Lodzia Makówkówna – Rozdział XXIX (cz. 5)

W tym momencie drzwi od gabinetu Piotrka otworzyły się i on sam wychylił się stamtąd, omiatając kontrolnym spojrzeniem poczekalnię.

– O, wróciłeś! – ucieszył się na widok Pabla.

Wyszedł z gabinetu i ruszył w ich stronę, kiwając po drodze głową czekającym na niego interesantom. Na widok Lodzi uśmiech rozjaśnił jego twarz.

– Cześć, Lodziu! – zawołał wesoło, ujmując jej dłoń w obie ręce i ściskając serdecznie. – Miło cię widzieć. Jak się miewa nasza królowa balu?

– Dziękuję, nieźle – uśmiechnęła się. – Trochę tylko pożera mnie stres przed maturą.

– Przed maturą… – szepnęła pani Madzia, spoglądając ze zdumieniem na Pabla, który uśmiechnął się do niej zawadiacko i mocniej objął ramieniem dziewczynę.

– E, nie masz się czym stresować! – zaśmiał się Piotrek. – Pablo, załatwisz to w razie czego z komisją, co? Powiesz, że mamy na nich haki… No, ale słuchaj, stary – spoważniał – mam do ciebie interes, zerkniesz na jedną rzecz u mnie w papierach? Minutę to zajmie.

– Ale naprawdę minutę – zastrzegł Pablo, również poważniejąc. – Wychodzimy z moją gwiazdeczką, na szesnastą jesteśmy umówieni.

– Jasne, to chodź piorunem, pokażę ci, o co chodzi.

– Przepraszam cię na chwilę, kochanie – powiedział Pablo do Lodzi, która skinęła na to głową z uśmiechem. – Za minutkę wracam i biegniemy.

Obydwaj szybkim krokiem przeszli do gabinetu Piotrka.

– Miło mi było panią poznać, Lodziu – powiedziała sekretarka, ściskając serdecznie rękę dziewczyny. – Następnym razem już tu inaczej panią przyjmiemy. Ja od razu zwróciłam uwagę, że takie śliczne z pani stworzenie, ten warkocz to ma pani taki, że oczu nie można oderwać. Ale gdzież by mi przyszło do głowy, że pan Paweł… no, no! W każdym razie bardzo, bardzo się cieszę! Do zobaczenia.

– Do zobaczenia – uśmiechnęła się Lodzia, po czym odprowadziwszy wzrokiem panią Madzię, spojrzała na aplikanta, który nadal z arcygłupią miną obracał w rękach aktówkę wręczoną mu przez Pabla. – Panie Macieju, z panem też jeszcze się pewnie nieraz zobaczymy.

– Bardzo panią przepraszam – odparł zdruzgotany młody człowiek. – Teraz już rozumiem, o co pani chodziło z tą twarzą i przyszłością. Mecenas mnie zabije…

– A niby za co? – zdziwiła się Lodzia. – Czy pan zrobił coś niewłaściwego? Może z tym numerem telefonu trochę pan przesadził… no i nie dał mi pan poczytać książki, ale to przecież nic takiego. Spokojnie, nic nie powiem mecenasowi. Proszę mi podać rękę i zapominamy o sprawie, zgoda?

Maciek z ulgą ujął podaną mu dłoń i uścisnął ją z szacunkiem.

– Dziękuję pani – odpowiedział cicho.

Po czym ciągle jeszcze zmieszany ukłonił się i zniknął za drzwiami gabinetu Pabla.

„Nic z tego nie rozumiem” – pomyślała nieco zażenowana Lodzia. – „Przecież jeszcze pół roku temu żaden facet oprócz Grzela nie zwracał na mnie uwagi! A teraz nawet usiąść na chwilę z książką nie można, bo zaraz się jakiś przystawia… Jeszcze rozumiem u Majka, kiedy miałam na sobie tę zwariowaną sukienkę, ale dzisiaj? Czy ja się ostatnio jakoś zmieniłam? Przecież wyglądam tak samo… Dobrze, że przynajmniej bandziorek niczego nie zauważył, bo mogłoby mu być przykro, a ten biedny Maciek miałby przegwizdane.”

Tymczasem Piotrek żegnał się z Pablem w drzwiach swojego gabinetu.

– Dzięki, stary – powiedział, ściskając mu rękę. – Poszukam tego orzecznictwa, może zdążę jeszcze dziś wieczorem, a jutro siedlibyśmy na chwilę we dwóch i porównali to dokładnie, co?

– Nie ma sprawy – kiwnął głową Pablo, zerkając z uśmiechem w głąb poczekalni, gdzie Lodzia schylała się właśnie po swoje książki leżące na brzegu krzesła.

– Ale powiem ci, że rozkwitła ostatnio ta twoja różyczka – dodał poufale Piotrek, również rzucając na nią uważne spojrzenie. – Wyjątkowo.

– To nie różyczka, tylko niezapominajka – sprostował z dumą Pablo.

– A tak, zapomniałem! – zaśmiał się Piotrek. – W każdym razie wygląda olśniewająco, aż świeci od wewnątrz. Muszę ci pogratulować, bo tak wygląda naprawdę szczęśliwa kobieta. Zwraca na siebie uwagę, przyciąga jak magnes… Pilnuj jej tam, panie bandzior, bo dziewczyna młoda i robi mocne wrażenie, wystarczy, że zamiecie tymi błękitnymi oczami, a faceci będą padać jak muchy.

– Wiem o tym doskonale – zapewnił go Pablo. – Sam padłem jak martwy chrabąszcz, a teraz będę musiał wybijać to tałatajstwo na bieżąco. Założę się zresztą, że nawet ten frajer Maciek próbował ją dzisiaj poderwać, kiedy tu na mnie czekała. Ślepy nie jestem… miał minę, jakby ducha zobaczył, kiedy się zorientował, że wlazł w drogę własnemu patronowi.

Piotrek parsknął śmiechem.

– Co chcesz, doceń, że ma chłopak oko – zażartował. – Zobaczył zjawisko i zareagował zdrowym, męskim odruchem, skąd miał wiedzieć, komu się pakuje do ogródka? Nie spodziewał się konkurencji w twojej kategorii wiekowej.

– Proponował jej doradztwo prawne – pokiwał głową Pablo z pobłażliwą miną. – To musiało być bardzo ciekawe doradztwo, skoro teraz boi się spojrzeć mi w oczy… Ale moja gwiazdeczka to anioł – dodał ciszej, spoglądając z czułością w stronę dziewczyny. – A ja widzę wszystko i nie zabraniam nikomu składać jej hołdów. Jeśli jednak któryś przekroczy granicę, to jakem bandzior, pożałuje jeleń, że się urodził. Pożyczę chyba ten kastet od Majka, bo szkoda ręki – westchnął. – Sam widzisz, na co mi przyszło na stare lata…

Roześmiali się obaj, wymieniając raz jeszcze serdeczny uścisk dłoni.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Prolog (1) (2) (3)

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XXIX (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz