbiórkę i wasza pani będzie zaraz sprawdzać w dzienniku listę obecności. Nie możemy dopuścić do tego, żeby za spóźnienie poleciała ci w dół ocena z zachowania!

– Nie nabijaj się, drabie! – roześmiała się Lodzia, ruszając posłusznie w stronę wejścia. – Znowu nakombinowałeś. Nie zamawiałam na dzisiaj tragarza, w dodatku w garniturze! Jedziesz prosto do pracy?

– Tak, pojadę i posiedzę trochę w papierach, korzystając z martwego pasma przed otwarciem kancelarii – wyjaśnił swobodnie. – Może uda mi się nadgonić parę zaległości i dzięki temu będę miał więcej czasu na ten mój regulaminowy obiad z certyfikatem.

– I wstałeś tak wcześnie tylko po to, żeby przenieść mi plecak z taksówki na dworzec? – zapytała z lekkim wyrzutem. – Przecież miałeś się wyspać!

– Kazałaś mi wczoraj iść spać tak wcześnie, że rano wstałem bez problemu – odpowiedział, zerkając na nią z uśmiechem. – A nie mogłem nie zobaczyć cię przed wyjazdem, Lea. Naprawdę się mnie nie spodziewałaś?

– Nie – odparła zgodnie z prawdą. – Nie przyszło mi to do głowy. Jest tak wcześnie rano…

(c.d.n.)

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXI (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz