Nowy Rok 2021 – oby był lepszy!

Życzenie, które zawarłam w tytule wpisu, słyszałam niezliczoną ilość razy z ust bardzo wielu osób, zarówno bliskich i znajomych, jak i zupełnie obcych. Oby kolejny rok – Nowy Rok 2021, który zaczyna się dziś – był lepszy od tego, który minął! Oby nie przyniósł kolejnych katastrof, w jakich specjalizował się całkiem nieźle wszak rozpoczęty rok 2020… Rok, który zapowiadał się wspaniale, a finalnie okazał się serią problemów i porażek, jakich nikt z nas nie chciałby powtarzać i jakich wolelibyśmy uniknąć na przyszłość.

COVID-19, który w roku 2020 opanował świat, to przecież nie tylko choroba. Choroba, owszem groźna, w końcu niejednego wysłała na tamten świat, choć mógłby jeszcze trochę pożyć… Ja sama też miałam wątpliwą przyjemność przejść ją objawowo i mogę potwierdzić, że jest niebezpieczna, zwłaszcza w wariancie z gorączką i dusznościami. Jednak COVID-19 to również silne uderzenie w gospodarkę, szkolnictwo, kulturę oraz przede wszystkim w to, co czyni człowieka człowiekiem – w kontakty międzyludzkie.

Co prawda już od dawna rzeczywistość wirtualna dublowała i częściowo zastępowała bezpośrednie relacje międzyludzkie, szczególnie w pokoleniu młodych. Niektórzy nastolatkowie doszli do etapu, kiedy komunikacja przez Facebook czy Whatsapp w zupełności zastępuje im rozmowę w tzw. realu, do tego stopnia, że w szkole, zamiast na przerwach porozmawiać z kolegami z klasy, rozmowę z nimi prowadzą dopiero z domu – przez Internet. Inni posuwają się jeszcze dalej, dyskutując przez aplikację na smartfonie z kimś, kto fizycznie siedzi obok. Oczywiście wtedy możemy zapomnieć o prawdziwej komunikacji, w obręb której wchodzi coś bardzo ważnego, mianowicie kontakt wzrokowy. Niestety. Pomimo świetnie rozwiniętej technologii podtrzymywania kontaktu wirtualnego współczesne społeczeństwo coraz rzadziej patrzy sobie w oczy…

A jednak mogło być jeszcze gorzej i rzeczywistość, w jakiej świat znalazł się w roku 2020, udowodniła to ponad wszelką miarę. Bo nagle wszyscy wylądowaliśmy w sytuacji, gdzie kontakt bezpośredni z innymi ludźmi został znacząco utrudniony, jeśli wręcz nie uniemożliwiony. Z kolei rodziny mieszkające razem nagle zostały „skazane” na stałą obecność współdomowników, przy czym jednym – tym, którym zawsze brakowało czasu dla rodziny – wyszło to na dobre, inni zaś – ci, którzy żyli obok siebie i trzymali się razem tylko dzięki ciągłym wyjściom z domu i psychologicznym odskoczniom – odebrali to bardzo źle. Można by zatem stwierdzić, że był to czas weryfikacji naszych relacji międzyludzkich, jednak nikt takiej weryfikacji dobrowolnie poddać by się nie chciał…

Tak czy inaczej, życzmy sobie, aby Nowy Rok 2021 był inny i zdecydowanie lepszy – pod każdym względem. Życzmy sobie świata bez męczących ograniczeń wolności osobistej i społecznej, takiego, w którym znów będziemy mogli spojrzeć sobie w oczy, a naszych twarzy nie będą zakrywały maski. Życzmy sobie szansy na bezpośrednie spotkania z przyjaciółmi i znajomymi w zaciszu ulubionej kawiarni czy pizzerii, na powrót do życia w lokalnych społecznościach, do przepełnionych i gwarnych korytarzy szkół i uczelni, kin i teatrów, tłumnych koncertów… Jednym słowem, życzmy sobie powrotu do normalności, która, choć może nie zawsze była idealna, była jednak pełna pięknych barw i za którą wszyscy coraz bardziej tęsknimy.

Jeśli chodzi o mój blog, przed kilkoma dniami skończył on dwa lata. Zamieściłam na nim już ponad 700 wpisów, z czego przytłaczającą większość stanowią oczywiście kolejne fragmenty moich powieści. Ta obecnie będąca w toku publikacji, Anabella, jest tekstem najdłuższym z dotychczasowych, dlatego mój plan publikacyjny na rok 2021 w całości będzie podporządkowany właśnie jej. Czy jej publikację zakończę w rok 2022? Tego jeszcze nie wiem. Pogadamy o tym za rok :))

Po tych dwóch latach codzienne wpisy na blogu uświadamiają mi dobitnie, jak szybko płynie czas. Mam bowiem wrażenie, że tego bloga założyłam zaledwie wczoraj, tymczasem minęło już ponad 700 dni, które z obecnej perspektywy wydają się bardziej jednolitym blokiem czasu niż zlepkiem poszczególnych poniedziałków, wtorków, czwartków czy niedzieli. A jednocześnie mam przyjemne poczucie, że każdy z tych dni, dzięki regularnej publikacji kolejnych postów, symbolicznie został napełniony pewną treścią… treścią, której pewnie by nie miał, gdyby przeszedł bez słowa, znikając w szarej mgle niepamięci. Bo czyż tak samo nie wygląda całe nasze życie? Dni uciekają nam jeden po drugim w otchłań przeszłości, jednolite, zwyczajne, niezapamiętane… Lecz jeśli choć niektóre z nich napełnimy jakąkolwiek treścią, będzie to oznaczało, że nie są stracone.

Wszystkim moim Czytelnikom życzę na Nowy Rok 2021 dokładnie tego, co zawarłam w powyższych rozważaniach – normalności, kontaktu, realnej bliskości drugiego człowieka oraz tego, by choć część z naszych dni wypełniła jakaś godna zapamiętania treść. A ogólnie tego, by rozpoczęty dziś rok był po prostu lepszy od zakończonego wczoraj roku 2020. Osobiście mam głęboką nadzieję, że tak właśnie będzie!

Źródło: pixabay.com

Powiązany wpis:

Nowy Rok 2020 – podsumowanie i plany

Inne wpisy z kategorii Ogólne


Dodaj komentarz