Nie było miejsca dla Ciebie…

Wiem, że do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze kilka dni, jednak już dziś zamieszczam na blogu wpis inspirowany nastrojem zbliżających się uroczystości. W tym roku – i ogólnie w obecnych trudnych czasach – przyjście Dzieciątka, na które czekamy i z którego cieszymy się w czasie świąt, jest szczególnie ważne i potrzebne. I nie chodzi tu o Jego przyjście w postaci laleczki w bożonarodzeniowej szopce, ale o realne przyjście do naszej duszy po to, aby ją uleczyć i ochronić przed zepsuciem współczesnego świata.

Tak, tak… Wszechobecna laicyzacja, źle postrzegana wolność i systemowe odwrażliwianie człowieka dokonywane za pośrednictwem różnego rodzaju mediów zbierają swoje żniwo w postaci życiowej pustki, zdezorientowania i zagubienia, te zaś nieuchronnie prowadzą do poczucia bezsensu życia, a w konsekwencji do depresji i społecznej izolacji. Dotyczy to w szczególności młodych, czyli nadziei narodu i ludzkości, którzy coraz bardziej żyją w wirtualnym (czyt. nierealnym) świecie, podczas gdy zapisane w ich naturze pragnienia, nawet jeśli są zagłuszane przez krzykliwy, wielobarwny świat złudzeń, wciąż – jak zawsze, od tysięcy lat – dotyczą tego, co najbardziej fundamentalne. I ten fundament odnajdujemy właśnie w głębokiej tajemnicy świąt Bożego Narodzenia czyli Wcielenia Boga, Jego przyjścia pomiędzy ludzi.

Wcielenie Chrystusa to wszystkie wartości, które w życiu ludzkim są najważniejsze – czysta, głęboka miłość, zgodna rodzina, wzajemne wsparcie, radość życia, płynąca z serca pomoc potrzebującemu, spokój duszy i szeroko rozumiane szczęście. A z drugiej strony wiąże się z tym również trudne doświadczenie odrzucenia (narodziny w stajence), prześladowania (Herod) czy wygnania (ucieczka do Egiptu), które współczesny świat nieustannie funduje Dzieciątku pod najróżniejszymi postaciami. I o ile Boga nie zwiedzie, o tyle zwieść może człowieka, który biegnie za błyskotkami, omijając Stajenkę, w której On zawsze na nas czeka – po to, aby pomóc nam i nas uleczyć.

Ideę dzisiejszego wpisu najlepiej oddają słowa poniższej kolędy:

Nie było miejsca dla Ciebie
W Betlejem w żadnej gospodzie
I narodziłeś się Jezu
W stajni w ubóstwie i chłodzie

Nie było miejsca choć zszedłeś
Jako Zbawiciel na ziemię
By wyrwać z czarta niewoli
Nieszczęsne Adama plemię

Nie było miejsca choć chciałeś
Ludzkość przytulić do łona
I podać z krzyża grzesznikom
Zbawcze skrwawione ramiona

Nie było miejsca choć zszedłeś
Ogień miłości zapalić
I przez swą mękę najdroższą
Świat od zagłady ocalić

Gdy liszki mają swe jamy
I ptaszki swoje gniazdeczka
Dla Ciebie brakło gospody
Tyś musiał szukać żłóbeczka

A dzisiaj czemu wśród ludzi
Tyle łez jęków katuszy
Bo nie ma miejsca dla Ciebie
W niejednej człowieczej duszy

Wszystkim moim Czytelnikom życzę zdrowych, spokojnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia oraz zdrojów łask od Narodzonego Dzieciątka, które dla nas przyszło na świat w ciele człowieka i któremu – zgodnie ze słowami kolędy – warto zrobić choć trochę miejsca w naszej „człowieczej duszy”. Niech ten czas będzie dla każdego z nas okazją do refleksji nad sobą i swoim życiem, skutkującej postanowieniami ulepszenia w kolejnym roku tego, co nam nie wyszło oraz kontynuacji i wzmocnienia tego, co się – mam nadzieję – udało. Wesołych Świąt!

Źródło: pixabay.com

Powiązane wpisy:

Bóg się rodzi, moc truchleje…

Mizerna, cicha, stajenka licha… i superbohater wszechczasów


Dodaj komentarz